• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Historia starożytna Bialenii, cz.2. Podręcznik. K.J. Michalski, M. Kamiński
#1
Cytat:Dwaj wielcy “mocarze” Valhalli nie mogli długo koegzystować obok siebie. W 64 r. wybuchła oficjalnie wojna. Zapowiadał się bardzo długi bój, bowiem posiadali (po nawiązaniu przez Racjana sojuszu z Wurstlandią, a przez Symeona z Gothicą) niemal identyczne potencjały tak ludzkie, jak i technologiczno-strategiczne. Dzieliła ich jedynie Cieśnina Bialeńska. Przez pierwsze dwa lata żołnierze głównie krążyli wzdłuż wybrzeży. Obie strony oczekiwały bowiem, że przeciwnik spróbuje desantu w którymś ze strategicznych punktów. Tak się jednak nie stało. Zmusiło to obu graczy do zmiany podejścia. Zdecydowali się na ruchy, których nikt by się po nich nie spodziewał. Racjan wysadził desant bezpośrednio przed portem w Carnuntum, zaś Symeon wylądował w tym czasie na terenach Pomorza, skąd ruszył na Nilfgaard, paląc każdą miejscowość po drodze. Gdy jednak bardzo szybko zajęto Carnuntum (port nie był obwarowany) wojska Symeona odmówiły mu posłuszeństwa i nakazały powrót do ojczyzny, natomiast gdy tenże odmówił, został obrabowany, a mniejsze grupy dezerterów wciąż plądrowały okoliczne wioski. Zachował jednak przy sobie część oficerów. Wieść o rabowanej ojczyźnie dotarła również do uszu Racjana, który pozostawił garnizon w Carnuntum i powrócił do Lahazydii. Rozgromił większe grupy dezerterów. Symeon w tym czasie wyzwał go na pojedynek na miecze. Racjan publicznie odmówił, z racji niższego pochodzenia przeciwnika. Nieoficjalnie jednak  stawił się w umówionym miejscu, bez dynastycznych atrybutów. Niespodziewanie - Symeon nie zjawił się w miejscu pojedynku, gdyż został porwany przez chłopa (w większości wsi było obwieszczenie o złapaniu “wroga narodu” wygłaszane przez gońca królewskiego). Później jednak z tej “niewoli” uciekł, wykorzystując podstęp (podobno podał się za krewnego porywcza). W ścisłej tajemnicy Racjan i Symeon stoczyli pojedynek miesiąc później, wynik nie jest znany. Wedle legend równocześnie złamali swoje miecze w tym starciu. Po pojedynku Symeon został osadzony w Nilfgaardzie. Nie był traktowany jak typowy jeniec tamtej epoki, a oficjalna propaganda nazywała go “gościem u Racjana”. Celem takich działań było zapewnienie sprawnego podboju Anatolii. Przejęcie i odnowienie dawnej rotryjskiej administracji na ziemiach Anatolii zachodniej zajęło 5 lat.
Racjan triumfalnie wkroczył do Nilfgaardu ze swoją armią 5 maja 70 r. Był witany jako bohater, a na jego cześć “mieszkańcy” (a tak naprawdę to niewolnicy z plemion słowiańskich) stolicy wybudowali łuk triumfalny i pomnik ku czci władcy. Następnego dnia, pontifex maximus miał zamiar koronować go na princepsa, lecz dumny Racjan sam włożył wieniec laurowy na swoją głowę, powołując tym samym do życia Imperium Bialeńskie. Kapłan nie krył wielkiego zdziwienia, ale pozwolił władcy na ten gest (głównie z powodu losu, jaki czekałby go gdyby nie wydał takowego przyzwolenia). W geście hojności władca wydał mieszkańcom wszystkich miast pod zarządem princepsa ulgę podatkową, jak również zapewnił im darmowy posiłek, w postaci chleba i kawy z mlekiem (sprowadził ją specjalnie z Sambanu, podobno pod wpływem rozmowy z Symeonem). Na wzór surmeński, powstał również amfiteatr (skrytykowany przez stare rody arystokratyczne). Rotria oczywiście ogłosiła go uzurpatorem i skazała zaocznie na śmierć, jednak nie była w stanie nic z tym aktem zrobić. Nawet jej legiony, które zostały na Valhalli przeszły na stronę Racjana, który zagwarantował im ziemię i emeryturę. Princeps nie podejmował już później podbojów, dając nowemu państwu czas na zebranie sił.
Po jego śmierci tron przejął syn, Racjan II, urodzony przed pamiętną wyprawą. Za jego czasów nastąpiły ponowne lokacje dawnych miast rotryjskich na Valhalli oraz przebudowa części bialeńskich. Powstał wtedy tzw. styl bialeński, będący głównie mieszanką budownictwa surmeńskiego oraz rotryjskiego. Jednakże, w przeciwieństwie do inspiracji z południa, nie wykorzystywano u nas mozaik, a jedynie tworzono tradycyjne malowidła naścienne. W roku 83 Racjan II wyruszył na wyprawę, aby podporządkować sobie plemiona celtyckie oraz słowiańskie, jak również niedobitki Rotryjczyków na wschodzie Anatolii. Pomimo początkowych sukcesów, ponownie nie udało się podbić Celtów i Słowian. Jednakże, sukcesy Racjana II były na tyle duże aby zmusić plemiona do składania trybutu. Głównie za ich pomocą, w ostatniej bitwie tej kampanii, pod ruinami Lumii, w roku 86 n. e., pobił ostatnie niezależne siły rotryjskie na Valhalli, kończąc tym samym “okupację”.
Dziesięć lat później Racjan wysłał wyprawę na Helladę i Stoyalię, oficjalnie w celu “wyzwolenia dobrych ludzi spod tyranii Rotrii”. Tak naprawdę, jedynie jedna wyspa, położona najbliżej brzegom Orientyki była zajęta przez dogorywające Cesarstwo. Na północy przyjęto ich przyjaźnie i tubylcy nie stawiali oporów przed podporządkowaniem się Racjanowi II, z kolei na południowych wyspach, gdy przybyli tam bialeńscy żołnierze rozpoczęła się masakra. Nauczeni doświadczeniem walk z Rotryjczykami, złapali valhallijskich legionistów pod dowództwem Joachima Uryjczyka, weterana walk z okresu Racjana I, w pułapkę, a później stracili. Tubylcy świetnie radzili sobie na własnym terytorium, zwłaszcza w lasach, które zajmowały znaczną część archipelagu. Princeps w ramach odwetu spalił Ajor, jedyne miasto wrogich tubylców. Pod sąd w Nilfgaardzie zaocznie postawiono wodza plemion Hellady, Dronysa i wydano na niego wyrok śmierci. 
Drugi etap walk rozpoczął się wiosną roku 99. Nowy strateg mianowany przez Racjana II - Dionis Surmenigos, pochodzący z Surmenii odkrył "Historia Militaris" pióra Leoniusza, który po zwycięstwie nad Bialeńczykami zamieszkał w Numbres. Opisał on między innymi metody jakie stosowano pokonując nomadów pomorskich, czy też porażkę Lumijczyków na Azymutii. Nowy dowódca czerpiąc zapewne inspirację z tego tytułu, uznał, iż należy podpalić wszystkie wyspy na których tubylcy stawiali opór, a wtedy opór potrwa co najwyżej do momentu ich śmierci głodowej. Pomysł sprawdził się w rzeczywistości. Walki trwały do lata 99 roku, kiedy to wódz  
Dronys złożył hołd Racjanowi II, jednakże po złożeniu sztandarów, został uwięziony i zlinczowany przez mieszkańców, a później stracony ku uciesze ludu bialeńskiego. 
Chcąc dorównać ojcu, princeps rozpoczął monumentalny projekt, jakim miała być budowa Dolnogradu, pośrodku kompletnej głuszy (obecnej Puszczy Wolnogradzkiej). Wiązało się z tym wiele trudności, m. in. z dostarczaniem żywności, miejscem pod budowę, czy też nieistniejącą infrastrukturą. Znany ze swoich nietuzinkowych metod, Racjan II, ażeby zagwarantować powodzenie projektu zlecił porwanie całej gamy artystów i architektów z Surmenii i Rotrii oraz niejakiego Ordusa z Weerlandu. Uznał bowiem, że nic nie motywuje do pracy bardziej, niż 
pragnienie odzyskania w nagrodę wolności. Dodatkowo, zwyczajem ojca, nakazał traktować ofiary z troską i szacunkiem. Jednakże, dzięki tejże mieszance narodowościowej udało się przezwyciężyć większość trudności (choć nie obyło się bez incydentów, które później miejska gawiedź powtarzała jako anegdoty). 
Rozwiązując problem żywności wybudowano port na wschodnim wybrzeżu Bialenii, dzisiaj znany jako Apfelbaumstadt. Było to niezbędne, aby transportować zboża z Anatolii, gdzie przetrwały porotryjskie latyfundia, które w zamian za zwolnienie z podatków, “darowywały” princepsowi dużą część zbiorów. Racjan nie byłby jednak sobą, gdyby nie zaczął szukać alternatywnych rozwiązań, “na wszelki wypadek”, dlatego też stworzył plany kolonizacji terenów puszczy wokół Dolnogradu (których jednak nie zaczął za życia realizować). Obok tego, wytyczył sieć dróg (tak zwanych via principalis) łączących nową stolicę ze wszystkimi większymi miastami Imperium na Bialenii. 
Aby sprostać budowie wielkiego w zamierzeniu miasta, wybudowano, korzystając z wynalazku Arby - pompy parowej, sieć wodociągów i kanalizacji, które docierały nawet do najwyższych pięter insuli. Podniosło to znacząco poziom higieny i nie zanotowano, aż do najazdu Jahołdów, ani jednej epidemii w mieście. Miasto zostało wybudowano według dwóch głównych traktów, mianowicie - północ-południe oraz zachód-wschód. Najciekawsza była jednak lokalizacja murów miejskich. Racjan II, aby być przeświadczony o wielkości stolicy, nakazał aby z najwyższego piętra jego pałacu nie widać było fortyfikacji. Kolejną zachcianką władcy było wybudowanie całego miasta w marmurze i przyozdobienie go całego w płaskorzeźby oraz malowidła. Jedynie pierwszy projekt doszedł do skutku. W czasach Karola I cierpiano więc na “nadprodukcję” artystów i dopiero pod koniec jego panowania udało się zrealizować plan ojca (opóźnienia były spowodowane wszechobecnym kryzysem gospodarczym).
Artyści szybko rozpoczęli prace nad wszelkimi formami sztuki, które miały znaleźć się w przyszłej starożytnej metropolii. Racjan zlecił Ingarowi, rzeźbiarzowi z Carnuntum wykonanie kopii słynnej rzeźby przedstawiającej Racjana I (tak zwanego “Racjana z Selutu”), jednakże ze zmianą terminu “rex” na “princeps”. Co ciekawe,  jedynie oryginalna rzeźba zachowała się do dziś. Kopie (liczne) zostały rozkradzione podczas najazdu jahołdzkiego w 650 r.  Jako, że miasto było budowane od zera, artyści starali się dopracować każdy szczegół. Na życzenie princepsa malowano nawet stoły znajdujące się w parkach, czy też przyozdabiano płaskorzeźbami szalety publiczne (z których nota bene korzystała jedynie biedota). Do dziś zachowała się złota miska do nabierania wody z fontanny (przypięta łańcuchem).  Podziw wzbudza niezniszczony do dziś pałac Racjana II, w którym możemy po dziś dzień zobaczyć malowidła Marasa z Numbres, czy sklepienie świątyni Idona (jednej z ostatnich wybudowanych) malowane przez Mikała Engela, co ciekawe, jednego z pierwszych Brodyjczyków na ziemiach bialeńskich poświadczonych źródłowo. 
Na uwagę zasługują również poeci i pisarze złotego okresu w dziejach literatury starożytnej. Były to ostatnie już chwile, gdy w literaturze przewijał się bialeński uniwersalny, dominowała już zdecydowanie łacinka bialeńska, pojawiały się też słówka-regionalizmy. Zdecydowanie najbardziej znanymi dziełami są Historia Mundi (Historia Świata) pióra Ignacego Peferskiego (chrześcijanina, imigranta z Sarmacji) oraz zbiór wierszy “Ars Magnificati“ (Sztuka wielbienia) autorstwa Ewalda Kośłyka (chłopa z do dziś nieustalonego miejsca na Anatolii). Znane są również listy Bolipiusa do siostrzeńca princepsa - Sefaronika na temat polityki i upadku moralnego społeczeństwa na wszystkich szczeblach, a także krytykę braku działań władzy przeciw chrześcijaństwu. Najciekawsze, do dziś uczone w szkołach, są jednak “Orationes” (Mowy) Drakonika. Całe poświęcone były krytyce monarchii i systemu, jaki działał na Valhalli. Popierał on system p0lis surmeńskich, czyli demokrację i decentralizację. Princeps zdawał sobie sprawę z zagrożenia jakie mógł za sobą nieść ten orator, lecz dopiero gdy w ostatniej, jedenastej mowie Drakonik zaatakował osobiście majestat Racjana II, podpadł pod paragraf i można było go skazać pomimo wpływów, jakie miała jego rodzina (Apfelbaumowie fjarscy). Nie został jednak widowiskowo stracony, lecz po cichu otruty w celi (plany wygnania Racjan uznał za zbyt ryzykowne). Jego mowy przetrwały dzięki jego uczniowi i kuzynowi - Pafranowi, który spisywał je po kryjomu i wywiózł do Urna, gdzie jego poglądy miały posłuch u zarządcy biblioteki oraz w ratuszu.
Następcą Racjana został jego syn, Karol, w 114 r. Natychmiast po śmierci poprzedniego princepsa wybuchło powstanie na terenach Słowian. Młody władca musiał poświęcić pierwsze dziesięć lat panowania na jego stłumienie. Nie szło mu to najlepiej, gdyż większość wojskowych generalizowała ten problem. Skutkiem były znaczące straty dla handlu, a przez to kryzys gospodarczy na Anatolii (nadprodukcja rzemiosła, które wymieniano na słowiańskie zboże i futra, a także inflacja, wskutek zaburzenia obrotu pieniądza). Odpowiedzią dworu były inwestycje ze środków publicznych na tamtym terenie, co w połączeniu z rozpoczęciem projektu awaryjnego Racjana II dot. Dolnogradu skutecznie wydrenowało państwową kasę, a także zmniejszyło popularność panującego. Kolejnym krokiem było podniesienie podatków, czego efektem była migracja części bogaczy, a także rebelie chłopskie. Wojsko ociągało się z ich tłumieniem (“woleli walczyć z kurami, babami i innym mieniem ruchomym aniżeli zarazą buntu” ~ Bolipius w liście do Sefaronika), co tylko potęgowało efekty kryzysu. Nawykli do chwały i potęgi poeci zaczęli nagminnie obrażać majestat władcy w swoich utworach, co wobec masowości zjawiska było niemożliwe do powstrzymania, mimo fali aresztowań. Szybko wokół kuzyna Karola I narosła duża opozycja, która, w kulminacyjnym momencie kryzysu, w roku 125, doprowadziła do wojny domowej. Nie przyniosła ona zmiany na tronie, wskutek rychłego zejścia konkurenta (z obecnych badań wynika, że na raka), jednak spowodowała znaczący spadek poziomu życia, a miejscami - klęski głodu. Uzdrowienie społeczeństwu miała przynieść wymuszona na princepsie reforma ustroju, polegająca na wprowadzeniu senatu złożonego z dwóch izb - jednej wybieralnej, drugiej - mianowanej. Tak się jednak nie stało, jak to w swoim testamencie przewidział Bolipius. Przyczyną była chęć wzbogacenia się na urzędach, co doprowadziło do plagi korupcji i przekupstwa senatorów. Karol próbował temu przeciwdziałać, wprowadzając krótkie kadencje i ograniczenia co do liczby reelekcji na te urzędy, ale silna opozycja (zwłaszcza wśród rodzin generalskich, obawiających się rozciągnięcia tych reform na wojsko) zmusiła go do wycofania się z tych pomysłów. Princeps został najprawdopodobniej otruty przez niezwykle niechętnych mu Apfelbaumów, i zmarł w roku 139. Potomni nie zapamiętali go zbyt dobrze. Jego głównym problemem był zbyt słaby charakter, ale nie da się ukryć, że musiał udźwignąć problemy narastające od końca rotryjskiej okupacji.
W związku z brakiem potomka, dziedzicem, a zatem nowym princepsem, został syn Sefaronika - Optymon. Został on wykształcony przez bliskiego przyjaciela jego ojca - Bolipiusa, dlatego też od początku panowania energicznie zabrał się za naprawę błędów poprzednika. Zlikwidował on, po ugruntowaniu swej pozycji i zyskaniu poparcia u rodu Apfelbaumów, senat, a także opodatkował wszystkie grupy społeczne jednolitą stawką (pozostawiając jednakże luki w prawie, dające korzyści jego zwolennikom). Szybko zlikwidował również zagrożenie w postaci zwolenników Drakonika poprzez zmianę prawa i osadzenie ich w więzieniu za obrazę majestatu Karola I. Jako nowy władca miał wystarczające poparcie społeczne, by uczynić taki krok. Następnie wdrożył reformy wojska, z konieczności bardzo powolne, których celem była stopniowa wymiana kadr.
Gospodarka Bialenii nadal zmagała się z kryzysem czasów Karola I, lecz dzięki równemu opodatkowaniu oraz zlikwidowaniu zagrożeń, a także parcelacji majątków osadzonych, podźwignęła się z kolan. Wznowiono handel z Rotrią i Surmenią, zaniechany podczas rządów poprzednika. Problemy Anatolii rozwiązano, wykorzystując wolne środki na przepchnięcie tamtejszych towarów eksportowych do Brodrii oraz nowoodkrytej Teutonii zamiast na tereny słowiańskie. Pozwoliło to zminimalizować skutki kryzysu bez wykorzystania do tego armii (co dodatkowo zmniejszyło wpływy rodzin wojskowych). 
W 148 roku wojewoda Słowian, Sędziwój oraz wódz Celtów - Uppheim wszczęli powstanie przeciwko Optymonowi. Nie było ono jednak zorganizowane na taka skalę jak to przeciwko Karolowi, wskutek zubożenia tamtejszych terenów (które były gospodarczo praktycznie uwiązane do łańcucha kupców z zachodu Anatolii). Dzięki reformie struktur wojskowych szybko skonsolidowano armię pod wodzą Politrusa (z uwagi na dalsze trwanie tej reformy - dowodził mając niższy stopień oficerski) oraz Optymona osobiście i wydano bitwę nad dzisiejszą Nanderówką, pod Argon. Bitwa zakończyła się sromotną klęską tubylców, mimo zastawionej przez nich pułapki - głównie dzięki geniuszowi taktycznemu Politrusa, który poprosił Optymona o przejście brodem w górze nurtu swoim oddziałem jazdy, który oskrzydlił Słowian i Celtów. Gdy kawaleria związała ich walką - Politrus zaatakował resztą legionu poprzez płyciznę. Według legendy w trakcie bitwy Optymon był bliski ścięcia głowy Uppheimowi, jednak nie zrobił tego, gdyż anioł go zatrzymał. Rzeczywiście - po bitwie zaprzestał prześladowań chrześcijan, które popierał jego nauczyciel. Niedługo później dwóch wodzów złożyło sztandary przed Optymonem i wbrew “tradycji” nie wysłał przywódców plemion do Nilfgaardu, aby ich stracić, ale darował im życie, odbierając jednak wszelkie posiadłości. Przez resztę swoich dni obaj wodzowie żyli w Carnuntum, na koszt tamtejszego ratusza. Princeps, wiedząc, iż dalsza autonomia może jedynie spowodować bunty, rozpoczął pełną bialenizację barbarzyńców. Akcja ta powiodła się tylko częściowo, aczkolwiek Słowianie i Celtowie rzeczywiście zaprzestali buntów (poza okresowymi głodowymi). 
Stara gwardia generalska w 153 roku próbowała wymusić na princepsie wyprawę na Gothikę. Optymon zdawał sobie sprawę z bezsensowności pomysłu, jednak jak podaje Politrus w swoich “Zapiskach” - “Princeps odpowiedział im tak: ‘[...]chcecie wyprawę? Weźcie najemników, zbierzcie śmiałków i szukajcie statków. Jeśli Wam się uda, darowuję Wam całą Gothikę w posiadanie i wstrzymam reformy - jeśli nie, zapłacicie jako podatek dwukrotność kosztów oraz przyspieszę reformy.’ i tak też rzucili się za morze.” Po kryjomu wysłał do punktu rekrutacji najlepszych szpiegów i morderców, których ze względu na niedobór ludzi z takimi umiejętnościami, jakimi się legitymowali, przyjęto do załogi z pocałowaniem w rękę. Od początku wyprawy “stara gwardia” dziwiła się wszystkim “nieszczęśliwym zbiegom okoliczności”, jakie ich spotykały. Od dziurawych okrętów, przez zatruty prowiant, aż po zabójstwo jednego z generałów. Gdy dotarli na miejsce, spotkali na ich drodze nieobsadzone miasto, wręcz wyludnione (nie wiedzieli, że wysłannicy Optymona przekazali ich plan działania miejscowym władzom). Gdy osadzili w nim garnizon i zreorganizowali siły, okazało się, że wśród żołnierzy wybuchła zaraza. Jedyny zdrowo myślący dowódca - Dogat, po przekazaniu swoich przypuszczeń o sabotażystach princepsa (których generalicja nie słuchała), zmarł w tajemniczym wypadku. Ostateczną klęskę wyprawie zadali sami żołnierze, którzy zorganizowali tajne stowarzyszenie, oraz wypłynęli na wszystkich statkach na Bialenię, pozostawiając większość swoich dowódców na pastwę Gothijczyków. Ci skwapliwie ich wyłapali, po czym zmusili ich rodziny do zapłacenia wysokich okupów. Zgodnie z obietnicą, Optymon pobrał powiększoną opłatę i przyspieszył reformowanie armii. Rodzinie Dogata potajemnie zapłacił duże odszkodowanie. 
Skompromitowani dowódcy zostali za ogólną zgodą odesłani na swoje włości i odwołani ze swoich stanowisk (zachowując jedynie formalną tytulaturę i uzyskane ordery). Po zakończeniu reformy wojska, której kulminacją było podzielenie kraju na okręgi wojskowe (tzw. temy), które miały wystawić ustanowioną przez princepsa ilość kohort, która to była oceniana na podstawie spisu powszechnego. W celu zapobieżenia nadużyciom na tym polu, spisujący wywodzili się z rodzin dworskich, jak również postanowiono ograniczyć liczebność ludności luźnej przez wprowadzenie przymusowej służby wojskowej za publiczne żebractwo (w praktyce wiązała się ona z wykonywaniem czynności sanitarnych w koszarach). Zdając sobie sprawę z problemu, jaki stwarza korupcja, Optymon wprowadził za to przestępstwo karę śmierci. Wprowadził również kadencyjność urzędów - na danym stanowisku można było być tylko przez rok, oraz nie można było pochodzić z regionu w którym piastuje się urząd lub sąsiadującego. Wprowadziło to niezwykłą rotację w urzędach państwowych i zniwelowało gromadzenie w jednym miejscu fortun. 
W 160 roku Optymon miał wypadek podczas jazdy na koniu - zwierzę nagle zatrzymało się w cwale (prawdopodobnie na widok wilka), a princeps, nieszczęśliwie rzucony, przebił sobie pęcherz i zmarł kilka dni później w męczarniach. Następcą został jego syn, Racjan III. Zgodnie z zaleceniami ojca, został wychowany przez Politrusa, który nie zdołał jednak zmienić jego charakteru, co poskutkowało tym, że został “największym bufonem” w historii Bialenii (podobno przez całe życie nie przyznał nikomu racji), jednak nie można było mu odmówić talentu taktycznego i strategicznego, równie wielkiego jak jego duma.  Dzięki małżeństwu z Julią Apfelbaum zabezpieczył pozycję w państwie, potrzebną mu do rozpoczęcia wojny z Rotrią. Podpisawszy sojusze z bialeńskimi państwami na Gothice i Wurstlandii, wyruszył, prowadząc ze sobą trzydziestotysięczną armię. Jako pretekst podał kontynuowanie dzieła Racjana w wyzwalaniu od “rotryjskiej okupacji”. Desant na Orientyce wysadził na Wyspach Atlantydy i tamtejszym wybrzeżu. Na naczelnika tego terenu wyznaczył jednego ze swoich doradców, Roztoka (wedle anegdoty zrobił to dlatego, że ów był najbardziej sceptyczny co do wyprawy). Następnie terenami obecnej Pięciopolski i Elderlandu skierował się w kierunku ziem rodzimych Rotryjczyków, nie przegrywając po drodze żadnej bitwy (jak się przechwalał, więcej żołnierzy stracił przez wypadki przy plądrowaniu tamtejszych wsi, niż w starciach z zepsutymi korupcją rotryjskimi prokonsulami). Gdy dotarł do celu, otrzymał dość nieoczekiwane wsparcie od Surmeńczyków (dotychczasowych sojuszników Rotrii), którzy otworzyli drugi front na zachodzie, dzięki czemu Racjan III został całkowicie odciążony (choć wsparcie to ograniczało się do rabowania pogranicza i okazjonalnie nieco głębiej położonych ziem). Po zdobyciu i spaleniu stolicy przeciwnika Racjan ogłosił się wcieleniem Wszechstwórcy. Następnie zadecydował o powrocie do kraju, celem “okazania mu przez rodaków należytej chwały” (tłumaczył także, że i tak “tych głupców” pobije bezproblemowo później). Problem pojawił się podczas powrotu, gdyż wcześniej użyta ścieżka była spustoszona. Zdecydowano się iść przez Żuławy Rzeżusze. Na tamtejszych terenach bardzo dokuczały wojakom Racjana napady rabunkowe tubylców. Wielu z nich zginęło przez to. Po drodze zatrzymali się w Świątyni Portalu (ponoć mającej połączenie z innym światem), gdzie Racjan otrzymał pewien dokument, “zawierający żywoty wielkich ludzi z innego świata”, którym wzgardził, uważając się za lepszego od nich. Po dotarciu do punktu wyjścia okazało się, że łodzie, którymi przypłynęli, zostały zniszczone, a powołany naczelnik dawno już zginął. Rozważono wynajęcie statków od Surmeńczyków, ale ostatecznie (po słonych cenach) wypożyczono je od miejscowych kupców.
Po powrocie do domu i oddaniu armii połowy z tych łupów, które pozostały, Racjan III rozpoczął megalomańskie projekty wychwalające jego samego. W Dolnogradzie postawił łuk triumfalny i swój pomnik ze szczerego, litego złota, a później dobudował wokół nich pozłacaną świątynię (żaden z tych zabytków nie zachował się do dziś - już za życia Racjana były one piłowane przez różnych amatorów łatwego zarobku). W każdym większym mieście nakazał postawić marmurowe pomniki przedstawiające siebie, każdy w innej pozie. Resztę “swojej działki” “przepuszczał” na rozmaite zbytki, dlatego też dość szybko zaczęło mu brakować środków. Próbował temu przeciwdziałać, psując monetę, ale to zadziałało wyłącznie na krótką metę. W końcu został zamordowany, po ledwie 12 latach od objęcia tronu, umierając bezdzietnie i niezbyt chwalebnie (podstawiona prostytutka zepchnęła go z balkonu jego pałacu). Po jego śmierci prawa do tronu zgłosiło kilkoro jego kuzynów i kuzynek (łącznie osiem osób), co doprowadziło do wojny domowej.
Głównym kandydatem do tronu, popieranym przez mieszczaństwo Klume i południowej Lahazydii był Ernest, najdalszy powinowaty Racjana III, co spowodowało podważanie jego roszczeń przez kapłanów, w tym samego nariepa, bialeńskiego pontifexa maximusa. Pomimo zebrania naprawdę potężnych sum na koncie, pobierania mimo woli chłopstwa całych plonów żniwnych i zebrania w kraju najemników z Surmenii, Rotrii, a nawet całych brodyjskich władyków, wraz z rodzinami i całym majątkiem ruchomym, to wciąż budził niezadowolenie wśród ludności, na co nie mogły nawet pomóc obiecane przywileje dla miast, w tym całkowite zmniejszenie udziału cesarskiego w mytach. Doprowadziło to ostatecznie do szybkiego obalenia jego “rządów” przez Publiusza, książątka władającego ziemiami nad Cieśniną Bialeńską. Najemnicy, którym dano większą niż wcześniej zapłatę, bez problemu obrócili się przeciw wcześniejszemu pracodawcy, a Brodyjczycy, którym to przyobiecano nadanie ziem na Anatolii, równie chętnie przystali na ofertę Publiusza. Jednakże, niezadowolona z jego wstąpienia na tron była biedota miejska, której zabrał tradycyjne darmowe posiłki i kawę. Pomimo zapewnień, że przywróci je, gdy tylko upora się z początkowym zamieszaniem organizacyjnym, nie dostał kredytu zaufania. Wedle relacji Jaśkoniusa, ówczesnego kronikarza carnuntijskiego, został zabity przez wrzucenie z wielką siłą filiżanki po kawie przez jednego z przechodniów podczas przemowy publicznej (uważał takie wydarzenia za najlepszy sposób na uspokajanie ludu). Nieszczęsny kubek trafił w skroń. 
Na drugim krańcu Pryncypatu, w odległej Lumii (odbudowanej, ale nie osiągającej oczywiście dawnej świetności), siostra Publiusza - Felicyta, przejęła władzę, w sposób dawno znanego podstępu. Zebrała kilku przyjaciół, uderzyła nimi na całkowicie niebroniony ratusz i zmusiła namiestnika, przynajmniej formalnie sprawującego obowiązki w imieniu nieżywego cesarza, do oddania jej pełni władzy. Całkowicie zaskoczony takim zachowaniem ze strony kobiety, namiestnik nie stawiał oporu. Tym bardziej zaskoczyła wszystkich nagła mobilizacja. Oczywiście, w takiej sytuacji musiały odezwać się dawne tradycje, i kapłaństwo w Numbres zaczęło kombinować nad uzyskaniem autonomii od reszty państwa. Nariep Ichtiomantus VIII wykorzystał lokalne walki pomiędzy miasteczkami na północy kraju i powołał ex nihilo państwo kapłanów. Formalnie, jedynie “zaprowadzał porządek” do czasu ustania walk, w praktyce miał nadzieję na powrót do stanu rzeczy sprzed wielu wieków. 
Po serii krótkich, acz skutecznych najazdów, cały wschód Anatolii został zjednoczony przez Felicytę. Pojawiły się jednak pewne trudności - głównie ze strony Słowian, którzy opierali się do ostatniego woja. Celtowie, dla kontrastu, “byli pod wrażeniem” i podporządkowali się - żeby możliwie uniknąć zaangażowania się w walki (żaden z wojaków Felicyty nie osiągnął granic ich posiadłości, zaś sama księżniczka nie była zbyt zainteresowana usługami “dzikusów ścinających głowy”).  Na zachodzie, w Carnuntum, tradycyjnym ośrodku władzy anatolijskiej, Moritius zjednał sobie biedotę i patrycjat, uwalniając spod władzy cesarskiej monopol na przewóz towarów przez morze. Spowodowało to jednak frustrację Brodryjczyków, bo wiązało się ze znaczną podwyżką cen zboża, jakie kupowali z Anatolii. Część z brodryjskich rodów wyjechała wtedy z powrotem na kontynent. Frustracja kuzyna z Lahazydii jednak nie uniemożliwiła Moritiusowi pochodu na wschód, gdzie chciał podporządkować sobie Felicytę. Nie doceniał jej jednak, więc zabrał ze sobą małe siły. Słusznie zrobił - pułapka, którą wymyśliła na trasie pochodu, okazała się nieskuteczna, i szybko “pani całego wschodu” stała się jego poddaną, choć na większości obszaru jej dawnych rządów władza Moritiusa była fikcją. 
Jego rządy nad większością Anatolii nie potrwały długo. Jonasz, zajmujący terytoria okolic dzisiejszego Port Arthurberg (przejął też drugi brzeg cieśniny po Publiuszu), czujący zagrożenie ze strony swego północnego sąsiada, w akcie desperacji, wyzwał go na pojedynek. Co więcej, w Urnie pojawiła się jeszcze jedna osoba z roszczeniami do tronu - prawnuczka Sefaronika, Hinta. Szybko jednak została zgładzona przez swoją siostrę - Rechsę, w sposób całkowicie niekonwencjonalny. Gdy Hinta przechadzała się pasażem nad rzeką, Rechsa popchnęła ją, lecz nieszczęśliwie, złapała się jej materiałowej sukni. Jako, że obie nie umiały pływać, ich żywot zakończył się dość marnie. Rechsa stała się w sztuce symbolem zgubnych konsekwencji zdrady.
Jedną z ostatnich pretendentek była Eligia, zarządzająca kilkoma lodowcami oraz jeszcze mniejszą ilością wiosek w górach Anatolii. Podczas chaosu powstałego w wyniku starć wojsk wiernych Moritiusowi i tych popierających Felicytę postanowiła wyjść w pole, by porządzić kimś więcej niż grupką ajseńskich górali i celtyckich drwali. Jako, że lokalni watażkowie postrzegali ją jako “swoją”, ta wykorzystała ten fakt, zapraszając ich na ucztę w jednej z wiosek - Ajsenordobrzu. Korzystając z manewru stosowanego tradycyjnie przez niezliczonych z jej przodków, dosypała do napitków gości (głównie źródlanej wody, z braku czegokolwiek innego, zwłaszcza tak powszechnych w innych rejonach ziaren kawy) nieco trucizny. Obwiniła za to jakiegoś losowego kucharza. Efekt był prosty do przewidzenia - Eligia zajęła większość anatolijskich gór. W przeciwieństwie do Felicyty, nie wahała się sięgnąć po siły ludów żyjących po zachodniej stronie łańcucha. Szybko zebrała armię górali i ruszyła w kierunku obozujących w lasach pod Kommonią wojsk Moritiusa. Wiedząc, że próba złapania go w pułapkę na polu bitwy nie ma większych szans na powodzenie, Eligia wysnuła plan. Zatrudniła do współpracy wszelkie słowiańskie, celtyckie, i wyglądające na takie prostytutki, jakie mogła znaleźć w Kommonii, oraz kazała swoim ludziom nazbierać grzybów. Te bowiem były stosowane w tych dwóch kulturach tradycyjnie jako afrodyzjaki. Plan zakładał podesłanie cór Koryntu do wrogiego obozu, wyposażając je w mieszankę grzybów faktycznie używanych do pobudzenia oraz grzybów trujących. Wojacy Moritiusa dali się na to złapać. Niewielu wprawdzie zmarło, jak optymistycznie przewidywała to druga strona, ale ich zdolności bojowe po skorzystaniu z usług podstawionych pań w oczywisty sposób zmalały.
JM prof. zw. dr hab. dhc. Andrzej Swarzewski,
Przewodniczący pro tempore Parlamentu,
Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego. 


Wiadomości w tym wątku
Historia starożytna Bialenii, cz.2. Podręcznik. K.J. Michalski, M. Kamiński - przez AndrzejSwarzewski - 09-11-2019 15:07



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości