• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wykład 11. O społecznościach pozornych.
#1
Jak co tydzień miałem przyjemność przemawiać w Księstwie Furlandii i Luindoru.
Cytat:Szanowni Państwo,

Stosunki panujące w mikroświecie często próbuje się opisywać językiem socjologii, mówiąc choćby o konfliktach narodowych i klasowych. W dzisiejszym wystąpieniu chciałbym postawić tezę, że takie przedstawienie mikroświata ma częstokroć charakter pozorny, tudzież narracyjny i stanowi nadbudowę dla prywatnych interesów i animozji. Pojęcia ze świata realnego często nie oddają rzeczywistości mikroświata, co jest kolejnym argumentem za tym, że potrzebny jest naukowy język odnoszący się stricte do naszego uniwersum. Spróbujemy też rozważyć, jaką rolę mikrozofia powinna przypisywać narracji i czy w ogóle powinna się nią zajmować.

Grupy fabularne a społeczne

Wraz ze zmniejszaniem się mikroświata coraz częściej mamy do czynienia z partiami, regionami, a w ekstremalnych przypadkach nawet państwami w które z całą mocą zaangażowana jest jedna lub dwie osoby. Niestety w takich przypadkach nie możemy mówić o grupach społecznych. Proponuję zacząć określanie ich mianem społeczności fabularnych, co zarówno oddaje rzeczywistość, jak i, przynajmniej do pewnego stopnia, aspiracje danych osób. Działania mające na celu pozorowanie istnienia grupy możemy podzielić na pozytywne i negatywne. Pozytywne są wtedy, gdy nie są negatywne. Negatywne są natomiast, gdy służą rozbijaniu jedności szerszych grup w imię partykularnych interesów. Umiejętność, czy też zwyczajna niechęć do współpracy jest jedną z naszych największych bolączek. Być może zdemaskowanie tego zjawiska przyczyni się do częściowego jego osłabienia. Czasem do jednostkowych partykularyzmów doklejana jest narracja w postaci wielkich protestów na ulicach lub dywizji pancernych. Trzeba powiedzieć twardo, że osoby, które chcą narzucić większości cokolwiek za pomocą takich wybiegów, zwyczajnie nie potrafią bawić się w mikronacje.

Narracjocentryzm kontra sens

Trzeba tu zarysować rolę narracji w mikroświecie, bo obserwuję wypaczenia w jej stosowaniu, polegające przede wszystkim na stawianiu jej ponad wirtualną rzeczywistość. Choć brzmi to paradoksalnie, taka rzeczywistość istnieje i właśnie ją badać próbuje mikrozofia. Najbardziej jaskrawym przykładem narracjocentryzmu jest postawa "mam więcej czołgów i mogę was pokonać". Nie mylmy mikroświata ze światem urojonym. Na rzeczywistość mikroświata składają się ludzie go tworzący i ich wytwory, przy założeniu, że należy dążyć do wkładania w nie wysiłku proporcjonalnego do efektu. Dlatego piszę wykłady, a nie zamieszczam informacji, że je wygłosiłem. To samo obowiązywać powinno też w dziedzinie wojskowości, gospodarki, kosmonautyki. Wklejenie zdjęcia wunderwaffe z google nie sprawia, że się ją posiada i można podbijać za jej pomocą inne państwa. Temat ten z pewnością jeszcze kiedyś rozwinę, bo jest fundamentalny dla budowy sensownego mikroświata. Być może spotkam się z zarzutem, że jestem zbyt poważny i chcę zepsuć zabawę innym. Na podstawie wieloletnich obserwacji doszedłem jednak do wniosku, że mikroświat potrzebuje konwencji, tak jak każda zabawa potrzebuje zasad. Charakter autoparodystyczny i irracjonalny może sprawdzać się w przypadku pojedynczych państw, aspirujących do miana awangardowych, ale pozbawiony sensu i wewnętrznego uporządkowania mikroświat zmierzać musi – i zmierza – w kierunku entropii.

Schwarzengrau obala grupy

Redaktor Karl von Schwarzengrau w swoim znakomitym artykule "Definicja i zjawisko polityki w mikroświecie", opublikowanym w pierwszym numerze Acta Microsophica postawił tezę, iż w mikronacjach nie mamy do czynienia z grupami społecznymi. Teza mocna i nie chcę tu przesądzać o jej bezwzględnej prawdziwości, ale zgadzam się, że przy naszej liczebności należy uważać z przyjmowaniem optyki realnej socjologii. Jak słusznie zauważa von Schwarzengrau, ruchy masowe są obecnie niemożliwością. Zgadzam się również, że programy wyborcze kierowane są do poszczególnych osób (sam używany przez autora termin „jednostka” moim zdaniem niezbyt pasuje do tak zindywidualizowanego świata mikronacji), a nie grup.

U progu socjologii

Pojawia się wobec zamieszczonych wyżej informacji pytanie, czy mikrozoficzna socjologia nie powinna właściwie wejść w kompetencje realnej psychologii, oczywiście jedynie w kwestiach opisowych, nie zaś terapeutycznych. W każdym bądź razie spodziewam się, że budowa własnej socjologii-psychologii będzie jeszcze trudniejsza niż budowa politologii i kulturoznawstwa. Zrozumienie mikronautów i próba przewidywania ich działań jest prowadzona już przez co ambitniejszych przywódców i polityków. Poznanie mechanizmów i wprowadzenie ich do naukowego, ale i popularnego dyskursu, ukróci praktyki manipulowania jednostkami i małymi społecznościami. Musimy pamiętać, że wiedzę należy wykorzystywać jedynie z pożytkiem dla mikronautów i mikroświata, nigdy przeciwko nim.

Dziękuję za uwagę. Zapraszam do dyskusji, bo temat jest jak najbardziej dyskusyjny. Chętnie poznałbym Państwa spojrzenie. Zachęcam też do składania propozycji odnośnie następnych wykładów.


Wiadomości w tym wątku
Wykład 11. O społecznościach pozornych. - przez AndrzejSwarzewski - 17-01-2020 22:38



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości