• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pierwsza wojna o Numbres. Przyczyny i skutki. Maciej Kamiński
#1
Pierwsza wojna o Numbres. Przyczyny i skutki najstarszej wojny mikroświata. Maciej Kamiński. 01.06.2014.
Cytat:Pierwsza wojna o Numbres. Przyczyny i skutki najstarszej wojny mikroświata.

1. Wstęp.

I wojna o Numbres rozegrała się w latach 32230 p.n.e. – 32220 p.n.e. Stronami konfliktu były trzy plemiona Tetutonów (Rybośkowie, Zanoci i Werkanowie) oraz trzy plemiona Sarmatów (Pohlebi, Turaszanie i Zieloncy). Był to pierwszy z długiej serii konfliktów etnicznych na terenie tak Bialenii, jak i całego v-świata. Konflikt zapamiętany został z powodu skrupulatnie powtarzanej ustnie przez Teutonów tradycji, która wiele wieków później zapisana została za pomocą sarmackiego pisma klinowego.

2. Przyczyny.

Oficjalnym powodem były utrudnienia kultu teutońskiego pospólstwa na Półwyspie Młot ze strony kapłanów sarmackich. W istocie jednak szło głównie o miejsca w Radzie Świątynnej – najbogatszej instytucji wczesnostarożytnej Bialenii, gdzie swoje dochody trzymali wszyscy ówcześni książęta i inni dygnitarze. Rada była wówczas zdominowana przez ludność sarmacką, przez co pieniądze Teutonów były poważnie zagrożone (bowiem Rada mogła robić z pieniędzmi „co tylko sobie przez proroczy sen od niej Idon zażyczy”, czyli w praktyce to, co ustaliła między sobą). Aby nie dopuścić do przejęcia ich środków, dotychczas skłócone plemiona z Tołty dogadały się. Alaryk II (król Rybośków), Konrad I (król Zanotów) oraz Kutbert II (król Werkanów) rozdzielili pomiędzy siebie zadania do wykonania podczas wojny. Za miejsce zbiórki ustalono Skałekowice. W reakcji na te działania w Sormie również doszło do nawiązania współpracy między plemionami: jednak w tym wypadku konkretnych ustaleń nie znamy, ponieważ źródła teutońskie milczą na ten temat.

3. Siły.

Strona teutońska:
Rybośkowie – armia ta zobowiązała się głównie do ataku od strony morza, przy użyciu jednostek wystawionych przez bogate Rybaki. Wedle podań flota liczyła 300 jednostek – badania archeologiczne wskazują jednak, że w owych czasach tyle łodzi nie pływało po wszechoceanie. Obecnie badacze skłaniają się raczej ku liczbie ok. 100 łodzi jako maksimum tego, co wówczas przygotowano. Do Numbres wyprawiły się też nieliczne siły lądowe (tylko łucznicy). Poza tym ówczesny król, już wspomniany Alaryk II, objął dowodzenie nad armią, jako najdłużej panujący spośród trzech władców (przy tym wszystkim był jednak najmłodszy – panowanie objął bowiem wprawdzie dwadzieścia cztery lat wcześniej, ale jako dwunastolatek – do tego nie miał za wiele doświadczenia na polu bitwy).
Zanoci – plemię znad jeziora Świętocyrylskiego zobowiązało się do wystawienia dwutysięcznej armii lądowej oraz dwudziestu oficerów do pomocy Alarykowi. Prawdopodobnie nie wywiązali się z tych obietnic – podania tak Rybośków, jak i Werkanów oskarżają ich o oszustwo w tym zakresie. Przyczyną niedotrzymania słowa przez Konrada była prawdopodobnie zaraza, jaka wówczas panowała – z przetrzebionego społeczeństwa trudno byłoby mu wyciągnąć wystarczającą liczbę ludzi tak, by nie zniszczyć lichego systemu gospodarczego, opartego na tragarzach (dodatkowo zawód ten był objęty tabu, co ograniczało liczbę kandydatów). W ostatecznym rozrachunku na wojnę ruszyło prawdopodobnie około tysiąca Zanotów i przynajmniej pięciu oficerów (ich nazwiska to: von Scharf, von Rech, von Blaug, von der Erckwitz i von Waal – wszystkie są niespotykane poza opowieściami o wojnie, więc prawdopodobnie rody te upadły niedługo po niej).
Werkanowie – mający największe oszczędności na Półwyspie Młot Werkanowie, północne plemię, obowiązali się wystawić trzy tysiące żołnierzy lądowych (głównie włóczników) oraz udzielić „wszelkiej możliwej pomocy” flocie Rybośków (rozumiane przez to było m.in. wydzielenie im bazy na swoim terytorium, dostarczanie w to miejsce zaopatrzenia oraz darmowa naprawa łodzi). Siły lądowe zostały wystawione według planu, natomiast naprawy dla floty miały być sfinansowane z podatków – których ludność nie chciała płacić, gdy król wyjechał na wojnę. Spowodowało to problemy organizacyjne i techniczne, które zaważyły na dalszym losie wojny.

Strona sarmacka:
Pohlebi – plemię ulokowane najbliżej Półwyspu Młot spośród Sarmatów. Wedle podań teutońskich wystawiło ono: „gwardię dwumetrowych olbrzymów ciskających kamieniami [tzn. procarzy – przyp. moje], całe zastępy łuczników i tylu włóczników, ile kolców ma stado jeży”. Sądząc po jego niewielkim terytorium, opowieści te wydają się być znacznie przesadzone. Po serii szacunków, współcześni badacze twierdzą, ze Pohlebi wystawili poniżej 800 żołnierzy.
Turaszanie – największe z biorących udział w wojnie plemion wzięło na siebie główny ciężar sarmackiego uderzenia na lądzie. Wedle opowieści Teutonów: „nie można było doliczyć się żołnierzy, których te dzikie bestie wystawiły, a do tego każdy ich wojak zabijał średnio stu przeciwników, zanim sam zdążył polec”. Podania Werkanów dodają jeszcze, że „sam ich pochód powodował, że zielone pola stawały się suchymi pustyniami bez życia”. Współczesne szacunki stwierdzają, że armia powyżej dwóch tysięcy ludzi byłaby dla intensywnej gospodarki Turaszan bardzo dużym ciężarem.
Zieloncy – plemię rybaków z Dorszewa nie wystawiło żadnej armii lądowej. Zwyczajnie nie mieli potrzeby jej posiadać. Ich atutem była świetna flota (wyposażona w najlepsze ówczesne wiosła, tzw. zielonki wielkie) zdolna poruszać się zarazem cicho, jak i bardzo szybko. Nie była przy tym przesadnie liczna (liczyła sobie ok. 30 jednostek), wbrew temu, co twierdzą podania teutońskie: „ich łodziami kierowały duchy – bo zaiste, pokryć całe morze flotą, i to pędzącą szybciej od wiatru, ludzie nie byliby w stanie”.

4. Przebieg wojny.

Teutonowie zebrali się w Skałekowicach, zaś Sarmaci w Tahanie (prawdopodobnie miejscowość ta znajdowała się w okolicach dzisiejszego Lasku Sarmackiego, na północnym zachodzie obecnej Dżamahiriji). Stamtąd ich armie ruszyły na Półwysep Młot, by walczyć o swoje wpływy w najstarszym mieście świata. Pierwsze spotkanie odbyło się w Banowie (obecnie nie istnieje), wówczas skończyło się na starciu szambelanów królów obu stron. Próby negocjacji podjęte przez Sarmatów zostały wówczas obśmiane przez Teutonów. Oburzony Dariusz, król Turaszan, powiedział wówczas: „te psy będą gryzły piach, choćby pokonanie ich zajęło mi resztę życia”. Obie armie skierowały się wówczas prosto do Numbres, by przejąć tam całość Rady Świątynnej. Po drodze zetknęły się ze sobą w Śródcu, „kluczu na Półwysep”, jak nazywano go w późniejszych czasach. Doszło tam do krwawego starcia, które jednak po godzinie przerwała burza, odebrana jako znak od bogów, że należy porzucić niegodnego przeciwnika i udać się wprost do celu. Pierwsi na miejsce dotarli Teutonowie. Mieszkańcy Numbres zamknęli jednak przed nimi bramy, gdy Kutbert „zachował się wobec nich niegodnie [ponoć oddał mocz na mury –przyp. moje] ”. W konsekwencji nikt nie mógł wejść do miasta, by choćby próbować coś zdziałać w kwestii podziału miejsc. Dobijająca była wiadomość, iż teutońscy i sarmaccy pielgrzymi otrzymali dziesięcioletni zakaz wejścia. Wkrótce potem Dariusz napadł na Teutonów w ich obozie, Jahełtance (dziś kolonia w Numbres), co znacznie uszczupliło ich siły. Z braku możliwości wejścia, walki przeniosły się w Góry Wilcze, gdzie starć było wiele, acz kończyły się zazwyczaj patem. W tym czasie, po dwóch latach walk, flota teutońska została rozgromiona, a co najgorsze, monarchowie tej nacji nie wiedzieli, iż nie wróci już ona do walki. Równocześnie Dariusz uzyskał wstęp do Numbres, gdzie zaczął przekonywać kapłanów, by skonfiskowali całe mienie Teutonów jako ofiarę dla Idona, na przebłaganie za ich postępki. Armia z Tołty, mocno przetrzebiona, ruszyła w kierunku miasta, w ostatniej szarży, mając nadzieję na zwycięstwo. Na skutek fatalnego dowodzenia Alaryka przegrali oni jednak, a Kutbert poległ w tym starciu (nazwanym „smutnym dniem”). Teutonowie zmuszeni byli się wycofać, nękani wciąż przez Sarmatów.

5. Skutki.

Trzy lata później podpisano traktat pokojowy – ustalono, że 80% miejsc w Radzie przypadnie Sarmatom, a reszta będzie wybieralna. Była to klęska Teutonów, choć nie tak wielka, jak mogło by wydawać się po wynikach starć – z powodu niewyczerpanej nadmiernie gospodarki byli w stanie obronić się przed ewentualnym atakiem, dlatego też pozycja do negocjacji nie była beznadziejna (choć i tak wciąż była nie najlepsza). Po tej wojnie plemiona Teutonów były bardziej skłócone niż wcześniej, natomiast północni Sarmaci zdobyli nad nimi znaczną przewagę. Miało to procentować potem w przyszłości.

Załącznik:
[attachment=0:wymvn12a]<!-- ia0 bez tytułu.JPG<!-- ia0 [/attachment:wymvn12a]
Mapa pokazująca miejsca koncentracji oraz  przekazywane w tradycji teutońskiej bitwy.

LEGENDA:
Na różowo - miejsce koncentracji Sarmatów.
Na niebiesko - miejsce koncentracji Teutonów.
Na czarno - bitwy:
Banowo - 32230 p.n.e.
Śródec - 32229 p.n.e.
Jahełtanka - 32228 p.n.e.
Jaskinia Kości - 32228 p.n.e.
Przełęcz Bólu - 32227 p.n.e.
Jaskinia Wilcza - 32227 p.n.e.
Przylądek Podmuchu - 32226 p.n.e. (bitwa morska)
Przełęcz Cierpienia - 32225 p.n.e.
Przełęcz Strachu - 32225 p.n.e.
"Smutny dzień"- 32224 p.n.e.
Wilkowyjce - 32224 p.n.e.
Asztot - 32223 p.n.e.
Jego Magnificencja prof. zw. dr hab. dhc. Andrzej Swarzewski,
Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego.




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości