• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Theatrum Magnum
#1
MAGNUM THEATRUM
[Obrazek: amfiteatr-noca-oswietlenie-dekoracja-swi...ASZ-13.jpg]
Teatr Wielki wybudowany 13 stycznia 2020 roku w Żółkwi, mieści 3500 miejsc siedzących. Każdego miesiąca na jego deskach zostanie zaprezentowana wybrana sztuka, po niej zaś odbędzie się panel dyskusyjny. Ideą przyświecającą inicjatywie jest krzewienie i promocja spektakli w audiowizualnej formie. W dniu jutrzejszym, o godzinie 20 zainaugurujemy pokaz sztuką Eugène Ionesco z roku 1962 pt. "Król umiera, czyli ceremonie". Po obejrzeniu przedstawienia, chętnych zapraszamy do wzięcia udziału w dyskusji

#2
Streszczenie dla chętnych: http://encyklopediateatru.pl/sztuki/3317...-ceremonie
#3
Wystawicie "Klątwę"? Pokazałbym nagranie w ambasadzie w Rotrii.
prof. net. dr h. c. mgr generalissimus
Ametyst z rodu Faradobusów
Minister ds. Zagranicznych Republiki Bialeńskiej, 
Nieustająco Bardzo Wspaniały Król Hirschbergii i Weerlandu,
Lew Wolnogradu, Kedyw Faradobaju, Bojar Jaruzelimy Etc.
[Obrazek: thumb_85_11_07_19_7_19_34.png]
#4
[-] 1 użytkownik podziękował za ten post:
  • Ametyst Faradobus
#5
Wspaniałe dzieło, za każdym razem zachwyca tak samo. Polecam wszystkim obejrzenie lub choćby przeczytanie.
Warto zwrócić uwagę na związek pomiędzy pogarszającym się stanem króla, a pogarszającym stanem królestwa. Ten król istotnie mógłby powiedzieć "państwo to ja". Stadium ostatnich dni przywódcy, a zarazem starości jako takiej. W obliczu słabości nie ma litości nawet wobec ludzi nieskończenie niegdyś potężnych i zasłużonych. Poniekąd dzieło to stanowi też przestrogę przed zaniechaniem nauki sztuki dobrego umierania. Agonia stanowi dowód na nieprawdziwość tezy, że kiedy my jesteśmy - śmierci nie ma, a kiedy jesteś śmierć - nie ma nas. Z drugiej strony, otoczenie króla, radując się w większości z jego końca, nie zdaje sobie sprawy, że wraz z nim upadek całe królestwo - ich świat i oni sami. 
Ionesco jest niesamowity, krótka sztuka, a zawiera w sobie tak wiele ujęć prawdy o świecie, którą i nam czasem ciężko zaakceptować. Pewnego dnia jednak będziemy musieli się z nią zmierzyć, w bardziej lub mniej godny sposób.
#6
Nie czytałem streszczenia ani recenzji. Będąc świeżo po obejrzeniu premierowego przedstawienia, mogę stwierdzić, że zarówno sama inscenizacja, jak i gra poszczególnych aktorów zrobiły na mnie dość duże wrażenie. Dzięki wszechobecnej grotesce czułem się jakby trochę oderwany od rzeczywistości, przez co mogłem lepiej wczuć się w problemy natury egzystencjalnej, z jakimi zmaga się starzejący władca. Wciąż tli się w nim nadzieja, stąd czerpie swoją moc i pomimo jak najgorszych prognoz usiłuje żyć tak jak żył do tej pory. Nie dopuszcza do siebie prawdy o tym, że nieuchronność zdarzeń, które mają nastąpić, są tylko kwestią czasu. Przemijanie wszystkiego tego co było wcześniej, a więc młodości, dobrobytu czy miłości poddanych nie znajduje jego akceptacji do chwil niemal ostatnich. Z tej oto przyczyny władca, który od dnia narodzin patrzył na świat iście po królewsku nagle w obliczu całkowitej klęski, zaczyna postrzegać rzeczywistość w zupełnie innych kategoriach. Interesujące w jak żywy i ciekawy sposób Ionesco w swojej sztuce potrafił to nam zaprezentować.
#7
Owszem, zmiana postrzegania rzeczywistości też jest interesująca. Warto jednak zastanowić się, co nie wynika wprost ze sztuki, ale możemy sobie podyskutować, czy słusznym byłoby, gdyby król już wcześniej patrzył na świat z tej końcowej perspektywy. Moim zdaniem niekoniecznie, bo rolą króla jest królewskość. To całkowicie inny poziom świadomości i odpowiedzialności, stąd też myślę, że władców w ogóle nie dotyczy powszechna psychologia, ani z resztą etyka. Co nie zmienia w żaden sposób faktu, że każdemu przyjdzie umrzeć i należy się tego spodziewać. Niektórzy, choćby Tito, czy z drugiej strony Franco, zdawali się tego nie zakładać. I rzeczywiście ich królestwa zmarły razem z nimi.
#8
Z pewnością istnieje dość spora różnica w pojmowaniu swojej roli między tymi z panujących, którzy od lat najwcześniejszych byli do takiej roli przygotowywani, a tymi którzy zdobyli tron wyłącznie dzięki własnym uczynkom. Jak zatem powinniśmy traktować tych wszystkich władców, szukających usprawiedliwienia dla swoich niecnych postępków, wyższą racją stanu? Historia choć bywa nierychliwa, to jest również sprawiedliwa i każdemu z czasem odda to na co zasłużył. Ludzkość przez wieki będzie stawiać za wzór do naśladowania bowiem tych wszystkich, którzy kierują się w swoim życiu zasadami moralnymi znanymi często etyką. Czyż Ty sam Andrzeju nie pisałeś swego czasu o pięknym przykładzie Marka Aurelego ? Pozwól, że przypomnę tylko niektóre z jego zalet. Łagodność, niewzruszoność, obojętność wobec zaszczytów, pracowitość, wytrwałość, sprawiedliwość, towarzyskość, przystępność, cierpliwość, skromność, trzeźwość, stałość, poprzestawanie na małym, uprzejmość, umiarkowaną dbałość o ciało, niechęć do zmian gwałtownych, powściągliwość w urządzaniu przyjęć. Zrozumienie, że można żyć w pałacu bez straży przybocznej, bez szat wspaniałych, bez przepychu, bez okrzyków powitalnych, bez pochlebstw.
Każdy z nas zna lub powinien znać fragment ustępu III części Dziadów. "Otóż w wielkiej stolicy północnego mocarstwa, pewnego dżdżystego wieczora stali tam dwaj młodzieńcy pod jednym płaszczem wziąwszy się za ręce. Stali przed kolosalnym posągiem władcy na koniu, który zdawał się wzlatywać z granitowej skały. Jednym z młodzieńców był przybysz z zachodu, drugim wieszcz narodu ruskiego i to właśnie on patrząc na posąg groźnego cara Piotra przypomina, że nie w tej postaci świeci w Rzymie kochanek ludów, ów Marek Aureli. Władca miłowany, uosobienie prawa i ojcostwa. A car Piotr wypuścił rumakowi wodze, widać że leciał tratując po drodze. Koń wydaje się szalony, wzniósł w górę kopyta, car go nie trzyma. Koń wędzidłem zgrzyta, zgadniesz, że spadnie i pryśnie w kawały. Od wieków skacze lecz nie spada jak lecąca z granitów kaskada, gdy ścięta mrozem nad przepaścią zwiśnie."
Warto jest przy tym pamiętać, także i o tym, żeby żyć w zgodzie w własną moralnością a pamięć o nas samych będzie trwała i dobra. Historia choć nierychliwa jest z natury rzeczy sprawiedliwa.
#9
Myślę jednak, że nie ma reguły, czy dobry władca (czy szerzej: przywódca) powinien pochodzić z dynastii, czy zdobyć władzę samodzielnie. W obu przypadkach mamy do czynienia ze wspaniałymi, jak i beznadziejnymi. Jestem też pesymistą, jeśli chodzi o sprawiedliwą ocenę historii. Byli wielcy ludzie o których dziś nie pamiętamy, a są i tacy, którzy są przedstawiani na wiele sposobów. Historia podlega interpretacji, bardzo często prezentystycznej, a więc zmiennej w zależności od interesów. Marek Aureliusz rzeczywiście został osądzony, moim zdaniem, słusznie. Aż dziwne, że chrześcijanie nie zdołali przeforsować negatywnej wizji swojego przeciwnika, jak uczynili to w przypadku innych cesarzy.
Nieliczyłbym więc na wdzięczną pamięć potomnych, raczej trzeba poprzestać na satysfakcji z właściwego wypełniania swoich obowiązków. Jest to na pewno trudno, ciężko o motywację do słusznego postępowania, gdy nie można być pewnym nawet odległej i symbolicznej nagrody. Tu wielką rola wychowawców młodzieży, aby nauczać etyki obowiązku. Przywódców dotyczy to chyba szczególnie, oni powinni czuć się najbardziej odpowiedzialni. Ale i każdy z nas powinien poczuwać się do realizacji swojej roli, co w społeczeństwie zatomizowanym nie jest łatwe. Musimy poprzez liczne trudy dochodzić do tego, co niegdyś było przekazywane przez wychowanie. Wielką trudnością jest nie uwierzyć we wmawianą nam zasadę "róbta co chceta". Należy ją zmienić na "Czyńcie co słuszne". Smile
#10
Doprawdy, aby właściwie oceniać, nie zawsze wystarczy sama obfitość źródeł. Znacznie ważniejsza dla oddania sprawiedliwości bywa niekiedy przestrzeń czasowa. Właśnie tę różnicę w postrzeganiu pojmuję jako uczciwość historyczną. Jest w tym pewna pociecha a może nawet motywacja dla przyszłych pokoleń badaczy. Wcześniej w swojej wypowiedzi nawiązałeś do roli, którą mówiąc językiem scenicznym wszyscy mamy do odegrania. W jakimś stopniu każdy zrodzony jest do trudu, a celując w czymś ciężką pracą, można z powodzeniem osiągnąć mistrzostwo.




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości