• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wykład 12. Niebezpieczeństwa transcendencji.
#1
Kolejny wykład o mikrozofii wygłoszony na Uniwersytecie Książęcym.
Cytat:Szanowni Państwo,
Martwi mnie lekko brak komentarzy pod ostatnimi wykładami, ale jednak póki co nie poddaję się, choć brak informacji zwrotnej jest frustrujący. Po raz kolejny ośmielam się pojawić na Uniwersytecie Książęcym, którym chyba już mało kto się interesuje wobec ogólnej nieaktywności w Furlandii i Luindorze. Życzę naszemu rektorowi, ale i całemu Księstwu pokonania problemów i powrotu do aktywności.

Poznanie transcendentalne

Dzisiaj chciałbym powiedzieć słów kilka o badaniu naszej rzeczywistości. Już Immanuel Kant, którego uważam za prekursora współczesnej filozofii, zarówno jej wspaniałych przejawów, jak i manowców, radził, aby badać świat poprzez patrzenie nań transcendentalnie, a więc niejako wychylając się poza rzeczywistość. W przypadku naszego uniwersum jest to o tyle pozornie łatwe, że wszyscy przez większość czasu żyjemy w świecie innym, tzw. realnym. Stąd wynika patrzenie na mikroświat przez pryzmat realnych kategorii. Mówi się więc o zjawisku socjologicznym, o płaszczyźnie edukacji obywatelskiej, o hobby. Z pewnego punktu widzenia jest to prawda, ale my, mikrozofowie powinniśmy dążyć do stworzenia własnych kategorii poznawczych. Mikrozofia powinna stać się nauką samoświadomą, opracować własną gnoseologię i na jej podstawie metodę naukową. To trochę potrwa, nauki wyprowadzone poza obręb filozofii w następstwie pozytywizmu do dziś nie osiągnęły jej w pełni. Stąd mój postulat, by odnosić się (aczkolwiek w sposób krytyczny) do zdobyczy nauk realnych.

Granice wychylenia

Postulat transcendentnego badania mikroświata jest warty rozważenia i wprowadzenia w życie, co najmniej jako jeden ze sposobów dochodzenia do prawdy, ale najpierw trzeba rozważyć pułapki do których może nas to doprowadzić, a których chcemy uniknąć. Przede wszystkim powtórzę tezę, że mikroświat nie jest w żaden sposób upośledzony wobec świata realnego (rozwinąłem ją m.in. w pierwszym wykładzie na gruncie idealizmu platońskiego). A więc spojrzenie transcendentalne na mikroświat nie może być spojrzeniem oczami człowieka ze świata realnego. Świat realny nie jest punktem odniesienia, jest nim natomiast świat idei. Można wyznawać go w sposób religijny, ale nie jest to i nie może być przedmiot badań (co najwyżej samo zjawisko kultu z perspektywy religioznawczej). Natomiast, w moim przekonaniu do przyjęcia w ramach dyskursu naukowego jest definicja według której idee to sensy istotne pozostające w rzeczy lub zjawisku podczas tłumaczenia ich między specyficznymi językami poszczególnych uniwersów dyskursu. Należy więc przyjąć, że jeśli jakieś zjawisko występuje zarówno realnie, jak i wirtualnie (niekoniecznie pod tą są nazwą, a wręcz przeważnie pod inną), to o ile nie jest prostym skopiowaniem bez patrzenia na realia, mamy do czynienia z pewną ideą, archetypem. Spójrzmy choćby na wirtualną administrację i realne wojsko. W krajach rozwiniętych, cywilizowanych służą one dobru państwa i wypełniają wolę narodu przekazaną poprzez władze polityczne. W państwach niestabilnych same próbują narzucić swoją wolę, przeprowadzają zamachy stanu, zastraszają lud. Reprezentują ideę potężnej siły, którą można używać z rozsądkiem lub popędliwie.


Granice dystansu


W realnej psychologii przez całe lata powtarzano, że życie zawodowe należy bezwzględnie oddzielać od życia osobistego. Zupełnie ignorowano, że całkowite oddzielenie jednej połowy dnia od drugiej jest toksyczne, wręcz schizofreniczne. Uważam, że nawet do dystansu należy mieć odpowiedni dystans. Podobnie z mikronacjami. Z punktu widzenia świata realnego jest to hobby, inteligentna zabawa pozwalająca nam się rozwijać i spędzać czas z wartościowymi ludźmi. Ale nieustanne wtrącanie w dyskusjach w obrębie naszego uniwersum (prawie zawsze ze strony przegrywających dyskusję, niemających argumentów), że to tylko gra… i właściwie ‘mają to gdzieś’, nie jest zbyt merytoryczne. Tak daleki dystans, często z resztą udawany, jest niewłaściwy. Mikronacje są z pewnego punktu widzenia grą, zabawą, ale decydując się na udział akceptujemy siłą rzeczy jej zasady. Negowanie ich w wygodnych dla siebie momentach, próba przebijania trzeciej ściany, są to tylko oznaki niedojrzałości do udziału w mikroświecie.

Ayn Rand w czasie jednego z wywiadów powiedziała, że człowiek, który śmieje się ze swoich wartości lub z samego siebie jest potworem. Postuluję, by kreować swoje postaci z godnością, nie robić z nich oszołomów i nie używać mikronacji do kompensacji swoich realnych kompleksów. Nie jesteśmy w grze, nie wcielamy się doraźnie w postaci, ale poniekąd sami się nimi stajemy. Ten sam duch ludzki ze świata idei wciela się w osobę realną i osobę wirtualną. Rzeczywistości te różnią się w sposób zasadniczy, więc i duch przejawia się na inne sposoby, to całkowicie zrozumiałe. Starajmy się jednak sprawić, żeby kreowani przez nas mikronauci byli osobami, a nie jedynie postaciami fikcyjnymi. Osobami, a więc ludźmi mającymi świadomość teraźniejszości, przeszłości i przyszłości. Niezmienianie tożsamości wirtualnej przez wiele lat ma tę zaletę, że personalizacja ma miejsce. Mogę śmiało powiedzieć, że Andrzej Swarzewski jest osobą. A czy Wasz duch wytworzył osobę w świecie mikronacji?
Dziękuję za uwagę. Gorąco zapraszam do dyskusji!
JM prof. zw. dr hab. dhc. Andrzej Swarzewski,
Minister Spraw Zagranicznych,
Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego. 
#2
AndrzejSwarzewski napisał(a):Niezmienianie tożsamości wirtualnej przez wiele lat ma tę zaletę, że personalizacja ma miejsce. Mogę śmiało powiedzieć, że Andrzej Swarzewski jest osobą. A czy Wasz duch wytworzył osobę w świecie mikronacji?
Przyznam, że choć raz zmieniłem personalia (ale w żaden sposób nie było to zerwaniem więzi z poprzednią postacią, a element narracji związany z powrotem po pewnej przerwie do mikroświata) to również uważam, że wytworzyłem pewną wirtualną osobę... o kontretnych i stałych cechach. W każdym razie czuję emocjonalną więź zarówno z samą postacią, jak i z samym naszym Państwem.

To drugie jest o tyle ciekawe, że w realu do "państwowców" nie należę, a wręcz mam całkowicie obojętny emocjonalnie stosunek do tworów administracyjnych za jakie uważam państwa. Postać wirtualna ma więc nieco inne cechy jak realna... choć z drugiej strony zamiłowanie do militariów jest przeniesiem cech realowych na grunt mikronacyjny.
PREZYDENT REPUBLIKI BIALEŃSKIEJ
Marszałek Wielki Ronon Dex
Dowódca Sił Zbrojnych Republiki Bialeńskiej
Wielki Kniaź - posiadacz lenna Razorno
Członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej

[Obrazek: 3_15_10_19_11_09_12.png]
#3
Ja jestem mikronautą dość młodym, więc Joahim von Ribertrop osobą jeszcze nie jest.

Nie wiem gdzie w tym wykładzie, ale pisałeś coś o schizofrenii. A chwilę później mówisz, że postać wirtualna jest osobą inną niż realna. Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie to można podciągnąć pod schizofrenię. Ale to byłby nowy rodzaj schizofrenii- schizofrenia mikronacyjna. Być może to ten jeden przydatny rodzaj schizofrenii.
#4
Niedawno się zorientowałem, że już przez większość mojego v-życia funkcjonuję jako Ametyst, a nie Arkadiusz Filip. Z drugiej strony właśnie jako Ametyst zacząłem się bardziej ujawniać i teraz nie jest właściwie żadnym problemem znaleźć mnie w realu. Ale może to dlatego, że morda mi wyładniała i w ogóle stałem się bardziej towarzyskim człowiekiem.
prof. net. dr h. c. lic. generalissimus
Ametyst z rodu Faradobusów
Bardzo Wspaniały Król Hirschbergii i Weerlandu
Sekretarz Generalny Wielkiego Sternika, Lew Wolnogradu,
Wlk. Kn. MF., Mrgr. Ja., Ojciec Ojców, Pasterz Pasterzy, Sędzia V-Świata Etc.
[Obrazek: thumb_85_11_07_19_7_19_34.png]
#5
Akurat tezę o jakiejś szkodliwości całkowitego oddzielenia życia zawodowego od prywatnego uważam za błędną... Raczej za coś szkodliwego uważam brak takiego oddzielenia tych dwóch sfer życia. W realu próbowałem jednego i drugiego... i na skutek doświadczeń uważam, że wersja z całkowitym (na ile to możliwe) sfery życia zawodowego od prywatnego jest zdecydowanie lepsza.

Co do kwestii całkowitego oddzielenia postaci wirtualnej od realnej to mam spore wątliwiści czy to możliwe. Siłą rzeczy pewne cechy osoby realnej i wirtualnej muszą się przenikać. Raczej nie jest możliwe długotrwałe prowadzenie postaci wirtualnej w całkowitym oderwaniu od osoby realnej... chociaż oczywiście pewne cechy obu postaci mogą się różnić i zapewne bywają często różne, ale na pewno nie wszystkie.
PREZYDENT REPUBLIKI BIALEŃSKIEJ
Marszałek Wielki Ronon Dex
Dowódca Sił Zbrojnych Republiki Bialeńskiej
Wielki Kniaź - posiadacz lenna Razorno
Członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej

[Obrazek: 3_15_10_19_11_09_12.png]
#6
Cytat:To drugie jest o tyle ciekawe, że w realu do "państwowców" nie należę, a wręcz mam całkowicie obojętny emocjonalnie stosunek do tworów administracyjnych za jakie uważam państwa. Postać wirtualna ma więc nieco inne cechy jak realna... 
Myślę, że to może też wynikać z faktu, że na państwo wirtualne mamy bezpośredni wpływ, a to realne, to - jak celnie określił Anderson - wspólnota wyobrażona i nie mamy na nie większego wpływu. Homo faber utożsamia się bardziej z tym, co sam kreuje.
Cytat:Nie wiem gdzie w tym wykładzie, ale pisałeś coś o schizofrenii. A chwilę później mówisz, że postać wirtualna jest osobą inną niż realna. Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie to można podciągnąć pod schizofrenię. Ale to byłby nowy rodzaj schizofrenii- schizofrenia mikronacyjna. Być może to ten jeden przydatny rodzaj schizofrenii.
Schizofrenia objawia się nieadekwatnym odbiorem rzeczywistości. Skoro nasza rzeczywistość różni się zasadniczo od realnej, to zdrowym objawem jest inne jej postrzeganie i na nią reagowanie. Odnosisz się zapewne do osobowości mnogiej... Chyba nam to nie grozi. Wink Są osoby, które za kierownicą wykazują nieujawniane cechy charakteru i są takie, które mają tak przy klawiaturze, ale stąd jeszcze daleka droga do zaburzeń dysocjacyjnych.
JM prof. zw. dr hab. dhc. Andrzej Swarzewski,
Minister Spraw Zagranicznych,
Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego. 
#7
AndrzejSwarzewski napisał(a):Myślę, że to może też wynikać z faktu, że na państwo wirtualne mamy bezpośredni wpływ, a to realne, to - jak celnie określił Anderson - wspólnota wyobrażona i nie mamy na nie większego wpływu. Homo faber utożsamia się bardziej z tym, co sam kreuje.
A ja uważam, że większy wpływ na to ma coś innego... państwo wirtualne jest wynikiem mojego w zasadzie nieskrępowanego wyboru. Owszem jest ich ograniczona ilość, a do tego konkretnego mnie zaprosiłeś, ale jednak fakt, że się z nim zidentyfikowałem to mój swobodny wybór. Z realnym jest inaczej... to, że w nim żyję jest wynikiem okoliczności w zdecydowanej większości niezależnych ode mnie (wychowałem się i dorosłem w czasach gdy nawet wyjechać się nie dało... co najwyżej uciec z pewną dozą ryzyka). Państwo wirtualne jest wynikiem mojego wyboru... realne zbiegiem okoliczności. A więc do mojego wirtualnego państwa mam stosunek emocjonalny, a do realnego... w zasadzie nie - bo nie jest to mój wybór, a złożony związek okoliczności zewnętrznych.
PREZYDENT REPUBLIKI BIALEŃSKIEJ
Marszałek Wielki Ronon Dex
Dowódca Sił Zbrojnych Republiki Bialeńskiej
Wielki Kniaź - posiadacz lenna Razorno
Członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej

[Obrazek: 3_15_10_19_11_09_12.png]




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości