• 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Prelekcja: Dlaczego lato nie nadchodzi?
#1
Wprowadzenie
W świecie realnym w środowiskach korwinistycznych przed każdymi kolejnymi wyborami sympatycy tego ruchu łudzą się, że to "ta jesień" albo "ta wiosna", która przyniesie ich ideom zwycięstwo. W mikronacjach jest o tyle podobnie, że po raz kolejny słyszę o "nordackiej wiośnie". Takie pojęcie pojawiło się tym razem w związku z odzyskaniem suwerenności przez Bialenię, wysoką aktywnością w Federacji Nordackiej oraz brodryjskim odrodzeniem narodowym. Ale nie po raz pierwszy Nordata przeżywa swój renesans. Pamiętam już okresy, gdy na naszym kontynencie powstawało wiele nowych państw, a niektóre z nich odnosiły względny sukces. Odnosząc się do mojej poprzedniej prelekcji, "globalna Nordata" jest odpowiednikiem Wschodu z geografii sakralnej. Jej symbolem jest wiosna. Dzisiaj, w noc Beltane i w przeddzień Święta Pracy, chciałbym pochylić się nad problemem, dlaczego na Nordacie po wiośnie nie nadchodzi lato.
Wieczna wiosna
Czy archetypiczny Wschód, reprezentowany w mikroświecie przez globalną Nordatę, jest skazany na wieczną wiosnę? Czy, nawiązując do "Opowieści z Narnii" C.S. Lewisa, Zielona Czarownica rzuciła na naszą krainę zaklęcie, które ustanowiło nieustającą wiosnę? Czy niczym wampirzyca Eli z przepięknej powieści J.A. Lindqvista pt. "Wpuść mnie" nie jesteśmy w stanie wyjść z wieku dziecięcego?
Poza Bialenią, która przeżywa drugą młodość w związku z odzyskaniem niepodległości, wyłącznie na Nordacie funkcjonuje jedynie Federacja Nordacka, która powstała dopiero w lutym 2018 r., więc jest państwem niezwykle młodym. Niedawno Brodryjczycy postanowili odbudować swoje państwo, ale wciąż nie wiadomo, kto stanie na jego czele, jaki ustrój zostanie przyjęty, ani czy Brodria w ogóle będzie państwem niepodległym (czy też kolejną prowincją Federacji). Na Kontynencie Północnym nie ma ani jednego kraju ani narodu, który nie przeżywałby swojej pierwszej lub kolejnej młodości. A przecież nowych ludzi jest niewielu, prawie wszystkich uczestników konfliktu brodryjskiego znam od wielu lat. Bialenia rozwija się dzięki powrotowi dawnych obywateli, a nie napływowi nowych.
W oczekiwaniu lata
Naturalny cykl wskazuje, że po wiośnie nadchodzi lato, po młodości dorosłość, więc po powstaniu i nagłym rozkwicie państwa powinna przyjść stabilizacja i faza prosperity. Dlaczego więc na Nordacie nie ma tych wszystkich obiecujących, dobrze zapowiadających się państw, których była tu cała masa? Czy nasz kontynent zamieszkują koczownicy, którzy muszą emigrować z jednego państwa do drugiego i wciąż tworzyć coś nowego? Taki wniosek wydaje się być najprostszy. Ale entuzjazm z jakim Bialeńczycy powracają kraju po zakończeniu wielomiesięcznego kryzysu, zryw Brodryjczyków powracających do mikroświata z dalekiej realnej krainy na hasło "odrodzenie", stosunkowo duża liczebność Federacji Nordackiej oraz rozwój stabilnego Suderlandu wskazują na to, że mieszkańcy Nordaty (w przypadku tego ostatniego możemy mówić tylko o "globalnej Nordacie" ze względu na inne położenie) też przywiązują się do swoich krajów i chcą stabilności! Warto też zauważyć, że część dawnych mieszkańców Kontynentu Północnego próbuje swojego szczęścia w Sarmacji, chociaż większość stwierdza, że to nie kraj dla nich. Od nordackiej wiosny do sarmackiej jesieni daleka droga.
Maska przyrośnięta do twarzy
Chcąc znaleźć powód, dlaczego Nordata nie wychodzi z wieku młodzieńczego, musiałbym wskazać realnym młody wiek w którym większość z nas rozpoczynała swoją działalność tutaj. Wszelkie oznaki zmiany podejścia są z góry krytykowane jako wypalenie, negatywna zmiana, uderzenie wody sodowej (w przypadku jednostek) lub "stawanie się grzybową doliną" w przypadku państw. A więc większość udaje nieustający entuzjazm, organizuje kolejne rewolucje, tworzy kolejne państwa. A maska przyrasta do twarzy, bycie rewolucjonistą, władcą absolutnym lub "szaloną carycą" staje się wirtualną osobowością, mikronacyjnym imidżem.
Kolejną przyczyną jest brak zasad gry. Nie opłaca się walczyć o władzę w jakimś kraj, który istnieje kilka miesięcy lub rok, skoro można stworzyć nowy, który będzie dokładnie tak samo ceniony. A ludzie się znajdą (przynajmniej na jakiś czas), przecież mieszkańcy Nordaty są wyuczeni entuzjazmu wobec każdego kolejnego tworu. Bialenia, Suderland, a nawet Brodria mają już wyrobioną markę, więc gra jest warta świeczki. Przetrwaliśmy okres krytyczny, co nie oznacza, że jesteśmy w pełni bezpieczni o czym przekonała się ostatnio nasza Republika.
Kim jest Theros?
W mitologii greckiej Theros była jedną z czterech hor, personifikacją lata i opiekunką tej pory roku. Kto na Nordacie może spełnić tę rolę i przynieść naszemu kontynentowi lato? Pozwolę sobie wypisać kilka możliwości, które niekoniecznie się wykluczają:
1) Katechonowie, czyli przywódcy państwowi, którzy twardo stoją przy swoim państwie, nie boją się brać za nie odpowiedzialności, krótko mówiąc: ci, którzy teraz powstrzymują (rozpad państwa, utratę niepodległości, niepoważne działania podważające majestat kraju, np. pikselowy imperializm).
2) Wierni obywatele. Bialenia ma to szczęście, że przez lata działania zdobyła kilku obywateli, którzy trwają przy niej pomimo problemów. Trzy zdecydowane i zmotywowane osoby (Bajtuś, Ronon Dex i ja) wystarczyły, by przekonać większość Bialeńczyków do odzyskania, a następnie zachęcić wiele osób do powrotu. Gdyby Brodria miała teraz trzech współpracujących ze sobą patriotów, to z całą pewnością byłaby w stanie powstać ponownie.
3) Ludzie z czystą kartą, nieobciążeni imidżem buntownika, nieskonfliktowani z połową kontynentu (lub potrafiący się od tego wizerunku i sporów odciąć).
Wydaje mi się, że właśnie w takiej kolejności. Najpierw musi pojawić się katechon, który sam uwierzy w ideę państwową i będzie trwał na straży niepodległości kraju. Następnie część obywateli zarazi się ideą państwową, zadomowi się i zdecyduje skupić na działalności tylko lub przede wszystkim w danym kraju. A na koniec pozostali, dotychczasowi rewolucjoniści, monarchowie niejednego kraju i nordaccy nomadowie postanowią, że czas wyjść z mentalnego gimnazjum i skupić się na konstruktywnej działalności.
Czy to nie antyteza Nordaty?
Absolutnie nie! Nordata powinna pozostać globalnym Wschodem, źródłem nowych idei i rozwiązań, wrogiem stagnacji, sakralnego Zachodu, krainy wiecznej jesieni. Nasze wartości nie powinny zostać porzucone i zastąpione tymi, które znamy ze starych mikronacji, wręcz przeciwnie. Powinny się dojrzeć i osiągnąć swoją pełnię. Nordacka zielona poczwarka powinna przemienić się w kolorowego motyla, by skutecznie stawić czoło staremu mikroświatami w kolorze przegniłych jesiennych liści. Według Carla Schmitta państwo narodowe to szczyt ludzkiego geniuszu, podzielam jego opinię.
Theros nie nadejdzie bez naszego udziału, od ponad dekady nie jest w stanie wygnać swojej siostry Eiar, która posiłkuje się kolejnymi śmiałkami niepotrafiącymi dojrzeć. Musimy stać się legionem Theros! Tym razem lato musi nadejść!
prof. Andrzej Swarzewski
#2
Zaprawdę, zaprawdę, wyśmienity wykład. Wygląda na to, że trochę się pospieszyłem ze swoją wypowiedzią o odrodzeniu Nordaty, napisaną przed wysłuchaniem powyższego. Smile A może jednak nie? To już pokażą najbliższe tygodnie, może miesiące...

W każdym razie, jak prelekcja jest pełna w ogóle w treści arcyciekawej symboliki, analogii, nawiązań, tak może i samo to, iż miała miejsce w noc Beltane, jest nawet pewnym symbolem, zamierzonym albo niezamierzonym... Może właśnie nawet stanowi symboliczne zapalenie właśnie nowych ogni dla Nordaty? Z pewnością jest pełną wartości wskazówką dla kreatorów i uczestników nowych-starych nordackich projektów i dotyka po raz kolejny kwestii wręcz fundamentalnych w dziedzinie mikronacjonalizmu, podobnie, jak poprzednia, dotycząca wartości wielobiegunowego Mikroświata.
#3
Bardzo lubię czytać takie większe posty towarzysza Swarzewskiego. Moim ulubionym oczywiście nadal jest ten o ustroju ZDN.

Chciałabym się odnieść tylko do jednej kwestii. Bialenia zawsze wydawała mi się trochę taką Wielką Brytanią. Niby na Nordacie i cały czas obserwuje co się tam dzieje ale też jakby niezależna od tego kontynentu i bardzo związana z mikronacjami na zachód od niej. Jednak nasza Bialeńska Wiosna która trwa od końcówki marca i miała wczoraj jeden z większych skoków w górę jest na pewno dobrym znakiem. Republika Bialenii jednak jest już dojrzałą mikronacją i tak naprawdę już stabilną figurą, zgodzę się z tym co moja ukochana Towarzyszka powiedziała w innym miejscu. Możemy mieć kryzysy ale kapitał jaki RB zbudowało przez te lata sprawia, że jesteśmy bardzo ciężko zatapialni. Jeśli chodzi o Federację Nordacką wydaje mi się ona świetną mkronacją. Mają bardzo fajne klimatyczne regiony, pewną wspólną kulturę bycia która wiąże wszystkich i sporo ciekawych pomysłów. Ja najchętniej właśnie z FN wiązała bliskie stosunki bo jeśli się nie okaże, że to wszystko stoi na klonach to naprawdę może to być na długo świetny partner.
Wydaje mi się, że właśnie RB i FN mogą być filarami Nordaty ale co z innymi? Mamy teraz próby tworzenia nowej Brodrii i trudno przewidywać co z tego wyniknie. Może powstanie jakaś mała mikronacja albo yoyonacja albo nic trwałego. Moja dziewczynkowa intuicja mówi mi jednak jakby jeszcze 2 mniejsze twory na Nordacie były np. właśnie Brodria i jakaś Batawia czy coś innego razem z tymi dwoma filarami i państwami częściowo na Nordacie jak Skarland byłoby naprawdę szansa na ustabilizowanie naszego kontynentu i stworzenie jakiegoś Kongresu Nordackiego z dwoma stałymi członkami RB i FN o sile 3, członkami zwykłymi o sile 2 którzy dołączali by regularnie do tej 2 wraz z rozwojem i członkami obserwatorami jak Skarland o sile 1.

Heh, miała to być mała uwaga a wyszedł post na 1/5 prelekcji Prezydenta.
(-) Akrypa

#4
Bardzo dziękuję za pochlebne komentarze, są dla mnie motywacją do dalszej pracy naukowej.

Cytat:Jeśli chodzi o Federację Brodryjską wydaje mi się ona świetną mkronacją. Mają bardzo fajne klimatyczne regiony, pewną wspólną kulturę bycia która wiąże wszystkich i sporo ciekawych pomysłów. Ja najchętniej właśnie z FN wiązała bliskie stosunki bo jeśli się nie okaże, że to wszystko stoi na klonach to naprawdę może to być na długo świetny partner.

Jak sądzę, mówi Towarzyszka o Federacji Nordackiej? Owszem, ja też jestem zaciekawiony tym państwem i uważam, że ma ono perspektywy na sukces. Dostrzegam jednak całą masę zagrożeń dla dalszego bytu i rozwoju tego państwa, które płyną przede wszystkim z wewnątrz. Nie rozstrzygam kwestii, czy FN stanie się n-tą perspektywiczną mikronacją o której słuch nagle zaginie, nie podejmuję się jasnowidzenia. Federacja mogłaby wzmocnić swoje szanse na przetrwanie poprzez zrezygnowanie z pewnych "wiosennych" cech:
1) Ekspansjonizmu terytorialnego i przyjmowania coraz większej liczby podmiotów. Zamiast tego mogliby skupić się na umocnieniu tożsamości państwowej i promować cnoty obywatelskie (na własnym przykładzie, elity polityczne FN powinny przyjąć rolę Theros). Przyjęcie Brodrii zagroziłoby Federacji, a jej secesja (która prędzej czy później musiałaby nastąpić) mogłaby rozpocząć efekt domina, obejmujący secesję innych prowincji, eksodus obywateli i przyjęcie postawy fatalistycznej w następnie tych plag.
2) Niepoważnych zachowań narażających na szwank reputację Federacji, zarówno w sprawach wewnętrznych (na przykład rozdawnictwo tytułów naukowych z profesorem włącznie), jak i zewnętrznych (próba rozstrzygnięcia sprawy brodryjskiej wbrew wcześniejszym ustaleniom, a nawet bez jakiegokolwiek informowania nas o tym fakcie; ja mam dużą cierpliwość i sympatię do Nordaty, więc obyło się bez skandalu, ale większość mikronacji wydaliłaby ambasadora, a może i zerwała stosunki, co i mi sugerowano zrobić).
Federacja sama musi zdecydować w którą stronę pójdzie. Powtórzę jeszcze raz, że ja jestem pełen sympatii dla tego projektu.




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości