• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Zarządzanie infrastrukturą informatyczną a v-prawo
#1
Bardzo się cieszę, że w przestrzeni publicznej pojawił się wątek zarządzania infrastrukturą informatyczną mirkonacji w kontekście jej prawa. Cieszę się tym bardziej, że wypłynął on nie u nas, a za granicą: https://forum.dreamland.net.pl/viewtopic...4229#84229

W tym kontekście warto przypomnieć kwestię rzymskiej paremii: Salus rei publicae suprema lex esto, do której nie tak dawno odwoływał się też przecież i Alfred zamieszany w dreamlandzki okołomoderatorski flejm. Chodzi tu o zagadnienie, czy dobro państwa pozwala na wykroczenie poza obowiązujący porządek prawnopozytywny, a jeśli tak, to kiedy. A może zasada ta ma zastosowanie tylko w obrębie ustanowionego systemu prawa i stanowi dyrektywę postępowania w ramach i na podstawie prawa? Odpowiedź na to pytanie zależy od przyjętej postawy doktrynalnej, która rzutuje też na poglądy w zakresie teorii prawa. Zainteresowanych odsyłam pomocniczo do krótkiego tekstu w tym temacie.

Tymczasem, tutaj chciałbym zastanowić się, a raczej żebyśmy zastanowili się wspólnie (liczę na dyskusję), czy zarządzenie infrastrukturą informatyczną v-państwa powinno być wyłączone z jego porządku prawnego. W mojej opinii nie. Natomiast, uważam, że jest to jeden z bardzo rzadkich przypadków, gdy podmiot realowych praw związanych z infrastrukturą może wykroczyć przeciwko ustalonemu v-porządkowi prawnemu z dwu powodów: ochrony porządku i zachowania ciągłości v-państwa lub właśnie dla obrony swoich realowych praw. Pierwszy przypadek jednak powinien zakładać sytuację ekstremalną, w której użycie ustanowionych prawem środków nie wystarcza do ochrony państwa, jego porządku prawnego i porządku publicznego, a co za tym idzie v-praw i v-wolności i dlatego tutaj podmiot realowych praw lub wskazana przez niego osoba (tzw. super-administrator lub inny administrator) ma kompetencję, idąc za schmittowską koncepcją, do wprowadzenia stanu nadzwyczajnego i działania już nie w oparciu o uchwalone prawo i poza granicami v-systemu prawa pozytywnego, jeśli jest to niezbędne do urzeczywistnienia wyżej wskazanego celu.
Mąż Świętojebliwy
Zbawca Bialenii jedyny prawdziwy
#2
No cóż, jeżeli byśmy mieli przekazać zarządzanie infrastrukturą Aleksandrze w czasach, kiedy była prezydentem to byłoby z nami dzisiaj kiepsko.
prof. net. dr h. c. lic. generalissimus
Ametyst z rodu Faradobusów
Minister ds. Zagranicznych Republiki Bialeńskiej, 
Nieustająco Bardzo Wspaniały Król Hirschbergii i Weerlandu,
Lew Wolnogradu, Kedyw Faradobaju, Bojar Jaruzelimy Etc.
[Obrazek: thumb_85_11_07_19_7_19_34.png]
#3
W tamtej sytuacji admin Maciej Kamiński dokonał dla dobra państwa aktu terroru, dokonał rozstrzelania Prezydent.
Dodam mało błyskotliwą myśl, że w przypadku zamachu stanu admina które nie mieści się w ramach prawodastwa mamy do czynienia z jedną z 3 opcji:
1. Realizacja Woli Powszechej Narodu jak w przypadku usunięcia AIDS.
2. Efektem podziału w społeczeństwie i wtedy objaw zamachu stanu jest wynikiem realnego rozkładu współzycia w mikronacji i prowadzi tylko do faktycznego podziału mikronacji w taki czy inny sposób.
3. Partykularny akt mający powszechne oburzenie. W takim przypadku mikronacja to obywatele a ci zapewne stworzą nowe struktury informatyczne państwa.
(-)Akrypa Ali Shariati, Imanka Zielonego Kościoła, Teutonka, Postheglistka i Cyrenejka
[Obrazek: db2png_qaqehaq.png]



#4
Jestem jak najdalszy od przyznawania administracji technicznej jakiejkolwiek suwerenności politycznej. Zamach lipcowy pokazał, że taka władza nie ma w naszym kraju żadnego prawa bytu i jest uzurpacją, obcą naszej tradycji politycznej. Jedynym suwerenem jest Naród, przemawiający poprzez ustawy Zgromadzenia Narodowego oraz ewentualnie swojego jedynego przedstawiciela, jakim jest Prezydent.
#5
>Zamach lipcowy pokazał...

Chyba mi szwankuje pamięć lub nie było mnie wtedy i nie obiło się potem o uszy.
Co to za zamach był?
(-)Akrypa Ali Shariati, Imanka Zielonego Kościoła, Teutonka, Postheglistka i Cyrenejka
[Obrazek: db2png_qaqehaq.png]



#6
To chyba ten w UTN-ie.
#7
Ok, wszystkie dotychczasowe komentarze dotyczą wątku polityczno-prawnego mikronacji. A co z realowym prawem podmiotu, który jest stroną umowy o usługi hostingowe? Takiej osobie przysługują też często w pewnym zakresie (wąskim, bo wąskim, ale jednak) prawa własności intelektualnej, jeśli jest twórcą v-państwa. Czy v-prawo powinno stać nad prawem realnym? Ja się na to nie zgadzam. Jeśli byłbym stroną umowy hostingowej, a w państwie działoby się bardzo źle (tylko wtedy, no bo jednak nie jestem jakimś jebniętym dyktatorkiem), w ogóle nie obchodziłyby mnie v-akty prawne.
Mąż Świętojebliwy
Zbawca Bialenii jedyny prawdziwy
#8
Prawdziwe odwrócenie Schmitta nastąpiło: właściciel domeny jako suweren.
prof. net. dr h. c. lic. generalissimus
Ametyst z rodu Faradobusów
Minister ds. Zagranicznych Republiki Bialeńskiej, 
Nieustająco Bardzo Wspaniały Król Hirschbergii i Weerlandu,
Lew Wolnogradu, Kedyw Faradobaju, Bojar Jaruzelimy Etc.
[Obrazek: thumb_85_11_07_19_7_19_34.png]
[-] 1 użytkownik podziękował za ten post:
  • Karol Medycejski
#9
Chyba średnio to podlega dyskusji. Nawet najlepsze wojska Bialenii czy innej mikronacji nie stanowią przeciwsiły wobec potęgi kilku policjantów realnych.
(-)Akrypa Ali Shariati, Imanka Zielonego Kościoła, Teutonka, Postheglistka i Cyrenejka
[Obrazek: db2png_qaqehaq.png]



[-] 1 użytkownik podziękował za ten post:
  • Karol Medycejski
#10
Cytat:Prawdziwe odwrócenie Schmitta nastąpiło: właściciel domeny jako suweren.

Ma on nawet boską legitymację - przynajmniej zgodnie z dogmatami Uniksopodobnego Kościoła Informatycznego.
Mąż Świętojebliwy
Zbawca Bialenii jedyny prawdziwy
[-] 1 użytkownik podziękował za ten post:
  • Jurij Pietrow




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości