• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Projekt Ustawy o kryteriach uznania innych mirkonacji
#11
Piszemy ustawę pod konkretną sytuację? Czy jako ogólny akt prawny? Nie możemy przewidzieć 100% sytuacji. A więc ta "furtka" ma sens i jest potrzebna. Nikt nam nie kazuje z niej korzystać... ale w razie czego... 

Proszę by jednak poprawkę przyjąć... Tak na wszelki wypadek.
PREZYDENT REPUBLIKI BIALEŃSKIEJ
Marszałek Wielki Ronon Dex
Dowódca Sił Zbrojnych Republiki Bialeńskiej
Wielki Kniaź - posiadacz lenna Razorno
Członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej

[Obrazek: 3_15_10_19_11_09_12.png]
#12
Szanowny pośle!
Właśnie dlatego, że nie piszemy pod konkretną sytuacje należy jej nie przyjmować. Jasno ustalone zasady - uznawać pod tymi warunkami z wyjątkiem żagrożenia dla terytorium RB i samej państwości bo wtedy uznanie byłoby pośrednim uznaniem roszczeń.
Poprawka za to oferuje tutaj to by częściowo samowola decydowała czy uznanać można czy nie.
Furtka jest nam nie potrzebna, uznanie istnienia czegoś co istnieje nie szkodzi nam (jeśli spełnione są warunki).
(-) Akrypa

#13
No ja nie wiem czy w przypadku głowy państwa można mówić o "samowoli". Ja bym jednak przyjmował, że jeśli prezydent z jakiegoś powodu uzna, że danego państwa nie powinniśmy uznawać, to będzie to zgodne z racją stanu.
Przykłady wymyślone na bieżąco:
1) Państwo x nie roszczące sobie praw do terytorium RB ani nie deklarujące oficjalnie chęci zniszczenia państwowości, ale prowokacyjnie nieuznające nas.
2) Państwo x nie roszczące sobie praw do terytorium RB ani nie deklarujące oficjalnie chęci zniszczenia państwowości, ale utrzymujące na swoim forum rząd na uchodźstwie lub inny tego rodzaju komitet.
3) Państwo x nie roszczące sobie praw do terytorium RB ani nie deklarujące oficjalnie chęci zniszczenia państwowości, ale jątrzące w sprawach wewnętrznych poprzez wspieranie antypaństwowej opozycji lub poprzez instrumentalne wykorzystywanie mniejszości x-owskiej do zmniejszenia stabilności.
Nie przewidzimy wszystkiego.
#14
W przypadku 1 jaki podał towarzysz Prezydent nie musimy się wykazywać poziomem dzbaństwa równym innym.
Zwłasza 2 ale i 3 wedłuh mnie żagrażają państwowości a nawet jeśli to nie widzę jak niby uważanie prawnie, że ich nie ma, ma w tym pomóc. Jedynie bardziej stymuluje konflikt.
(-) Akrypa

#15
Towarzyszu Wnioskodawco,
Na przykład w taki sposób, że czasem trzeba twardo powiedzieć "z nimi się nie bawimy". Kiedyś była ustawa o państwach nieprzyjaznych, która pełniła właśnie taką rolę, ale została zniesiona.
#16
Rozumiem intencje twoje towarzyszu i Ronona licze jednak, że parlament uzna po dyskusji, że jednak nie jest to konieczne.
(-) Akrypa

#17
Cytat:...a nawet jeśli to nie widzę jak niby uważanie prawnie, że ich nie ma, ma w tym pomóc. 
Pytanie tylko czy nieuznawanie jest udawaniem, że "ich nie ma" czy może jednak nieuznawaniem "ich" państwowości?

Przyznaję, że swego czasu uważałem podobnie jak Akrypa czyli uznanie znaczyło, że coś jest. Tymczasem byłem w błędzie i okazało się na przykładach (w tym obejście naszej umowy przez Sarmację), że oznacza to nieuznawanie państwowości, a nie nieuznawanie istnienia.

Uznanie mikronacji jest odpowiednikiem takiego uznania jakiegoś ośrodka władzy lub państwowości w realu. W realu na jakimś terenie, jakaś grupa ludzi może uznawać się za państwo... ale będzie nim dopiero wtedy gdy uznają ten fakt inni - i to w odpowiedniej liczbie. Tyle, że nawet ich nie uznając jako państwo - nikt nie udaje, że ich nie ma. Przecież można zużywać miliardy na bombardowanie ich - czyli jednak są.

Akrypo - poprzez uznanie nie stwierdzamy, że jakaś grupa bawiąca się w v-kraj jest... stwierdzamy, że uznajemy ich państwowość. To ogromna różnica.

A więc skoro regulujemy prawnie to uznawanie państwowości to jednocześnie musimy mieć możliwość nieuznania obcej państwowości wtedy gdy będzie to niekorzystne dla nas... też z powodów na chwilę obecną nieprzewidywalnych.

Przykład: Grupa ludzi (więcej jak 3), tworzy sobie forum i ogłasza się v-państwem... niby OK, ale problem polega na tym, że robi to na terenie innego państwa, z którym żyjemy w przyjaźni. Ta grupa nam nie zagraża (bo to nie na nasze tereny czycha), a więc zgodnie z Twoją wersją ustawy trzeba ich uznać... Tyle, że to nie leży w naszym interesie bo przyjaźnimy się w państwem, na krórego terenie sobie "wykroili swoje".
PREZYDENT REPUBLIKI BIALEŃSKIEJ
Marszałek Wielki Ronon Dex
Dowódca Sił Zbrojnych Republiki Bialeńskiej
Wielki Kniaź - posiadacz lenna Razorno
Członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej

[Obrazek: 3_15_10_19_11_09_12.png]
#18
Cytat:Pytanie tylko czy nieuznawanie jest udawaniem, że "ich nie ma" czy może jednak nieuznawaniem "ich" państwowości?

Przyznaję, że swego czasu uważałem podobnie jak Akrypa czyli uznanie znaczyło, że coś jest. Tymczasem byłem w błędzie i okazało się na przykładach (w tym obejście naszej umowy przez Sarmację), że oznacza to nieuznawanie państwowości, a nie nieuznawanie isnienia.

Wracamy do punktu czy powinniśmy zachowywać się jak czy mieć bardziej obiektywne standardy.

Cytat:Uznanie mikronacji jest odpowiednikiem takiego uznania jakiegoś ośrodka władzy lub państwowości w realu. W realu na jakimś terenie, jakaś grupa ludzi może uznawać się za państwo... ale będzie nim dopiero wtedy gdy uznają ten fakt inni - i to w odpowiedniej liczbie. Tyle, że nawet ich nie uznając jako państwo - nikt nie udaje, że ich nie ma. Przecież można zużywać miliardy na bombardowanie ich - czyli jednak są.

Oczywiście ale nie sądzisz, że dość mocnym kuriozum byłoby jakby np. Iran czy Rosja nie uznawały USA? Oczywiście Iran może nie uznawać Izraela ale to przypadek raczej z niemożliwości łatwego dogadania się o terytorium co w przypadku mikronacji gdzie powstanie mikronacji nie musi wiązać się z wyszarpywaniem pikseli innym nie jest tak problematyczne.

Cytat:Akrypo - poprzez uznanie nie stwierdzamy, że jakaś grupa bawiąca się w v-kraj jest... stwierdzamy, że uznajemy ich państwowość. To ogromna różnica.

Rononie, poprzez uznanie, uznajemy mikronacje dla nas jako równorzędną państwowość a to czy zagraża ona naszym interesom to sprawa drugiej wagi. Uznając państwowość która, zagraża naszej państwowości sami częściowo je legitymizujemy.

Cytat:Musimy mieć możliwość nieuznania obcej państwowości wtedy gdy będzie to niekorzystne dla nas...

Niby jak niekorzystne? Cała magia polega na tym, że uznanie nie niesie za sobą żadnych, powtórzę, żadnych możliwości niekorzystnych dla Republiki. Pokazują to przykłady które ty i Andrzej przytaczacie bo albo wpadają do tego co już jest albo nie są wystarczające by nie uznawać.


Cytat:Przykład: Grupa ludzi (więcej jak 3), tworzy sobie forum i ogłasza się v-państwem... niby OK, ale problem polega na tym, że robi to na terenie innego państwa, z którym żyjemy w przyjaźni. Ta grupa nam nie zagraża (bo to nie na nasze tereny czycha), a więc zgodnie z Twoją wersją ustawy trzeba ich uznać... Tyle, że to nie leży w naszym interesie bo przyjaźnimy się w państwem, na krórego terenie sobie "wykroili swoje".


Widzę, że przykład z Powstania Marcowego. Tongue
Nie widzę powodu by ich uznać. Ważniejsze jest to, że spełniają wymagania. Nie musimy z nimi zawiązywać stosunków dyplomatycznych a możemy stworzyć notę dyplomatyczną czy rezolucje na temat ich potępienia z powodu zajmowania tych pikseli na mapie. Jeśli jednak ci to nie odpowiada to poprawniejszą poprawką powinno być:


Cytat:Nie zagraża terytorium, bytowi oraz państwowości Republiki Bialeńskiej lub jej sojuszników.
(-) Akrypa

#19
Akrypo... Nie mam możliwości tworzenia rozbudowanych postów, a więc w skrócie:

1. Co odróżnia Kosowo od republik na wschodzie teoretycznych granic Ukrainy? Tylko uznanie lub jego brak... nic więcej.

2. Nie... mój przykład nie był z Powstania Marcowego. Wymyśliłem go na poczekaniu, jako całkowicie teoretyczny - choć możliwy... spory o piksele choć czasem żałosne to jednak bywają. 

3. Zapis o "sojusznikach" jest OK, ale nie będzie pasował do wszystkich sytuacji. Moja propozycja o "innych żywotnych interesach RB" jest po prostu elastyczniejsza i obejmuje w zasadzie wszelkie możliwe sytuacje... bo tylko my decydujemy co jest żywotnym interesem naszego kraju.

Dobre prawo to takie, którego potem nie trzeba naginać lub wręcz zmieniać na kolanie, bo wystąpił przypadek jaki nie był przewidywany w chwili uchwalania prawa.
PREZYDENT REPUBLIKI BIALEŃSKIEJ
Marszałek Wielki Ronon Dex
Dowódca Sił Zbrojnych Republiki Bialeńskiej
Wielki Kniaź - posiadacz lenna Razorno
Członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej

[Obrazek: 3_15_10_19_11_09_12.png]
#20
Domyślam się, że przegram debatę gdyż nawet nie mam prawa głosu ale przyjemna i dyskusja musi trwać a może Noire dopomoże i przekonam kobiecym urokiem Bajtusia i Thomasa.
.
>Akrypo... Nie mam możliwości tworzenia rozbudowanych postów, a więc w skrócie

Pamiętaj, że Andrzej jednak lepiej niż ja wyczuł i debata będzie trwała 7 dni więc możesz poczekać.

> Nie... mój przykład nie był z Powstania Marcowego.

Domyślam się. To był taki żarcik. Wink

> Zapis o "sojusznikach" jest OK, ale nie będzie pasował do wszystkich sytuacji. Moja propozycja o "innych żywotnych interesach RB" jest po prostu elastyczniejsza i obejmuje w zasadzie wszelkie możliwe sytuacje... bo tylko my decydujemy co jest żywotnym interesem naszego kraju. Dobre prawo to takie, którego potem nie trzeba naginać lub wręcz zmieniać na kolanie, bo wystąpił przypadek jaki nie był przewidywany w chwili uchwalania prawa

Prawo determinuje zachowanie władzy wykonawczej. Spór dotyczy tego czy procedura ma być dość automatyczna jak było dotychczas czy Republika ma się kierować zasadami które kopiuje od pewnej dużej mikronacji na S.
Ciężko mówić o interesach gdy nie widzę przykładu w którym byłoby to zwyczaje pokazanie komuś języka a nie realna obrona interesów Republiki. Czekam dalej na przykład w tej kwestii.
(-) Akrypa





Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości