• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Szkice Poleskie
#1
prof. net. dr h. c. mgr
Ametyst Faradobus
Szkice Poleskie
Wykłady o najdawniejszych dziejach Polesia

Drodzy Kuledzy,

motywowany potrzebą zbadania przeszłości niektórych regionów naszej Republiki postanowiłem zainaugurować nowy cykl wykładów-rozważań, który roboczo zatytułowałem Szkice Poleskie. Wykłady o najdawniejszych dziejach Polesia. W jego ramach będę nieregularnie, ale w miarę możliwości dzielił się z Wami tym, czego udało mi się dowiedzieć na temat różnych wątków z przeszłości środkowego regionu. Nie będę tworzył konkretnego planu, bo nie jest to projekt naukowy. Moim celem jest nie jest stworzenie jakiejś syntezy, co raczej zabawa w mikrohistorię z szerokim wykorzystaniem dorobku archeologii. Z uwagi na moją specjalizację będę się skupiał na epokach dawnych, ale to też nie będzie jakaś sztywna zasada.

Pomysł realizował będę tu, na tej auli. Niby nasz wydział ma za zadanie badanie historii najnowszej mikroświata, ale ja zakładam, że zakres jego działalności już wkrótce się poszerzy. Zacznę może od krótkich rozważań natury metodologicznej, to znaczy od czegoś na temat kulisów warsztatu historyka. Zapraszam.



Polesie to region nizinny, który jak sama nazwa wskazuje zdominowany jest przez gęste i liczne kompleksy leśne. Do dziś stopień zaludnienia oraz urbanizacji jest tu niewielki, co w kontekście sąsiedztwa większych ośrodków (Wolnograd, Apfelbaumstadt) stanowi pewien paradoks. Historyk zgłębiający najdawniejsze dzieje regionu jest tu w o tyle komfortowej sytuacji, że nie musi snuć mniej lub bardziej prawdopodobnych hipotez z zakresu geografii historycznej - zwarte kompleksy leśne przetrwały bowiem w stanie względnie nienaruszonym i do dziś stanowią naturalne granice miejscowości oraz innych jednostek osadniczych. W przeciwieństwie do innych regionów Republiki Bialeńskiej na terenie Polesia nie ma gór, a pojedyncze wzgórza (z najwyższą Wszywicą, 205 m. n.p.m.) są w istocie rzadkością. Tutejsze wielkie rzeki (Auttera, Czarna) mogły być wyznacznikami podziałów, ale pamiętajmy, że co do zasady nie musiały stanowić przeszkodę w rozwoju osadnictwa tej czy innej grupy. 

Ziemie poleskie w kontekście kulturowym bardzo często określane są mianem "jądra bialeńskości", a to z tego względu, że jego mieszkańcy stanowią w sporej mierze ludność autochtoniczną, kultywującą własną, konserwatywną i wciąż hermetyczną kulturę. I znowu może to nas naprowadzić na pewną pułapkę - naiwny badacz mógłby zapewne uznać dzisiejszych Poleszuków za potomków ludzi, którzy zamieszkiwali te ziemie w X albo XII wieku. W rzeczywistości skład etniczny nawet najbardziej niedostępnych, zamkniętych antroporegionów jest skutkiem różnych procesów, takich jak chociażby migracje, więc takie podejście do sprawy byłoby błędem. Równie naiwne byłoby postulowane niekiedy opieranie się na genetyce - tożsamość etniczna albo kulturowa jest bowiem kwestią bardziej stylu życia, a dopiero w drugiej kolejności pochodzenia. Pokazuje to choćby przykład realowych Bułgarów, ludu tureckiego o kulturze stricte słowiańskiej, albo menonitów mieszkających obecnie w Ameryce Południowej, a będących dalekimi potomkami holenderskich osadników zamieszkujących przez wieki polsko-pruskie Kujawy.

Równie ostrożnie należy podejść do kwestii wykorzystania współczesnej siatki osadniczej, w tym toponomastyki, w badaniach nad dawną strukturą osadniczą. Oczywiście zdarzyć się może, że jakaś miejscowość jest mniej lub bardziej bezpośrednią sukcesorką osady znanej ze źródeł starożytnych albo średniowiecznych. Znowu jednak nawarstwienie przeróżnych procesów historycznych sprawa, że taka sytuacja nie będzie czymś oczywistym, a wręcz wyjątkiem od reguły. Tu jako ciekawostkę mogę podać realowy przykład obszaru tak zwanych "Grodów Czerwieńskich". Czerwień najczęściej utożsamiany jest z grodziskiem położonym we wsi Czermno, ale bardzo długo nie było to takie oczywiste, co prowadziło do powstawania konkurencyjnych teorii. Pewność uzyskaliśmy stosunkowo niedawno, kiedy to mój realowy promotor wykazał, że ten latopisarski ruski Czerwień został w jednym z młodszych zwodów zapisany jako (tu robocza transliteracja na łacinkę) Czermnou. Krótko mówiąc okazało się, że obecna nazwa wsi pochodzi jednak od nazwy grodu. Jest to jednak przypadek wyjątkowy. Ja sam przyglądałem się historii grodu Sutiejsk, który niemal na pewno należy utożsamiać z grodziskiem w realowej wsi Sąsiadka. Nie jest jednak pewne, że nazwa upadłego w XIII wieku ruskiego ośrodka w jakikolwiek sposób wiąże się z obecną lub jedną z dawnych (Sąciska, Sączeska) nazw istniejącej do dziś miejscowości, nawet jeśli te wszystkie nazwy są z pozoru podobne.

Stworzenie szkicu historii bialeńskiego Polesia albo opracowania dotyczącego wybranego zagadnienia (dzieje miejsca, szkic dla danego okresu) wymagać będzie sięgnięcia po źródła pisane, które jako takie stanowią podstawę warsztatu historycznego, ale muszą być uzupełnione przez dane archeologiczne i dorobek innych nauk pomocniczych historii. Rzecz jasna największą wagę mają z punktu widzenia badacza te teksty, które pochodzą z czasów w miarę nieodległych od opisywanych wydarzeń - metoda retrogresji, mimo że dopuszczalna, powinna być stosowana z dużą dozą ostrożności. Z drugiej strony źródło najstarsze (a zwłaszcza najstarszy egzemplarz) nie zawsze będzie dla nas tym najbardziej wartościowym (patrz - wspomniany przykład Czermna-Czerwienia).

Ze znaleziskami archeologicznymi jest z kolei tak, że są one przede wszystkim świadectwem występowania na danym obszarze pewnych wzorców kulturowych i cywilizacyjnych, a nade wszystko dokumentem kontaktów badanej społeczności z różnymi częściami świata, wyznacznikiem przepływu wspomnianych wzorców. Dopiero w dalszej kolejności należy je postrzegać jako dowód na taką czy inną przynależność etniczną albo polityczną. Jak słusznie zauważył kiedyś mój realowy znajomy, profesor moskiewskiej Wyższej Szkoły Ekonomicznej Igor Danilewskij - historycy często oczekują od archeologów, że wprost utożsamią jakiś przedmiot albo kulturę z organizmem/wspólnotą znaną ze źródeł (czytamy o Dregowiczanach, więc chcemy ich rzecz jasna znaleźć). Tymczasem archeolog będzie opisywał dajmy na to kulturę pucharów lejkowatych, a nie ślady po Bułgarach czy Polanach, jak tego by chciał historyk. Należyte wykorzystanie danych archeologicznych to kwestia wspólnej pracy kilku dyscyplin.

Na koniec uwaga terminologiczna. Opisując wspólnoty z epok dawnych bardzo często i chętnie używamy w gruncie rzeczy roboczych i ogólnych pojęć takich jak "plemię" czy "związek plemienny". Należy zadać sobie pytanie - co przez te terminy rozumiemy? Mam wrażenie, że zbyt bezrefleksyjnie tworzymy z ich pomocą mapy "protopaństw" ze ściśle wykształconymi granicami, na siłę szukamy śladów Lahazydów czy innych Bużan. Jak podkreślił niedawno realowy uczony Krzysztof Fokt: Pobarane mogli istnieć przez 23 lata i liczyć 42 osoby i nic nie pozostawić po sobie, ani jednego znanego stanowiska archeologicznego – a mimo to trafić do jedynego znanego źródła, w jakim byli wzmiankowani, jeśli tylko oddawali pół donicy miodu i cztery skórki wiewiórcze księciu praskiemu. Jeszcze inne wspólnoty mogły być sztucznym wymysłem autora źródła i właśnie z tego względu badając dawny tekst należy zawsze mieć na uwadze potencjalną strategię narracyjną oraz kontekst powstania.

Tymi zasadami i założeniami będę się chciał kierować w trakcie moich prac.
prof.  net.  dr  h.  c.  mgr  gen.  bryg.  rez.
Ametyst Herod von Faradobus
Prezydent Republiki Bialeńskiej · Lew Wolnogradu
Sułtan Faradobaju · Kniaź Jaruzelimy · Nieustająco Król
Hirschbergii i Weerlandu · Uosobienie Pracowitości Etc.
[Obrazek: 85_12_01_21_7_05_03.png]
[-] 4 użytkowników podziękowało za ten post:
  • Janek Sapieha, Joahim-von-R, Karol Medycejski, Ronon Dex
#2
prof. net. dr h. c. mgr
Ametyst Faradobus

Powieść dawna Anonima Prudownickiego - bezcenne źródło do dawnych dziejów Polesia

Rotryjski najazd z końca drugiego wieku naszej ery, który przyniósł upadek starożytnych cywilizacji na terenie Wyspy Bialenii, jest dla historyka początkiem tak zwanych ciemnych wieków (Michalski II). Okres ten mylnie nazywany jest niekiedy "okresem pustki", co sugeruje że w tamtym czasie na obszarze tak ogromnym, jak Bialenia zanikło osadnictwo. W rzeczywistości sprawa wygląda nieco inaczej: erozji uległy przede wszystkim istniejące tu przez wieki rozwinięte struktury państwowe, które były zdolne do wytworzenia tego, co dziś służy nam jako źródła: kronik, dokumentów, przedmiotów, dóbr szeroko rozumianej kultury i sztuki. Państwa Sergiusza albo Optymiona II stały na dużo niższym poziomie kulturalnym i politycznym. Począwszy od trzeciego stulecia de facto aż do końca milenium mamy do czynienia ze źródłową czarną dziurą - do rekonstrukcji dziejów naszych ziem w tamtych stuleciach muszą nam wystarczyć szczątkowe relacje zaczerpnięte ze źródeł obcych, których zasób z uwagi na wyspiarskość Bialenii jest ograniczona, oraz znaleziska archeologiczne, o których wykorzystaniu już nieco mówiłem. Różnego rodzaju dane pochodzące z obydwu tych komponentów postaram się wykorzystywać w moich rozważaniach w miarę potrzeb i na bieżąco je omawiać. Nie można natomiast z góry zakładać zaistnienia w tym okresie totalnej pustki osadniczej, aczkolwiek zanik licznych ośrodków, zwłaszcza tych większych, i zwiększenie powierzchni obszarów niezasiedlonych wydaje się być logiczną konsekwencją upadku pierwszej bialeńskiej cywilizacji.

W przypadku Polesia przełom, z punktu widzenia historyka, stanowi wiek ósmy. Do niego bowiem odnoszą się najstarsze zapiski tak zwanej Powieści dawnej, jednego z najstarszych źródeł do badania drugiej cywilizacji bialeńskiej, które opowiadają bezpośrednio o sytuacji w interesującym nas regionie. Na początek warto pokrótce przedstawić ten niezwykły zabytek. Znamy go z czterech odpisów pochodzących z jedenastego i dwunastego stulecia. Podobno jeszcze niecałe dwieście lat temu w Wolnogradzie przechowywano dziewiątowieczny oryginał (albo po prostu jeden z najstarszych odpisów), aczkolwiek brak kopii czy dokładniejszych informacji nie pozwalam nam zweryfikować tej wersji. Na potrzeby naszych rozważań będę opierał się zasadniczo na wersji najstarszej zawartej na kartach tak zwanego Zwodu z Króliska - księgi z lat pięćdziesiątych jedenastego stulecia przechowywanej obecnie w bibliotece naszego Uniwersytetu (BUB Rękopis 213/7).

Kiedy porównujemy bazę bialeńskich źródeł starożytnych z tymi pokroju Powieści dawnej to zasadnicza różnica tkwi w kontekście ich powstania oraz zasięgu zainteresowań autorów. Podczas gdy w pierwszym przypadku częstokroć mamy do czynienia z dziełami "globalnymi", to znaczy odnoszącymi się do wydarzeń dziejących się w różnych częściach Bialenii, a nawet Bialenii i Anatolii, tak kiedy mówimy o drugiej cywilizacji to kroniki i zapiski mają pochodzenie i znaczenie regionalne. Powstawały one na dworach pomniejszych władców i w nielicznych ośrodkach religijnych. Ich autorzy, najczęściej anonimowi, skupiali się na dziejach wybranej części naszej wyspy - w tamtej rzeczywistości wystarczało im to, aby w miarę dokładnie opisać działania i życie mocodawców, których zasięg wpływów był niewielki w porównaniu z przywódcami antycznymi. Z jednej strony jest to zaleta, bo otrzymujemy w miarę szczegółowy wgląd w dzieje lokalne. Z drugiej nie możemy zapominać o konieczności usytuowania pozyskiwanych w ten sposób informacji w szerszym kontekście, co jednak bywa problematyczne, bo dzieje nie wszystkich regionów są równie dobrze udokumentowane źródłowo.

Tak było też z Powieścią dawną. Jej powstanie najczęściej wiąże się z ośrodkiem ze stolicą w Prudowniku (Prudniku), który niemal na sto procent możemy utożsamić z grodziskiem zachowanym na terenie dzisiejszego Prądnika. Było to państewko istniejące przez około sto lat (ok. 760-870) i obejmujące swoim zasięgiem stosunkowo niewielki, podłużny obszar na pograniczu dzisiejszego Polesia i Oceanii, prawdopodobnie rozciągający się mniej więcej od istniejącej już wtedy Puszczy Wolnogradzkiej aż po rejon Rybina. Jego geneza wiąże się z działalnością nieznanego, ale na sto procent zagranicznego pochodzenia kupca-wojownika o imieniu Darył, który zdołał podporządkować sobie te ziemie, początkowo w celu zabezpieczenia własnych interesów handlowych. Zyskując uznanie kilku drobnych "plemion" (ludów) starobialeńskich (głównie Prudowniczan, Wierchzamorzan i Skretyczan) utworzył w miarę skonsolidowane państwo określane mianem księstwa prudnickiego lub ziemi prudnickiej. Darył zdołał skonsolidować swoją władzę umiejętnie lawirując pomiędzy północnym ludem Wilczyńców (Wyłczyny) i istniejącym już wówczas na południu potężnym ośrodkiem na terenie obecnej Nowej Auttery, który w źródłach określany jest mianem Nowego Klume. Książę dokonał szeregu podboju stając się protoplastą dynastii: po jego śmierci w 799 roku władzę przejął jego jedyny syn Rafasz, który panował krótko, bo do 805 roku. Wówczas księciem prudownickim został inicjator powstania Powieści dawnej - młodszy syn Daryła Wikurd. Jego panowanie wiąże się z jednej strony z utratą wpływów w rejonie nadmorskim, ziemie te przeszły pod faktyczną kontrolę Wilczyńców, ale i z przeniesieniem środka ciężkości na wschód i podbojem większej części dzisiejszej Puszczy Wolnogradzkiej. Młody władca zdawał sobie sprawę z konieczności dalszej konsolidacji państwa. Częścią tego procesu było przyjęcie przez niego tytułu samodzierżcy i stworzenie czegoś, co można określić mianem tradycji dynastycznej. Z jego inicjatywy nieznany z imienia autor, określany mianem Anonima Prudownickiego, stworzył Powieść dawną - dzieło opowiadające o dziejach rodu Daryła począwszy od czasów sprzed jego przybycia na Bialenię aż do schyłkowego okresu rządów Wikurda, to jest do lat czterdziestych dwunastego wieku. O losach ośrodka prudnickiego po jego śmierci opowiem później, a tymczasem pozwolę sobie w dalszym ciągu skupić się na samym źródle.

Okres od lat dwudziestych do lat czterdziestych dziewiątego stulecia Anonim opisywał, co nie powinno dziwić, na bieżąco. Pisał wówczas o wydarzeniach, których częstokroć był świadkiem. Prawdę mówiąc ta część jego kroniki, jeśli można tym mianem określić Powieść, jest najbardziej idealistyczna, jeśli nie hagiograficzna, a jednocześnie najmniej wiarygodna. W przypadku nieco starszych dziejów autor, co częstokroć zaznacza, obficie korzystał z opowieści członków dworu Wikurda. Trudno jednak podejrzewać, aby opierał się na ich pamięci w przypadku tworzenia opisów dziejów najstarszych (np. wydarzeń z lat czterdziestych ósmego wieku). Pamięć ludzka jest zawodna, a średnia długość życia ówczesnych ludzi wynosiła około czterdziestu lat. Wielu badaczy, w tym ja, przypuszcza, że Anonim wykorzystywał różnego rodzaju źródła pisane (zapiski, inskrypcje, dokumenty), które nie zachowały się do naszych czasów. Hipotezę tę uważam za wielce prawdopodobną. Szczególnie interesujący jest sposób opisania krótkiego panowania księcia Rafasza, ale temu warto poświęcić osobny odczyt.

W przypadku źródeł narracyjnych bardzo ważne jest zwrócenie uwagi na strategię narracyjną, czyli odpowiedzenie na pytanie: jaki był cel autora? W tym przypadku odpowiedź jest dosyć prosta: w drugim najstarszym rękopisie z tekstem Powieści, w tak zwanej Księdze prądnickiej (BUB Rękopis 881/4), zachował się krótki wstęp, którego z jakiegoś powodu nie umieszczono w Zwodzie z Króliska. Niewątpliwie jednak pochodzi on bezpośrednio od Anonima. Kluczowe są dla nas następujące słowa (przytaczam w tłumaczeniu na współczesny język powszechny):

"Oto jest Powieść dawna najdawniejsza, która mówi Ci dobry czytelniku o czynach i życiu wielkiego pana kniazia Daryła, o tym jak stworzył on i poszerzył ziemię prudownicką i jak rozszerzył i umocnili ją syn jego Rafasz i sławny najbardziej czcigodny pan nasz kniaź i samodzierżca Wikurd Daryłowy Drugi Syn, o którego czynach i wyprawach i łowach również opowiedziane będzie".

Mówiąc w dużym skrócie: Powieść powstała po to, aby opisać rozwój terytorialny państwa prudownickiego oraz w celu budowy wspomnianej tradycji dynastycznej i sławy Wirkunda i jego rodu. Musimy mieć to na uwadze analizując poszczególne jej fragmenty i poddając je krytycznej analizie.

W dalszej części Powieść ma układ rocznikarski: każdej dacie (tu co ciekawe stosowana jest używana także przez nas rachuba łacińska) odpowiada zapiska obejmująca często, o czym niektórzy badacze zdają się naiwnie zapominać, wydarzenia dziejące się na przestrzeni kilku lat. Posłużę się przykładem:

"[769] Przyszedł Daryło na Dziadów Lasowych co na wschodzie żyją i wziął od nich dań i ukorzył sobie kniazia ich Grotosława.

[770] Był postawił Daryło budowlę wielką w grodzie swoim Prudowniku i zebrał tam wojów swoich i mędrców na narady i tak radzą do dziś kniaziom naszym.

[773] Nie chcieli dani płacić Skretyczanie i posłał na nich Daryło Rafasza i ukorzył ich Rafasz Syn Daryłowy dań podwójną nakładając i płacili ją tak przez jedno pokolenie. A w Prudowniku był postawił kniaź Daryło targ nowy miejscu, które się do dziś nazywa Próg Targowy."

Jak widać nie każdej dacie odpowiada zapiska. Lata puste czasem są pomijane, a czasem oznaczane stwierdzeniem "nic się nie działo się". Zapiski mają zresztą różną długość. Niektóre zawierają w sobie dłuższe opowieści będące niewielkimi utworami literackimi wplatanymi w główny tekst. Dzieło kończy Pouczenie dla dzieci, którego autorstwo przypisuje się samemu Wikurdowi.

Niestety do dziś Powieść dawna nie doczekała się wydania w formie edycji krytycznej, co mam nadzieję kiedyś nastąpi. Na szczęście w dzisiejszych czasach możliwe było stworzenie cyfrowej kopii wszystkich najstarszych rękopisów. Na potrzeby moich rozważań będę posługiwał się własnymi odczytami w tłumaczeniu na współczesny język.  Będzie bowiem nieocenioną podstawą do wielu naszych dalszych rozważań jako kluczowe źródło do dziejów Polesia sprzed ponad tysiąca lat.
prof.  net.  dr  h.  c.  mgr  gen.  bryg.  rez.
Ametyst Herod von Faradobus
Prezydent Republiki Bialeńskiej · Lew Wolnogradu
Sułtan Faradobaju · Kniaź Jaruzelimy · Nieustająco Król
Hirschbergii i Weerlandu · Uosobienie Pracowitości Etc.
[Obrazek: 85_12_01_21_7_05_03.png]
#3
prof. net. dr h. c. mgr
Ametyst Faradobus

Kilka słów o wybranych aspektach archeologii dawnego Polesia

Pora powoli przejść do rozważań, które będą dla mnie osobiście o tyle ważne, że w pewien sposób staną się fundamentem badań nad odległą przeszłością mojej Jaruzelimy i okolic. Być może w ten sposób uda się nam rozjaśnić dzieje grodziska pod Starą Rusią oraz kilku innych podobnych obiektów na wschodnim Polesiu. Co prawda jest to pewne odejście od tematu podjętego w poprzednim szkicu, ale nie widzę w tym nic złego, bo ten cykl w założeniu ma mieć charakter zbioru luźnych rozważań koncentrujących się wokół tematyki dawnego Polesia.

Z archeologami jest tak, że oni posługują się dosyć niejednoznacznym pojęciem "kultur". Mówiąc najprościej: znaleziska najczęściej pochodzące z jednego terenu i wykazujące pewne cechy wspólne kwalifikuje się jako jedną "kulturę archeologiczną". Praktyka ta jest dosyć elastyczna i nie zawsze konsekwentna. Czasem kulturę wyróżnia się na podstawie cech narzędzi albo ceramiki (kultura pucharów lejkowatych), innym razem "punktem wyjścia" jest sposób grzebania zmarłych (kultura pól popielcowych), a czasem region (kultura łużycka) lub stanowisko archeologiczne (kultura przeworska). Warto też dodać, że niekiedy poszczególne kultury uznaje się za część szerszych tak zwanych "kręgów kulturowych". Z kolei jedna kultura może składać się z "grup kulturowych".

Historycy bardzo często popełniają ten błąd, że naiwnie próbują utożsamić poszczególne kultury archeologiczne z konkretnymi etnosami i nazwami, które znają z kart źródeł pisanych. Wspominałem już o tym w pierwszym szkicu. Oczywiście niekiedy to podejście się sprawdza, ale w moim przekonaniu taka sytuacja stanowi wyjątek od reguły. Nie trzeba posiadać nie wiadomo jakiego wykształcenia, aby rozumieć, że mówiąc o kulturach archeologicznych mamy na myśli pewne wzorce znajdujące odzwierciedlenie w sferze materialnej i niekoniecznie stanowiące skutek istnienia jakiegoś organizmu państwowego czy plemiennego. Z państwami jest zresztą o tyle łatwiej, że można z nimi powiązać konkretne typy znalezisk. Jeżeli w jakiejś części realowego pogranicza polsko-ruskiego dominują znaleziska w postaci dewocjonaliów o proweniencji wschodniej, a w innej łacinnickie to z dużym prawdopodobieństwem (ale nie ze stuprocentową pewnością) możemy dany teren powiązać z Rusią lub Polską (pytanie w jakim okresie?). Mniej oczywiste są na przykład "dowody" numizmatyczne: łatwo zgadnąć, że znaleziona w Przemyślu moneta z imieniem Ottona III jest świadectwem kontaktów handlowych, a sprawowania przez władców niemieckich władzy nad dzisiejszym Podkarpaciem.

A cóż dopiero możemy powiedzieć o etnosach, o których wiemy tyle, że kiedyś tam istniały mniej więcej na takim i takim terytorium? Po raz kolejny odwołam się do nieistniejącego reala. Kilka lat temu odwiedziłem muzeum historyczne w Mińsku (białoruskim), gdzie pokazano mi różne paciorki mówiąc, że te są po Dregowiczach (plemię zamieszkujące mniej więcej dzisiejszą południową Białoruś), a tamte mają inne cechy, więc przypisano je Krywiczom, północnym sąsiadom tych pierwszych. Kiedy zapytałem o konkretne podstawy takiego rozróżnienia to przewodniczka oczywiście nie wiedziała (nie wymagałem tego od niej), a ja uznałem taki podział za głupi. To, że dany typ paciorka bywa znajdowany na określonym terenie nie jest efektem tego, że jakieś pradawne "władze" Krywiczów nakazały wszystkim Krywiczom produkować taki i taki typ. Niewykluczone, że kultura materialna ludzi należących te tysiąc lat temu z hakiem do tej samej grupy mogła się wewnętrznie różnić i na obszarach pogranicznych/mieszanych upodabniać się bardziej do kultury sąsiadów. Krywicze z południa mogli być Krywiczami, ale w sferze materialnej upodabniać się do północnych Dregowiczów, którzy z kolei mogli pod tym względem różnić się od swoich ziomków żyjących sto kilometrów na południe. Krótko mówiąc raz jeszcze zalecam ostrożność w wykorzystywaniu źródeł archeologicznych.

Oczywiście jeśli jest na sali archeolog to niech mnie poprawi, bo historycy i archeolodzy mają to do siebie, że kiedy jedni mówią o działce drugich to potrafią gadać bzdury.

W drugiej części wykładów przejdę powoli kultur archeologicznych występujących na terenach nas interesujących. Zacznijmy może od moich okolic: w Puszczy Kościeliskiej, w niektórych zakątkach Borów Żelaźnieckich oraz w okolicach Garbowa, Wolnogradu i Apfelbaumstadt archeolodzy wyróżniają znaleziska zaliczane do tak zwanej kultury pucharów w kształcie dupy. Łatwo się domyślić, że nazwa wzięła się od charakterystycznej ceramiki, a konkretnie pucharów przypominających ludzkie pośladki. Występują one niemal we wszystkich stanowiskach archeologicznych nakreślonego przed chwilą regionu. Na stosunkowo niewielkim terenie środkowej Puszczy Kościeliskiej występują także inne cechy wspólne: brązowe noże z charakterystycznym wzorem, amfory lejkowate oraz ornamentyka roślinna. Z kolei na obszarze Borów Żelaźnieckich puchary w kształcie dupy znajdowane są o wiele rzadziej, a wszystkie tego typu stanowiska mają wiele wspólnego z dominującą tam i na całym północnym Polesiu kulturą kurhanów poleskich. W okolicach Garbowa wykształciła się za to grupa podrzędna względem kultury pucharów w kształcie dupy (grupa garbowska), która posiada większość jej cech, ale dodatkowo tamtejsze znaleziska charakteryzują się występowaniem odmiennego typu toporków. Stanowiska z terenu Wolnogradu i okolic są z kolei hybrydą kultury pucharów w kształcie dupy i charakterystycznej dla pogranicza Polesia i Pomorza kultury wilczyńskiej.

Oczywiście można by postawić hipotezę, że znaleziska z Puszczy Kościeliskiej  należy powiązać z jakimś etnosem tam żyjącym albo nawet z jednym ze znanych ze źródeł organizmów protopaństwowych. Argumentem byłoby tu ścisłe podobieństwo znalezisk z określonego, dosyć hermetycznego mikroregionu. Problem polega na tym, że datowanie (czy to na podstawie warstw, w których znajdowano puchary czy to metodą radiowęglową) wskazuje na duży rozstrzał chronologiczny: niektóre stanowiska pochodzą z I wieku naszej ery, a inne są o siedemset lat młodsze! Bardziej uzasadnione byłoby zatem stwierdzenie, że co najmniej przez tak długi okres czasu na wskazanym obszarze popularne były puchary o kształcie przypominającym ludzkie pośladki. Stanowiska z dalszych okolic są świadectwem, że te artefakty niekiedy docierały do nieco odleglejszych okolic, na podstawie czego możemy mówić na przykład o kontaktach handlowych różnych grup ludności. Istnienie grupy garbowskiej i jej toporków pozwala z kolei przypuszczać, że w określonym okresie na tym stosunkowo niewielkim terenie ludność wytwarzała określony typ tego narzędzia. Fakt, że wszystkie znaleziska pochodzą z tego samego stulecia i że takich toporków nie odnaleziono w innych częściach regionu pokazuje, że w tym przypadku wynalazek raczej nie zrobił kariery.

Wspomniałem już o kulturze kurhanów poleskich. W tym przypadku jest charakterystyczny typ pochówku: generalnie w tej części dzisiejszej Bialenii mniej więcej do VIII wieku dominował obrządek ciałopalny (do dziś praktykowany w niektórych regionach i w gwarach poleskich określany mianem holokostu). Północne Polesie (Bory Żelaźnieckie, większa część Puszczy Rosieńskiej, rejon Zielonego Krzyża i Wilczyńca) charakteryzuje się tym, że już od V stulecia coraz częściej występują tu kurhany związane z pochówkami szkieletowymi. Ten typ obrządku zdecydowanie dominuje tam od połowy VI wieku. Jeżeli dodamy do tego znaleziska w postaci łacińskich dewocjonaliów chrześcijańskich można ostrożnie snuć hipotezy o misjach rotryjskich lub innej formie chrystianizacji. Do tego jednak potrzebne są źródła pisane.

[Obrazek: obraz.png]

Duży kurhan typu poleskiego w pobliżu osady Smrodowo w Puszczy Rosieńskiej

Wreszcie jednolita, bo nieposiadająca grup, kultura wilczyńska. Składa się na nią kilkadziesiąt stanowisk zgrupowanych na stosunkowo niewielkim obszarze z centrum na terenie dzisiejszego Wilczyna, gdzie znajduje się sporej wielkości grodzisko. Pojedyncze artefakty związane z tą kulturą odnajdywane są w mniejszych lub większych ilościach w rejonach Wolnogradu i Apfelbaumstadt. Są to przede wszystkim różne rodzaje broni: miecze, topory, groty strzał i włóczni, elementy łuków i tarcz, a nawet hełmy. Do tego dochodzą niektóre typy narzędzi oraz ceramiki. Co istotne: wszystkie te przedmioty posiadają podobne elementy ozdobne i w większości pochodzą z okresu od końca V do połowy VII wieku. W tym przypadku możemy nieco bardziej śmiało utożsamić kulturę wilczyńską z jakąś wojowniczą społecznością istniejącą przez około sto kilkadziesiąt lat. Znowu jednak podstawę stanowić mogą dopiero choćby fragmentaryczne dane pochodzące ze źródeł pisanych.

[Obrazek: obraz.png]

Elementy uzbrojenia charakterystyczne dla kultury wilczyńskiej

Nie wspominam póki co o innych kulturach z obszaru Polesia: prądnickiej, urn z piachem, ceramiki z kutasami albo królisko-rosieńskiej. Być może przyjdzie jeszcze na to czas. Póki co, zgodnie z duchem całego cyklu, przyświecał mi raczej cel edukacji w zakresie metodologii. Przy okazji przekazuję Kulegom nieco bardziej konkretną wiedzę, dzięki której łatwiej będzie Wam śledzić moje wywody źródłoznawcze.

Za jakiś czas postaram się też o mapę stanowisk oraz o bardziej oryginalne rysunki znalezisk.
prof.  net.  dr  h.  c.  mgr  gen.  bryg.  rez.
Ametyst Herod von Faradobus
Prezydent Republiki Bialeńskiej · Lew Wolnogradu
Sułtan Faradobaju · Kniaź Jaruzelimy · Nieustająco Król
Hirschbergii i Weerlandu · Uosobienie Pracowitości Etc.
[Obrazek: 85_12_01_21_7_05_03.png]




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości