• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Festiwal Pastopisania
#1
I Festiwal Pastopisania w Wolnogradzie

25 listopada - 25 grudnia 2020 roku


[Obrazek: 85_25_11_20_3_23_40.png]

Obywatelki i Obywatele,

mój Minister Kultury i Sportu jest co prawda ostatnio trochę bardzo zajęty i rzadko tu bywa, ale resort musi działać i żyć, więc postanowiłem go wyręczyć w dziele rozwijania kultury narodowej. Wpadłem na pomysł, aby zorganizować pierwszy bialeński Festiwal Pastopisania, który rozpocznie się w tym momencie i potrwa przez miesiąc. Impreza ma charakter literacki - chodzi o to, aby albo ułożyć nową lub przerobić istniejącą pastę w klimacie mikronacyjnym. Propozycje należy umieszczać w tym wątku. Rzecz jasna można je komentować, krytykować i chwalić.

Wszyscy, Bialeńczycy i obywatele zagraniczni, którzy wezmą aktywny udział zostaną nagrodzeni przeze mnie atrakcyjnymi nagrodami (samochody, pralki, folwarki, zestawy warzyw) oraz Medalami Literackimi. Przewidywana jest także nagroda główna wyłaniana w głosowaniu publiczności.

Zapraszam do udziału i o walki po nagrody!
prof. net. mgr gen. bryg. rez.
Ametyst Faradobus

Prezydent Republiki Bialeńskiej,
Lider Nacji, Lew Wolnogradu,
Sułtan Faradobaju, Kniaź Jaruzelimy, Uosobienie Pracowitości
[Obrazek: 1018.png]

[-] 1 użytkownik podziękował za ten post:
  • Karol Medycejski
#2
Bardzo dobry pomysł. Patofestiwal, w patorepublice, rządzącej przez patoprezydenta i patomilicję. Wreszcie działania godne tego urzędu i państwa!
#3
Mój ziomo minister z mym ziomem senatorem za pieniądze podatników na bankietach pykali w pokerka
prof. net. mgr gen. bryg. rez.
Ametyst Faradobus

Prezydent Republiki Bialeńskiej,
Lider Nacji, Lew Wolnogradu,
Sułtan Faradobaju, Kniaź Jaruzelimy, Uosobienie Pracowitości
[Obrazek: 1018.png]

#4
Dzień dobry. Przybyłem wprost z Teutonii przedstawić przerobioną chyba jedną z najbardziej popularnych past w internecie, która powstała na potrzeby i użytek wewnętrzny. Może i basic, ale pierwsze koty za płoty!

No i ja się pytam człowieku dumny ty jesteś z siebie zdajesz sobie sprawę z tego co robisz?masz ty wogóle rozum i godność człowieka?Ja nie wiem ale żałosny typek z ciebie, chyba nie pomyślałes nawet co robisz i kogo obrażasz, możesz sobie obrażac tych co na to zasłużyli sobie ale nie naszego cesarza teutończyka naszego rodaka wielką osobę ,i tak wyjątkowa i ważną bo to nie jest ktoś tam taki sobie że możesz go sobie wyśmiać bo tak ci się podoba nie wiem w jakiej ty się wychowałes rodzinie ale chyba ty nie wiem nie rozumiesz co to jest teutonizm .Jeśli myslisz że jestes wspaniały to jestes zwykłym czubkiem którego ktoś nie odizolował jeszcze od społeczeństwa ,nie wiem co w tym jest takie śmieszne ale czepcie się kefasa albo tihlera albo innych zwyrodnialców a nie czepiacie się takiej świętej osoby jak cesarz jakob wielki .Jak można wogóle publicznie zamieszczac takie zdięcia na forach internetowych?ja się pytam kto powinien za to odpowiedziec bo chyba widac że w teutonii nie mieszka jak jestes nie wiem sarmatą albo wierzysz w jakies prokutasy czy wogóle jestes może ty sługą gellonii a nie będziesz z cesarza robił takiego ,to ty chyba jestes jakis nie wiem co sie jarasz pomiotami gellońskimi .Wez pomyśl sobie ile cesarz zrobił ,on był kimś a ty kim jestes żeby z niego sobie robić kpiny co? kto dał ci prawo obrażac wogóle cesarza naszego ?pomyślałes wogóle nad tym że to nie jest osoba taka sobie że ją wyśmieje i mnie będa wszyscy chwalic? wez dziecko naprawdę jestes jakis psycholek bo w przeciwieństwie do ciebie to cesarz jest autorytetem dla mnie a ty to nie wiem czyim możesz być autorytetem chyba takich samych jakiś głupków jak ty którzy nie wiedza co to teutonia i cesarstwo ,widac że się nie oddajesz hołdu i nie chodzisz na historię do szkoły ,widac nie szanujesz teutonizmu to nie wiem jak chcesz to sobie wez swoje zdięcie wstaw ciekawe czy byś sie odważył .naprawdę wezta się dzieci zastanówcie co wy roicie bo nie macie widac pojęcia o tym kim był cesarz jakob wielki jak nie jestescie w pełni rozwinięte umysłowo to się nie zabierajcie za taką osobę jak cesarz teutonii bo to świadczy o tym że nie macie chyba w domu flagi ani jednego obraza cesarza nie chodzi tutaj o teutonie mnie ale wogóle ogólnie o zasady teutonizmu żeby mieć jakąs godnosc bo cesarz nikogo nie obrażał a ty za co go obrażasz co? no powiedz za co obrażasz taką osobę jak cesarz teutonii ?brak mnie słów ale jakbyś miał pojęcie chociaz i sięgnął po manifest teutoński i poczytał sobie to może byś się odmienił .nie wiem idz do teutonii bo widac już dawno gellonczyk jest w tobie człowieku ,nie lubisz teutonii to chociaż siedz cicho i nie obrażaj innych ludzi .
[-] 2 użytkowników podziękowało za ten post:
  • Ametyst Faradobus, Joahim-von-R
#5
Dziękujemy za pierwsze dzieło! W nagrodę otrzymuje Król Senior nagrodę rzeczową w postaci koszyka produktów ufundowanych przez Kompanię Faradobusów (m.in. Bimber Poleski, Piwo Trzecińskie Mocne, różne słodkie oraz miesięczny zapas sera rzułtego "Ametyst"). Pani Sylwio, proszę przynieść kuferek!

[Obrazek: el_ktkpTURBXy8xMjU5M2NmNzRjMzhlY2Q2OTgyY...eRkwIAzQHk]

Zachęcam do prezentowania kolejnych.
prof. net. mgr gen. bryg. rez.
Ametyst Faradobus

Prezydent Republiki Bialeńskiej,
Lider Nacji, Lew Wolnogradu,
Sułtan Faradobaju, Kniaź Jaruzelimy, Uosobienie Pracowitości
[Obrazek: 1018.png]

#6
Piękna to inicjatywa, więc i ja postanowiłem napisać kilka słów.

Cytat:Nie uwierzycie co mi się ostatnio przytrafiło. Wstaję sobie w sobotę rano, jak zwykle, no może prawie jak zwykle, bo normalnie wstaję o 11, ale nie o tym chciałem. No to wstaję, ogarniam się - wiadomo - szczoszek, prysznic, śniadanko, dezodorancik, ząbki, ubieram się, czeszę, no i wypadam na autobus. Normalnie bym jechał autem, bo odkąd mam prawko, to gardzę zbiorkomem, ale fura w warsztacie, wywaliło uszczelkę pod głowicą, no generalnie słaba sytuacja, ale trzeba sobie radzić i się przeprosić z autobusami.

Na dworzu pizga złem, że gile w nosie zamarzają, ja oczywiście w koszuli i letniej kurtce, bo w autku grzane mam wszystko, nawet klakson i wsteczne lusterko. No ale autobus za 3 minuty, a na następny czekać trzeba jakieś 50, bo przecież w weekend ludzie mniej jeżdżą, a w ogóle to w większości mają wolne, więc mają więcej czasu. W każdym razie nie ma opcji, żeby się wrócić przebrać. No to lecę jak pojebany przez skrzyżowanie na ukos, na czerwonym, bo widzę już autobus podjeżdża na przystanek, auta trąbią, ktoś zjechał na pas zieleni, żeby mnie nie zabić, no dzięki koleżko, mam nadzieję, że zawieszenie nie ucierpiało, myślę sobie w duchu, dopadam ostatnich drzwi, które zamykają mi się przed nosem.

No tragedia.

Ludzie drą się do kierowcy, żeby otworzył, ja lecę do przodu, bo przecież i tak z zatoczki nie wyjedzie, bo jest zastawiony, pukam w drzwi, zauważył, pokręcił głową, po twarzy widzę, że wkurwiony jak sto pięćdziesiąt, no ale otworzył łaskawie i dawaj mnie opieprza, że on jak ruszy, to nie może otwierać drzwi i w ogóle na autobus to trzeba czekać, a nie wpadać na ostatnią chwilę, bo on może nawet 3 minuty przed czasem odjechać, proszę sobie sprawdzić na przystanku jest napisane przy każdym rozkładzie. No nie będę się z typem kłócił, bo mi się raczej spieszy i jak odpyskuję, to mnie jeszcze za fraki wysadzi, więc tylko potakuję głową, przepraszam i siadam jak najdalej od niego, na samym końcu autobusu. Słyszę jeszcze jak coś tam brzęczy w tej swojej kanciapie za plexiglasem, no ale ostatecznie rusza.

Kulamy się tym grzmotem chyba przez godzinę. Ludzie wsiadają i wysiadają, ale zapach moczu, potu i jeszcze czegoś (coś między zepsutym mięsem a zjełczałym masłem) nie planuje. Chyba ma miesięczny. Końca nie widać. Mogłem iść na pieszo, wyszło by na to samo. Może nawet byłbym szybciej. Umrę prędzej, niż dojadę. Nastrój siadł, telefon rozładował, bo rano zawsze ładuję go w samochodzie, no to się gapię po ludziach, żeby zająć czymś głowę i nie wkurwiać się jeszcze bardziej, że autobus się wlecze i jeszcze z pół godziny przede mną. Skanuję więc te smutne oczy i mordy pozbawione jakiegokolwiek wyrazu, przeskakuję z jednej na drugą, narasta we mnie nienawiść do świata i ludzkości.

Aż w końcu mignęła mi przed oczami ona, odstająca od otoczenia, kolorowa postać na czarno-białym zdjęciu, promyczek słońca w ponury jesienny dzień. Rozgląda się z uśmiechem dookoła, podziwia świat za oknem z wręcz dziecięcą naiwnością w oczach. Napawam się, chłonę jej światło, jak roślina, syntezuję otaczającą mnie dwutlenkowowęglową rzeczywistość, odżywam! Cóż za cudne dziewczę. Nie mogę wyjść z podziwu. Myślę - może podejdę, porozmawiam. Jeszcze z 20 minut jazdy, więc czemu by nie zapełnić ich rozmową? Tak zrobię, nic lepszego mnie dzisiaj raczej nie spotka. Waham się jeszcze kilka minut, ale ostatecznie wstaję. Powoli, z możliwie dużą nonszalancją, na jaką można sobie pozwolić w bujającym się na boki autobusie, podchodzę. Już mam się przedstawić, zacząć tę wspólną przygodę, ale autobus się zatrzymuje na kolejnym przystanku, a ona się podrywa, wybiega z autobusu, drzwi się zamykają i ruszamy dalej. Wszystko w ułamkach sekundy.

Blada rozpacz. Nigdy w życiu nie czułem tak wielkiej straty. Oczywiście, zmarła mi w tym roku babcia, kilka lat temu kot, ale to nie to samo. Ta dotkliwa pustka, której nic już nie wypełni. Siadam na jej miejscu, by jak ostatni zboczeniec ogrzać się ciepłem jej ciała i pozostałym w powietrzu aromatem perfum. Po kilku chwilach spostrzegam, że na miejscu obok leży parasolka. Pewnie zostawiła. Myśli zaczynają galopować, no byłem umówiony, miałem  sprawę do załatwienia, ale to może być przeznaczenie, więc trzeba by być idiotą, żeby nie widzieć i nie skorzystać!

Lecę do kierowcy, błagam, żeby mnie wypuścił, a on patrzy się jak na debila, puka się w czoło, coś tam znowu pieprzy o regulaminach i jedzie dalej. Jak on śmie? Nie będą mi służbiści i regulaminy stawały na drodze do przeznaczenia! Lecę do drzwi, wyrywam zaślepkę i dobieram się do pokrętła otwierania awaryjnego. Słyszę jak kierowca zaczyna klnąć i daje po hamulcach. Trzymając się otwartego skrzydła drzwi, wypadam z autobusu i zaczynam biec. Dobiegam do przystanku, na którym wysiadła dziewczyna i zaczynam rozpytywać ludzi wokoło. Ktoś wskazał kierunek, więc lecę dalej. Już blisko, czuję to.

Dopadam do pustego placu przy jakimś biurowcu. Ani żywej duszy. Kurwa. Zgubiłem ją. Zgubiłem. Koniec. Siadam na ławce, płaczę w rękaw i trzęsę się z zimna. Nagle ktoś puka mnie w ramię. Nie może być, znowu galopujące myśli, podnoszę głowę, a tu stoi pospolity menel i pyta o pieniądze na chleb. Tak, kurwa, na chleb. Chyba w płynie. Nie mam jednak siły, by go zwymyślać. Nagle przebłysk geniuszu. Może coś wie? Pytam. Tak, widział, powie za dwa złote. Uch ty, wyciągam portfel, nie mam, wszystkie drobne zawsze w aucie wrzucam do schowka, żeby było na parking albo myjnię. To przeznaczenie, muszę wiedzieć. Daję mu pięć dych. Facet patrzy zdziwiony, ale mówi gdzie poszła, do biurowca, nie tego, tamtego po lewej, wie, bo czasem mu tam pozwalają się umyć albo ogrzać przy większych mrozach. Uściskuję go i biegnę!

Wpadam do biurowca, ochroniarz podnosi głowę znad krzyżówki, patrzy się obojętnie i wskazuje kiwnięciem głowy strzałkę "event". Wbiegam po schodach, prowadzony "strzałą" "amora", dopadam do drzwi auli, przed wejściem jakieś dziewcze nakleja mi na nadgarstek opaskę, wpisuje na jakąś listę, daje identyfikator i wpuszcza do środka.

Jezu, co za tłumy, gdzie ja ją teraz znajdę? No ale co zrobić, krążę, patrzę, zaczepiam ludzi, ale nigdzie jej nie widzę. Po dobrych 10 minutach poszukiwań poddałem się i już miałem wychodzić, gdy na scenę wyszedł jakiś koleś i powiedział, że proszę zająć miejsca, bo zaczynamy. Stwierdziłem, że skoro już tu jestem, to równie dobrze mogę posłuchać co tu mądrego mają do powiedzenia. W sumie nawet nie wiem co to za event, taki byłem zaaferowany poszukiwaniem właścicielki parasolki. Siadłem gdzieś z tyłu i czekam.

Jest! Jakim cudem?! Wychodzi na scenę! To ona! Prawie zerwałem się z krzesła i pobiegłem w stronę sceny! Udało się! Myślałem, że już po wszystkim, a tutaj taka niespodzianka. Fantastycznie. Zaraz usłyszę jej głos, na pewno słodki, jak jej uśmiech. Wygląda jeszcze piękniej, gdy nie ma na sobie szalika i jesiennej kurtki. Przebrała nawet buty na bardziej wyjściowe, żeby się lepiej prezentować. Znów się rozpływam. Widać, że ma dziewczę odrobinę tremy, ale to tylko dodaje jej uroku. Zakochałem się bez końca. Cicho! Będzie mówić!

Podchodzi do mikrofonu i słyszę: Dzień dobry państwu, witam na sympozjum Organizacji Polskich Mikronacji, ja nazywam się Aleksandra Izydora Dostojewska-Swarzewska i jestem Carycą i Panią Macierzystą Najjaśniejszego Carstwa Brodryjskiego, Carycą Rosyji, Królową Noklezji, Wielką Księżną Bałamucji, Wielką Księżną Czuwacji, Księżną Rusi Batawskiej i Panią na Sankt Aleksandrovie.

Wstałem, wyszedłem z sali, wyrzuciłem parasol do śmietnika i pobiegłem na autobus. Mam nadzieję, że babci pogrzeb jeszcze się nie zaczął.
(—) Franklin Garamond
Namiestnik Palatynatu Leocji
[Obrazek: 1026.png]
[-] 4 użytkowników podziękowało za ten post:
  • Ametyst Faradobus, Helwetyk, Joahim-von-R, Karol Medycejski
#7
Dobra, trochę nam się przez święta papistyczne przysnęło, więc przedłużam Festiwal do końca roku! W czasie wielkiej gali noworocznej odbędzie się uroczyste rozstrzygnięcie.
prof. net. mgr gen. bryg. rez.
Ametyst Faradobus

Prezydent Republiki Bialeńskiej,
Lider Nacji, Lew Wolnogradu,
Sułtan Faradobaju, Kniaź Jaruzelimy, Uosobienie Pracowitości
[Obrazek: 1018.png]

#8
Przepraszam, że to się przeciągało. Przede wszystkim dziękuję uczestnikom, czyli Królowi-Seniorowi Andrzejowi Fryderykowi oraz Namiestnikowi Garamondowi, za pokaz talentu. Obydwa dzieła zostaną umieszczone w stosownym miejscu w bibliotece Uniwersytetu Bialeńskiego, aby cieszyły oczy i dusze potomnych. Tam również będzie istniała możliwość dodawania nowych dzieł, które również nie pozostaną bez uwagi Pałacu. Obydwu panów pragnę odznaczyć Medalami Literackimi:

[Obrazek: 3_21_03_20_5_26_12.png][Obrazek: 3_21_03_20_5_26_12.png]

Ponadto każdy autor otrzymuje nagrodę rzeczową w postaci rocznego zapasu szamponu przeciwłupieżowego ŻUMAJSYNBA.
prof. net. mgr gen. bryg. rez.
Ametyst Faradobus

Prezydent Republiki Bialeńskiej,
Lider Nacji, Lew Wolnogradu,
Sułtan Faradobaju, Kniaź Jaruzelimy, Uosobienie Pracowitości
[Obrazek: 1018.png]

[-] 2 użytkowników podziękowało za ten post:
  • Franklin Garamond, Helwetyk




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości