• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[VI Colloquium Bialenicum] Powstanie Marcowe z perspektywy dekady
#1
[Obrazek: 99633905753129614_t.png]
 prof. dr net. mgr gen. bryg. rez.
Ametyst Faradobus

Minister Spraw Zagranicznych i były Prezydent Republiki Bialeńskiej
W Rzeszy Bialeńskiej Lew Wolnogradu, Sułtan Faradobaju i Wielki Kniaź Jaruzelimy,
zaś z woli Ludu Szlacheckiego Bardzo Spaniały Król Hirschbergii i Weerlandu Etc.
[Obrazek: 85_24_01_22_10_20_22.png]
[Obrazek: 1018.png]
#2
Już jutro rozpoczynamy nasze spotkania. Ja sam zagaję główną dyskusję prelekcją zawierającą refleksje nad Powstaniem jako takim, ale oczywiście istnieje możliwość zgłoszenia własnych paneli.
 prof. dr net. mgr gen. bryg. rez.
Ametyst Faradobus

Minister Spraw Zagranicznych i były Prezydent Republiki Bialeńskiej
W Rzeszy Bialeńskiej Lew Wolnogradu, Sułtan Faradobaju i Wielki Kniaź Jaruzelimy,
zaś z woli Ludu Szlacheckiego Bardzo Spaniały Król Hirschbergii i Weerlandu Etc.
[Obrazek: 85_24_01_22_10_20_22.png]
[Obrazek: 1018.png]
#3
Szanowne Państwo, Kochani moi Kuledzy i Przyjaciele,
Drodzy Uczestnicy obchodów dziesiątej rocznicy Powstania Marcowego,

tak się złożyło, że nasze spotkanie stanowi pierwszą część rozłożonego na kilka dni jubileuszu. W pewnym sensie zatem przypada mi zaszczyt powiedzenia pierwszych słów w ramach tej szczególnej dla całego państwa bialeńskiego uroczystości. Jako historyk, ale i obywatel Bialenii, który co prawda pamięta 2012 rok, ale nie brał bezpośredniego udziału w Powstaniu, długo zastanawiałem się, jak mógłbym uczcić naszą szczególną rocznicę. Oczywiście: można pokusić się o opracowanie dotyczące jego przebiegu, ale to chyba lepiej zrobią naoczni świadkowie. Można też wybudować miejsce pamięci, co sam zainicjowałem kładąc rok temu kamień węgielny pod Muzeum. W pewnym momencie zdałem sobie jednak sprawę, że to co czyni Powstanie wyjątkowym to to, że jest ono historią żywą – jest po prostu częścią naszej własnej działalności. Może więc trzeba na nie spojrzeć jako na coś więcej niż tylko wydarzenie fabularne i źródło skomplikowanych relacji bialeńsko-sarmackich? Postanowiłem więc zapytać samego siebie: czy możemy potraktować je jako lekcję w myśli zasady „historia magistra vitae est”? Zapraszam dziś do wspólnej refleksji.

Jak pisał w 2014 roku @Andrzej Płatonowicz Ordyński, jeden z bohaterów tamtych dni (znany do niedawna pod nazwiskiem Swarzewski): Nie można rozpatrywać kwestii Powstania Marcowego bez odniesienia do jego przyczyn oraz bez odniesień do miejsca wybuchu. To właśnie sytuacja zarówno w Teutonii, stanowiącej wówczas sarmacką prowincję, jak i w całym sarmackim imperium stała się politycznym, społecznym i zarazem psychologicznym bodźcem do zmian. Powstanie Marcowe było w zasadzie spontanicznym powiedzeniem „nie” dominującym ówczesną Sarmację skonstniałym elitom. Sprzeciw ten wybrzmiał z ust młodszego pokolenia, nierozumianego, pozbawionego możliwości działania. W tym kontekście historia zrywu jawi się nam dziś, w dziesiątą rocznicę jego wybuchu jako coś bardzo aktualnego – oto generacja starsza, przyzwyczajona do tego co tworzyła przez minione lata, związana z tamtym mikroświatem i tamtą Sarmacją emocjonalnie styka się z „juniorami”, ludźmi działającymi w sposób mniej profesjonalny, ale mającymi nieco inne potrzeby. Nie będzie przesadą, jeśli nazwiemy Marzec 2012 roku właśnie starciem pokoleń oraz wizji.
 
Raz jeszcze przytoczmy słowa obecnego profesora Ordyńskiego, który tak oto pisał o Sarmacji sprzed dekady: Wszystkie decyzje zapadały wśród elit państwowych, powszechne były utajnione działy na forum oraz niejawny grupy na facebooku, podczas których zapadały decyzje, które następnie były jedynie przegłosowywane przez Sejm Księstwa Sarmacji.
 
Czyż nie przypomina nam to naszej współczesności? Czy owi „juniorzy” nie weszli później w kwadratowe buty „dziadów”? To pytanie niechaj pozostanie bez jednoznacznej odpowiedzi, do namysłu Łaskawego Czytelnika.
 
Oto pojawia się więc w największym do dziś państwie Polinu grupa „młodych gniewnych”: Akrypa (dziś Ali Shariati), Piter Jasiński, Jan de Kaniewski: późniejsi prezydenci, ministrowie, bohaterowie Bialenii. Staje wśród nich także Andrzej Swarzewski, którego piszący te słowa pamięta z tamtych czasów jako jednego z najmłodszych mikronautów, odważnie, ale i bez większego powodzenia próbującego w tamtej Sarmacji rozwinąć polityczne skrzydła na prawej stronie sceny. Mieszają się w ich ustach konserwatyzm, patriotyzm z hasłami rewolucyjnymi, wyzwoleńczymi. Pojawia się też, po słynnym wydaleniu teutońskich dynastów, postulat walki o niepodległość Teutonii, który to cel ziścił się wiele lat później. Znów jednak oddajmy głos Ordyńskiemu: Pomimo haseł teutońskich powstanie marcowe nie powinno być uznane za teutońskich zryw narodowy. Było ono raczej wyrażeniem ogólnych nastrojów wśród młodych Sarmatów oraz dawnych działaczy niewielkich partii konserwatywnych, narodowych i prawicowo-ludowych.
 
Chociaż dziś Powstanie wspominamy przede wszystkim 21 marca to jednak jego faktyczny wybuch nastąpił dziesięć dni wcześniej, gdy Jan de Kaniewski opublikował swój słynny Manifest, w którym była mowa o dualizmie sarmacko-teutońskm z jednym władcą. Akt ten, jak łatwo się domyślić, spotkał się ze sprzeciwem starego pokolenia: jako pierwszy przeciwko Kaniewskiemu otwarcie wystąpił Gauleiter Kakulski (który sam jakoś tak utracił w zbiorowej świadomości status czołowego nemesis idei powstańczej). To samo czyni Michael von Liechtenstein, sprawujący odtąd jako lennik Piotra II Grzegorza godność królewską w Teutonii. Błyskawicznie reaguje również władza kneblując i internując przywódcę zrywu grożąc wydaleniem jego współpracownikom. Czy trudno o bardziej dający do myślenia przykład starcia skostniałej wizji uprawiania polityki jako własnego ogródka z młodzieńczym zapałem?
 
Kropla drąży jednak skałę: duszenie nastrojów rewolucyjnych tylko przyspiesza formowanie się ideologii. Dzieje się to dzięki pozostającemu na wolności Swarzewskiemu, dzięki Akrypie Akryponowi. Dochodzi element kaddafistowski – powstańcy czytają Zieloną Książkę, coraz odważniej mówią o państwie ludowym. Widać zatem rzeczywiste nawiązana do świata realnego: oto mamy do czynienia z próbą znalezienia „trzeciej drogi”, gdzie zamiast „władzy ludu” jest „władza młodych”. Zamiast o monarchii zaczyna się mówić o Dżamahiriji i to jest coś absolutnie kluczowego – oto pojawia się element oryginalny, co prawda zaczerpnięty z reala, ale nieznany dotąd w mikronacjach. To właśnie młodzi i energiczni Sarmaci wbrew pryncypałom zdobywają się na jakąkolwiek oryginalność. Czy to znowu nie jest coś, czego nam dziś tak bardzo brakuje w świecie mikronacji coraz bardziej wtórnych, coraz mniej osobliwych?
 
18 marca Jan de Kaniewski jest już na wolności, wygłasza kolejną odezwę i znowu – bez żadnego procesu – ma trafić za kratki. Niesprawiedliwość staje się faktyczną porażką pokolenia ówczesnych mikronacyjnych „dziadersów”, którzy tylko tak są w stanie bronić swoich racji. Tych, którzy nie mają nawet zamiaru dyskutować, konfrontować się, wyjść ze swojej strefy komfortu, którą budowali przez lata na bazie systemów, aktów prawnych, relacji osobistych. Tak jak dziś czyni to niejeden z nas…
 
Kaniewski nie daje się zniewolić: wraz z pozostałymi powstańcami tworzy Armię Wyzwolenia Teutonii. Armię, która nie powstała na bazie ustawy, ale wbrew ówczesnemu prawu! Nie jako gwardia miejska czy regionalna, ale jako oddolna inicjatywa, która nie potrzebuje przepisów, aby działać i być wyrazicielem woli ludu!
 
18 – 23 marca to właśnie czas, który dziś wspominamy. Dokładnie dziesięć lat temu miały bowiem miejsce właściwe walki z bronią w ręku. AWT walczyła, swarzyści walczyli, Teutończycy, Akrypa walczyła – szli ramię w ramię! Przybywają sojusznicy spoza grona młodych: działacze Narodowego Odrodzenia Teutonii, członkowie Rodu Cesarskiego. Później otrzymają oni miano Bohaterów Dżamahiriji Narodów Sarmackiego i Teutońskiego. Powstańcy walczą o Fer, biją się o Srebrny Róg i Auterrę. Mają miejsce bitwy o Ab’Dorst i słynny bój o Czarnolas. Powstanie rozciąga się więc na teren całego kraju z Grodziskiem włącznie, ale pomimo opanowania sporej części Teutonii wciąż brakuje mu zaplecza, bezpiecznej bazy. Staje się nią wyspa Bialenia, niegdyś stanowiąca terytorium jojonacji założonej przez Swarzewskiego, która później funkcjonowała jako ciprofloksjańska prowincja.
 
21 marca, gdy Powstanie przez chwilę święciło triumf, proklamowana zostaje wreszcie Dżamahirija Teutońsko – Sarmacka, która później stanie się Zjednoczoną Dżamahiriją Narodów i wreszcie Dżamahiriją Bialeńską. Ta forma państwowości jest jakby kręgosłupem łączącym nas, współczesnych obywateli Bialenii, z tradycją powstańczą. Gdy dwa dni później Piotr II Grzegorz, namówiony przez kanclerza Ivo Karakachanowa oraz szczególnie zaciekle zwalczającego Powstanie Gauleitera Kakulskiego, formalnie wydala Kaniewskiego i Swarzewskiego mają oni już ową bezpieczną przystań. Znów pozorna porażka staje się dniem chwały i początkiem czegoś trwałego. Obydwaj wodzowie przebywają bowiem wówczas na Bialenii. Tracą kontakt z Akrypą, Piterem i innymi liderami partyzantów. Powstanie na pierwszy rzut oka zostaje zdławione. Zaczyna się czas martyrologii, który nie ma wiele wspólnego ze sprawiedliwością. Wreszcie obydwaj pozostali w Sarmacji Powstańcy zostają wydaleni – w przypadku Akrypy wiązało się to z odebraniem jej obywatelstwa. Chciałoby się przywołać jedne z pierwszych słów z filmu Michaela Noera Motylek, gdzie dyrektor więzienia przemawia do skazańców przed ich odjazdem na wieczne zesławnie w Gujanie mówiąc: „Francja wyrzeka się was! Zapomnijcie o Francji!”

Dżamahirija utrzymuje przez jakiś czas kontrolę nad niektórymi ziemiami pozostającymi pod berłem księcia Sarmacji: nad Loardią, południową częścią Nowej Teutonii, nad Wyspą Awią. Stanowią one autentyczne terytorium sporne i tak sobie myślę, że w dzisiejszym, skostniałym Mikroświecie właśnie takich „Krymów” nam brakuje. Takich autentycznych konfliktów narracyjnych. Być może z wiekiem wszyscy stalśmy się Khandami.
 
W tym momencie nie będę rozwijał wątku ewolucji bialeńskiej państwowości. Dżamahirija z czasem zrzekła się pretensji terytorialnych do ziem sarmackich, a kwestia stosunków dzisiejszej Republiki z Księstwem to temat na osobne opracowanie, które – mam nadzieję – znajdzie swojego autora. Trzeba tylko zaznaczyć, że to właśnie w Dżamahiriji uformował się bialeński naród polityczny oparty na takich wartościach, jak władza ludu, zielony socjalizm i republikanizm.
 
Po dziesięciu latach wiemy doskonale, co z ideałów powstańczych zakwitło. Oto młodzieńczy zryw okazał się być dobrym nawozem, dzięki któremu upadła jojonacja przekształciła się w jedną z ciekawszych, profesjonalnych mikronacji. Młodzież dorosła, nauczyła się budować i stworzyła coś trwałego. Mam jednak wrażenie, że ten młodzieńczy zapał z czasem zatraciliśmy i że zapomnieliśmy o działaniu, które jest esencją tej zabawy. W ogóle czasem zapominamy, że to tylko zabawa.
 
Niewątpliwie do dziś stale pamiętamy w Bialenii o marcowym zrywie: lubimy przecież dogryzać Sarmatom, stawiamy pomniki, obchodzimy kolejne rocznice. Czy jednak nie warto w tym szczególnym momencie pochylić się nad początkami naszego kraju w sposób głębszy? Nie bez przyczyny przekazując obecnemu władcy Sarmacji zaproszenie na nasze uroczystości mówiłem o duchu pojednania. Mam nadzieję, że ten sławny jubileusz będzie okazją do takiego właśnie uniwersalnego spojrzenia na historię Powstania, która ma swój szczególny wymiar. Jak na historię walki młodości ze skostnieniem, której morał jest taki, że dzień dzisiejszy nie jest końcem Polinu i że często rewolucja – z pozoru niedojrzała – jest koniecznością. Że warto dawać szansę młodym i pozwolić im działać: najpierw nieporadnie i krzykliwie, a z czasem coraz bardziej merytorycznie i długofalowo. Wreszcie popatrzmy na Marzec 2012 roku jak na dzieje konfliktu, z którego może wyniknąć coś dobrego.
 
Jako człowiek myślący co do zasady pozytywnie wierzę, że nie doszliśmy jeszcze do ściany i że ową jubileuszową lekcję należycie odrobimy. Tego sobie życzmy.

A teraz zapraszam do dyskusji.
 prof. dr net. mgr gen. bryg. rez.
Ametyst Faradobus

Minister Spraw Zagranicznych i były Prezydent Republiki Bialeńskiej
W Rzeszy Bialeńskiej Lew Wolnogradu, Sułtan Faradobaju i Wielki Kniaź Jaruzelimy,
zaś z woli Ludu Szlacheckiego Bardzo Spaniały Król Hirschbergii i Weerlandu Etc.
[Obrazek: 85_24_01_22_10_20_22.png]
[Obrazek: 1018.png]
[-] 1 użytkownik podziękował za ten post:
  • Heinz-Werner Grüner
#4
Wasza Magnificencjo Rektorze, czy może raczej Drogi Ametyście,
Szanowni Państwo, Uczestnicy naszego Colloquium,

Usłyszeliśmy właśnie wiele mądrych słów z ust mądrego profesora. Można by rzec - nic dodać, nic ująć. Jako uczestnik Powstania bardzo cieszę się, że jego kolejne rocznice są wciąż obchodzone, świętują je powszechnie cenieni mikronauci z kraju i zagranicy. Prawdę mówiąc, w 2012 roku nikt, łącznie z samymi powstańcami, nie mógł nawet o tym marzyć. Nasz młodzieńczy bunt przekształcił się w projekt niezwykle trwały. Niewiele mikronacji może poszczycić się dekadą rzeczywistego, aktywnego funkcjonowania.

Moglibyśmy oczywiście ograniczyć się do poklepania się po ramieniu, wypicia szampana, wysłuchania "One Hour+ of Libyan Arab Jamahiriya Music, ponadawania sobie odznaczeń i obejrzenia pokazu fajerwerków. Tak wygląda większość realnych i wirtualnych obchodów, tak wygląda większość świąt również w Bialenii. Nie ma w tym nic dziwnego, bo ileż oryginalnych pomysłów mogą mieć te same osoby, organizujące kilka uroczystości w roku. Cieszę się więc, że nasze tegoroczne, jubileuszowe obchody zawierają element refleksji w postaci niniejszego kolokwium.

Profesor Faradobus słusznie wskazał, że dziesiąta rocznica jest okazją do odrobienia lekcji. Bialeńskie kierownictwo składa się z doświadczonych mikronautów, utytułowanych w wielu dziedzinach, profesorów, generałów, kardynałów, monarchów. Bialenia jest państwem aktywnym, stabilnym, w wielu dziedzinach wyróżniającym się na plus. Może więc należałoby zakończyć to wszystko właśnie w tym momencie, niczym Adam Małysz, który zawiesił narty na kołku w pełni chwały, nie chcąc starzeć się na coraz gorszych lokatach? Czy będzie lepsza okazja do honorowego zamknięcia interesu, zanim dopadnie nas smutny proces wandystanyzacji?

Ale zastanówmy się, co odpowiedzieliby na to pytanie Powstańcy Marcowi. Nie obecnie, gdy są już ludźmi dorosłymi, "sprowadzonymi na ziemię", ale właśnie w 2012 roku. Zapytaliby zapewne, czy mikroświat jest po to, by starać się przypodobać opinii innych. I wtedy mogliśmy być uprzejmi dla weterenów, przyjąć stołki wiceministerskie, po roku-dwóch awansować na ministerskie, zasiąść w sarmackim Sejmie. Pewnego dnia Sarmacja ujrzałaby może kanclerza Kaniewskiego albo Swarzewskiego, pochwaliłaby nas za cierpliwość, za rozwój. Ale my nie chcieliśmy takiej drogi, a i dziś wydaje mi się ona koszmarnie nudna, strasznie konformistyczna.

Ale czy dziś wszyscy nie jesteśmy takimi kanclerzami? Mamy fajne tytuły, jesteśmy uznani międzynarodowo, możemy robić "niedźwiadki" z przywódcami najbardziej szanowanych mikronacji, gościć w ich pałacach, zapraszać ich do Wolnogradu. I to jest dobre, współpracując z innymi państwami można dobrze się bawić, wiele się nauczyć, absolutnie nie powinniśmy się samoizolować. Nie możemy jednak spocząć na laurach, ograniczyć się do tego zewnętrznego prestiżu. Nie możemy stać się wapniakami, któych wyśmiewaliśmy, byłoby to przekreśleniem idei powstańczych!

Co możemy zrobić, by odrobić lekcję, o której mówił Profesor Faradobus? Z pewnością musimy wyciągać rękę do młodych mikronacji, a nawet yoyonacji. I to nie po to, by zrobić z nich Bialeńczyków, przemielić ich przez nasz system oraz przyznać im funkcje ministrów kultury i sportu - taką pomoc udzieliliby i Sarmaci z zeszłej dekady. Powinniśmy nawiązywać z nimi współpracę na równych zasadach, ignorując to, że czasami nie prezentują oni najwyższego poziomu (czy my dekadę temu prezentowaliśmy?). Prawda jest taka, że tylko z kooperacji z nowymi mikronautami może wyniknąć coś rzeczywiście nowego. Nie oznacza to, że my jesteśmy już bezużyteczni i powinniśmy udać się na emeryturę - wierzę, że możemy zrobić jeszcze wiele dobrego. Nie możemy jednak zamykać się w swoim gronie osób z dziesięcioletnim stażem.

Kolejną sprawą jest poważne podejście do demokracji. Oczywiście Bialenia jest teoretycznie i praktycznie państwem demokratycznym, ale i Sarmacja w 2012 r. była w miarę demokratyczna. Cóż jednak z tego wynikało? W sytuacji, gdy nie ma jakieś wielkiego przyrostu naturalnego (a niestety nie ma), wapniaki mogą łatwo wszystko przegłosować, w razie konieczności porozumiewając się zakulisowo. Jeden ważny krok ku rzeczywistej demokracji już zrobiliśmy - powstały dwie konkurujące ze sobą partie. Co dalej? Dyskutujmy o wszystkim i dopuszczajmy wszystkie opinie, nie tylko z grona obywatelskiego. Starajmy się osiągać kompromisy nawet z nielicznymi mniejszościami, by i one uznawały nasz kraj za swój.

Nasuwa mi się jeszcze jeden, wielce symboliczny wymiar tegorocznych obchodów. Otóż przybyła do nas delegacja z Sarmacji, a Pani Marszałek Dworu ma krótszy staż niż zdecydowana większość z nas. Sarmacja odmłodniała, Bialenia się zestarzała, choć wciąż pozostaje młoda duchem idei powstańczych. Myślę, że czas najwyższy na zakopanie topora wojennego, który ostatnimi czasy i tak już się mocno stępił. Bialenia i Sarmacja powinny się wzajemnie na siebie otworzyć, oba nasze kraje mogą wiele na tym zyskać. Ileż wspólnych inicjatyw możemy zrealizować, ile dyskusji przeprowadzić, iloma doświadczeniami się wymieni, ilu ciekawych ludzi poznać?

Raz jeszcze dziękuję Panu Rektorowi za rozpoczęcie naszej dyskusji i serdecznie zapraszam Drogich Gości do wzięcia udziału w tej wymianie zdań. Niczym podczas obrad kongresu ludowego, każdy głos jest cenny, nikt nie powinien milczeć, jeśli nie chce, by inni wypowiadali się za niego. Smile
Wiceprezydent, ajatollah, profesor, zbrodniarz wojenny.
[-] 2 użytkowników podziękowało za ten post:
  • Ametyst Faradobus, Heinz-Werner Grüner
#5
Dziękuję Kuledze Profesorowi za refleksję i komentarz do moich słów. Zanim sam ponownie zabiorę głos chciałbym ponownie zachęcić wszystkich Bialeńczyków i gości zagranicznych do podzielenia się własnymi poglądami i wspomnieniami.
 prof. dr net. mgr gen. bryg. rez.
Ametyst Faradobus

Minister Spraw Zagranicznych i były Prezydent Republiki Bialeńskiej
W Rzeszy Bialeńskiej Lew Wolnogradu, Sułtan Faradobaju i Wielki Kniaź Jaruzelimy,
zaś z woli Ludu Szlacheckiego Bardzo Spaniały Król Hirschbergii i Weerlandu Etc.
[Obrazek: 85_24_01_22_10_20_22.png]
[Obrazek: 1018.png]
[-] 1 użytkownik podziękował za ten post:
  • Andrzej Płatonowicz Ordyński
#6
Ja trochę poszperałem na forum Sarmacji, i znalazłem manifest Jana de Kaniewskiego, myślę że dzięki Powstańcom Marcowym jest Bialenia.
#7
Dałbyś link? Trzeba koniecznie skopiować i zgromadzić tego typu dokumenty, aby można je było wyeksponować w Muzeum Powstania. W ogóle nasz rząd powinien nam sfinansować kwerendę w Sarmacji.
 prof. dr net. mgr gen. bryg. rez.
Ametyst Faradobus

Minister Spraw Zagranicznych i były Prezydent Republiki Bialeńskiej
W Rzeszy Bialeńskiej Lew Wolnogradu, Sułtan Faradobaju i Wielki Kniaź Jaruzelimy,
zaś z woli Ludu Szlacheckiego Bardzo Spaniały Król Hirschbergii i Weerlandu Etc.
[Obrazek: 85_24_01_22_10_20_22.png]
[Obrazek: 1018.png]
#8
Oto link: https://fc.sarmacja.org/viewtopic.php?f=...a%C5%84czy. Może kulega Ordyński pokusi się jakąś wiedzą.
[-] 1 użytkownik podziękował za ten post:
  • Andrzej Płatonowicz Ordyński
#9
Wychodzi na to, że przyjdzie nam kontynuować bez kulegi Ordyńskiego. Tym bardziej dziękuję dla jego za tę wypowiedź.

Dziękuję też kuledze Tymoteuszowi za dotarcie do tego historycznego wątku. Proponuję przekopiować go w całości, a także zaproponować stronie sarmackiej uczynienie z niego filii zamiejscowej Muzeum Powstania. Przy okazji sam wątek jest kopalnią historycznych cytatów:

To powstanie nie jest aż tak małe jak się mniema.
Jan Kaniewski

Niech żyje Powstanie!
Piter Jasiński

Swoją drogą Tomasz Sokołowicz przywołał tam Trizondalską Republikę Ludową, w której tworzeniu uczestniczyłem jeszcze jako Arkadiusz Weerland. Zostałem wtedy za karę wydalony ze stanowisk w Republice Ludowej Siedmiogrodu, bo de facto zniszczyłem relacje siedmiogrodzko-trizondalskie xD.
 prof. dr net. mgr gen. bryg. rez.
Ametyst Faradobus

Minister Spraw Zagranicznych i były Prezydent Republiki Bialeńskiej
W Rzeszy Bialeńskiej Lew Wolnogradu, Sułtan Faradobaju i Wielki Kniaź Jaruzelimy,
zaś z woli Ludu Szlacheckiego Bardzo Spaniały Król Hirschbergii i Weerlandu Etc.
[Obrazek: 85_24_01_22_10_20_22.png]
[Obrazek: 1018.png]
#10
Mili Kuledzy,

nadzwyczajne wydarzenia w naszej Republice, całe te, odwróciły uwagę potencjalnych uczestników. Moja propozycja jest taka, że ten wątek pozostanie otwarty jakoś do 1 maja. Później będę chciał wydać specjalny numer periodyku uniwersyteckiego, w którym znajdą się wszystkie materiały z tego zjazdu, a także podsumowanie dyskusji z edycji poprzedniej.
 prof. dr net. mgr gen. bryg. rez.
Ametyst Faradobus

Minister Spraw Zagranicznych i były Prezydent Republiki Bialeńskiej
W Rzeszy Bialeńskiej Lew Wolnogradu, Sułtan Faradobaju i Wielki Kniaź Jaruzelimy,
zaś z woli Ludu Szlacheckiego Bardzo Spaniały Król Hirschbergii i Weerlandu Etc.
[Obrazek: 85_24_01_22_10_20_22.png]
[Obrazek: 1018.png]




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości