• 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Prelekcja: Wartość wielobiegunowego mikroświata
#1
Wprowadzenie
Mikronacyjni intelektualiści (przynajmniej ci, którzy wychodzą poza "v-symulację v-nauki w v-świecie") powinni zainteresować się tematem ładu międzynarodowego. Aktualnie jesteśmy świadkami odrywania się głównego gracza areny międzynarodowej od powierzchni, o czym świadczy powoływanie do życia papierowych państw: Arminatu Scholandii oraz Cesarstwa Valhalli. Jest to zjawisko wpływające destrukcyjnie na arenę międzynarodową, ale paradoksalnie może przynieść pozytywne skutki, o czym powiem w dalszej części wykładu.
Zacznijmy od wyjaśnienia pojęć. Na potrzeby naszego tematu przyjmijmy, że ład międzynarodowy to stan stosunków pomiędzy państwami, zwłaszcza mocarstwami. Porządek międzynarodowy może przyjmować różne formy, co uzależnione jest od liczby biegunów (mocarstw kreujących owy ład). Systemy międzynarodowe dzielimy na: jednobiegunowe (monocentryczne), dwubiegunowe (bipolarne) oraz wielobiegunowe (policentryczne, multipolarne).
Rys historyczny
W mikroświatowej historiografii popularne jest pojęcie Wielkiej Trójki. Do trzech największych i najbardziej wpływowych państw początkowo (od 2002 roku) zaliczano Sarmację, Dreamland i Scholandię. Wobec kryzysu trawiącego Scholandię jej miejsce od 2012 roku zaczęto przypisywać Al Rajnowi. Po aferze kloningowej, która doprowadziła do upadku Federacji, za państwo Wielkiej Trójki coraz częściej uważano Bialenię, która dorównywała aktywnością Sarmacji i Dreamlandowi, ten drugi częstokroć przewyższając. Od czasu kryzysu, który dotknął Bialenię w drugim kwartale 2018 r. jako "Wielką Trójkę" czasem określa się trzy państwa prowadzące w miesięcznym rankingu aktywności. Obecnie termin ten należy uznać za nieprecyzyjny, ponieważ jedynie Sarmacja i Dreamland utrzymują czołowe miejsca w rankingu, trzecie miejsce na "podium" ulega częstym zmianom.
Sytuacja aktualna
Czy wobec tego możemy uznać, że istniejący przez 16 lat ład wielobiegunowy (ściśle: trójbiegunowy) ustąpił miejsca bipolarnemu, a "Wielka Trójka" zmieniła się w "Wielką Dwójkę"? Byłaby to bardzo powierzchowna analiza. Od czasu upadku Organizacji Polskich Mikronacji zauważyć można powoli postępującą dezintegrację Pollinu. Sarmacja i Dreamland są dalekie od wyznaczenia swoich stref wpływu, które będą prowadzić przeciwko sobie "zimną wojnę".
Obecnie w większości mikronacji (tych, które w ogóle zainteresowały się tematem) zaobserwować możemy poparcie dla dreamlandzkich dążeń do odzyskania Awary. Z czego może to wynikać? Czy oznacza to, że Sarmacja będzie musiała stoczyć bój z całym mikroświatem, którego stolica od teraz znajduje się w Ekorre? Nic bardziej mylnego. Mniejsze mikronacje (a więc właściwie wszystkie poza "Dwójką") mają powody, by obawiać się utraty niepodległości na rzecz Sarmacji po inkorporacji Hasselandu oraz "kryzysie bialeńskim". Dreamland jawi się (słusznie) jako przeciwwaga dla sarmackiej dominacji, ale ewentualny imperializm dreamlandzki zapewne również spotkałby się z dezaprobatą społeczności międzynarodowej.
Trzeci biegun
Z czego wynika zanik trzeciego bieguna w 2018 roku? Pozwolę sobie przedstawić dwie, nie w pełni się wykluczające hipotezy. Pierwsza jest taka, że kryzys mikroświata postępuje i wszystkie kraje (poza "Dwójką") znalazły się w stanie agonalnym w związku z brakiem obywateli i brakiem aktywności. Drugą hipotezą jest rozmycie się trzeciego bieguna. Bialenia w wyniku fatalnych błędów utraciła swoją pozycję, ale żadne państwo nie zdołało zająć jej miejsca. Głównymi kandydatami do zajęcia tej pozycji były (są?) Federacja Nordacka oraz Republika Suderlandu, ale nic nie wskazuje na to, że w którymś z tych państw lub w samej Bialenii dojdzie do eksplozji aktywności lub inkorporacji rywali.
Stawiam dość śmiałą tezę, że trzecim biegunem obecnego mikroświata jest globalna Nordata do której poza Bialenią i FN zaliczam również Suderland i Garapenię. Globalną Nordatę pojmuję jako odpowiednik Wschodu z realnej geografii sakralnej (owa geografia powstaje w wyniku umiejscowienia w przestrzeni geograficznej archetypów religijnych zaczerpniętych z mitologii). Nordata również znajduje się na wschodzie, jest to kontynent wschodzącego słońca, który wnosi w mikroświat ożywczą energię. Jest przeciwieństwem Zachodu, czyli starych potęg.
Nordata rządzi się inną logiką, niż Sarmacja i Dreamland. Wszelkie próby stworzenia pannordackiego imperium upadają, bo scentralizowana Nordata nie byłaby już Wschodem. Całym sercem popieram współpracę pomiędzy państwami nordackimi oraz pokrewnymi kulturowo, ale zapewniam, że nie będę dążył do inkorporacji któregokolwiek z nich do Bialenii, ani też Bialenia nie stanie się częścią jakiegokolwiek innego państwa. Trzeci biegun nie jest i nie będzie jednolitym państwem, lecz cywilizacją.

Wyższość wielobiegunowości
Bez trudu mogę wyobrazić sobie, że za 2 lata Sarmacja i Dreamland zawiązują unię w związku z pogłębiającym się kryzysem któregoś z tych dwóch państw. Unia obu mocarstw daje nowe możliwości, w związku z czym ludzie z innych państwo migrowaliby tam masowo, porzucając swoje małe mikronacje. Wbrew pozorom, to nie utopia, lecz dystopia. To scenariusz końca mikroświata. Państwa przechodzą kryzysy i boomy według własnego rytmu. Kryzysy takiego hegemona byłyby momentami, gdy mikroświat zamiera. Każda błędna decyzja władz miałaby skutki globalne. Polityka w ramach takiego molocha byłaby niemożliwością (już teraz w Sarmacji jest trudna) i całkowicie zmieniłaby się w "zarządzanie".
Dalsze istnienie mikroświata wymagania istnienia wielu mikronacji. Współpraca w ramach lokalnych organizacji jest wskazana, byłaby ożywcza dla polityki międzynarodowej, ale likwidacja kolejnych państw to droga do likwidacji mikroświata. Co więcej, mikronacje powinny się między sobą różnić, prezentować inne wartości, inny klimat, inny system polityczny. Powinny się ze sobą ścierać, ale w ramach walki o idee, a nie piksele. Polityka międzynarodowa nie może ograniczać się do podbierania sobie obywateli.
Jedne państwa będą okazywały się bardziej trwałe, a inne będą upadać, by odrodzić się w innej formie. Niektóre systemy i ideologie będą odnosić sukcesy, a inne okażą się ślepymi zaułkami. Niektórych polityków będzie się sanktyfikować, a inni będą uciekać pod zmienionym nazwiskiem. Ale będziemy żywi!
Zakończenie
Mikroświat nie jest skazany na powolne umieranie, ale na śmierć skazane powinno zostać dążenie do uniformowania mikroświata w bezkształtną masę. Każdy z trzech biegunów: Sarmacja, Dreamland i Nordata, a także każde poszczególne państwo i każdy etnos mają przed sobą wybór: kontynuowanie historii albo zakończenie historii. Wbrew pozorum wielobiegunowość powinna być naszym wspólnym celem. Zjednoczenie mikroświata w ramach Sarmacji jest działaniem z gruntu antysarmackim, bo zakłada zniesienie Sarmacji i zastąpienie jej bezpłciowym molochem. Choć obecnie tego nie widać, Sarmacja ma tożsamość. Im szybciej sobie o niej przypomni, tym lepiej dla niej i dla całego mikroświata.
#2
To było dobre, fundamentalne przemówienie. Ci wszyscy unifikatorzy aż przysiedli z wrażenia !
#3
Andrzeju, dobre przemówienie i fundamentalne wnioski, przynajmniej dla mnie. Trzecia pozycja z "wielkiej trójki" to po prostu Nordata ze swoją ideowością. W sumie taka jest prawda, zawsze "ci trzeci" upadali, ale mimo to Nordata trwa z całą swoją różnorodnością i silnymi tożsamościami. Tam naprawdę idzie o idee, dlatego Nordata to cywilizacja, gdzie nie liczy się po prostu "być", ale jak "być". Stąd być może taka różnorodność, ta wielość, ale nie w negatywnym tych słów znaczeniu.
#4
Wspaniały tekst, chłonąłem z zaciekawieniem każde słowo.
Choć jednak wydaje mi się, że włączanie się małych tworów do większych ma pozytywne skutki. Pewnie wynika to z tego, że moja ojczyzna powstała ze zjednoczenia się 3 państw i wchłaniania w siebie mniejszych krajów.
Przykładem jest Unia Nordaty Północnej, która gdyby nie zdecydowała się na wejście do Federacji Nordackiej, szybko upadłaby z powodu braku pomysłu na dalszy rozwój. Jej inkorporacja do Federacji umożliwiła prowadzenie fabularyzacji wraz z mieszkańcami innych prowincji oraz organizacje wielu wydarzeń, jak np. Dzień Zwycięstwa nad Imperializmem. Zjednoczenie tych dwóch państw przyniosło obustronne korzyści, obydwa zanotowały wzrosty aktywności i zwiększyła się u nich motywacja obywateli do działania. Federacja Nordacka żyje z inkorporowania innych państw i kraje, które pochłania też żyją dzięki niej. Wzajemnie utrzymują się przy życiu. Rozpad naszego państwa oznaczałby rozpad wszystkich państw składowych, bo same nie poradziłyby sobie na Pollinie. Aby zapobiegać separacjom prowincji, nadaje się im wysokie autonomie.
Jestem zwolennikiem jednoczenia się Pollinu, ale nie poprzez takie imperialistyczne metody jakie stosuje Sarmacja. Podczas łączenia się krajów należy zapewnić każdemu jak najwięcej wolności.
Kamiljan de Harlin von Wespucci
Poseł i Marszałek Parlamentu FN
#5
W przypadku krajów, które obecnie wchodzą w skład Federacji Nordackiej sytuacja była inna. Były to młode państwa, bez długich tradycji państwowych i narodowościowych. Uważam, że pomysł powołania Federacji był strzałem w 10, każdy może mieć dalej swój kraj w randze prowincji, a działacie na wspólnym forum, w ramach jednego organizmu państwowego. Ale to nie sprawdziłoby się, gdybyście inkorporowali np. Bialenię (a z tego co wiem, to UTN tego chciał) lub Suderland, bo byłyby za duże tarcia. Generalnie młode mikronacje mogą przez pewien czas wchodzić w federacje i unię, bo są jeszcze plastyczne, nieukształtowane. Potem jednak jest to coraz trudniejsze, i potencjały się nie łączą, czasem 2+2 może dać wynik mniejszy niż 2.
Spójrzmy na przykład stowarzyszeń Bialenii. Współpraca z Siedmiogrodem skończyła się zanim na dobre się zaczęła (mieli być naszą prowincją; mieli długie tradycje państwowe, ale byli w dołku aktywnościowym, który już po zerwaniu unii doprowadził ich do upadku). Współpraca z Hasselandem była trochę lepsza, ale też nie przetrwała próby czasu ze względu na tarcia narodowościowe. Hasseland był tylko trochę starszy od Bialenii (nie licząc epizodu z początku wieku, ale nie ma mowy o jakiejś ciągłości), więc byli bardziej otwarci na współpracę. Najlepsza była współpraca z Brodrią, która zaczęła się, gdy oba nasze kraje były młode i plastyczne. Wspólnie kształtowaliśmy swoją tożsamość i historię. Ta unia mogłaby przetrwać do dziś, gdyby nie głupie działania niektórych osób, które dały się podpuścić wrogom Bialenii i Brodrii. Wrogowie osiągnęli swój cel, Brodrii nie ma, a Bialenia w pocie czoła się odbudowuje.
O współpracy z Sarmacją się nie wypowiem, bo to w ostatecznej formie nie miało być żadne stowarzyszenie, tylko zlikwidowanie państwowości bialeńskiej w zamian za łaskawe danie nam działu na ich forum. Wink
Podsumowując, im młodsze kraje się łączą, tym większy to ma sens. Zwłaszcza, jeżeli oba mają podobny potencjał i nie są zbyt duże. Wtedy może powstać wspólna tożsamość, można osiągać wspólne cele. Są wyjątki, np. współpraca Scholandii i Dreamlandu. Ale Scholandia musiała zaliczyć potężny dołek, żeby się na to zdecydować. Państwo o krótszej historii takiego dołka w ogóle by nie przetrwało.

Dziękuję za pozytywne komentarze, to dla mnie motywacja do dalszej pracy. Smile
#6
Tęsknię za Skarlandem i za Eleonorą. Niegdyś były 3 aktywne kontynenty - Wirtuazja, Nordata i Varrland. Teraz raczej przoduje Nordata.
Carlos de Medici y Zep

#7
O tak, upadek Skarlandu był wielką stratą dla mikroświata. Teraz z "katolickiego kręgu kulturowego" została tylko Rotria, która miewa lepsze i gorsze okresy. Ale nic straconego, Skarland można odbudować, można stworzyć państwo o podobnym klimacie lub kontynuować jego kulturę w ramach aktualnie istniejących mikronacji. Bialenia zaprasza, skarlandzki pierwiastek na pewno ubogaciłby nas kulturowo. Smile
#8
Już bardziej niż Skarlandu szkoda Niderlandów. :x
(-) Akrypa





Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości