• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Bar pod Osłem
#1
[Obrazek: latest?cb=20181125140125]

Z pustkowi na horyzoncie wyłonił się mężczyzna, siedzący na grzbiecie kubiłaja. Nieznajomy wjechał główną aleją do odbudowanego przedmieścia Bałdaraszu. Wśród miejscowych szybko zapanowało niedowierzanie na ten widok. - Że co? Przecież wszystkie kubiałaje wyginęły podczas pożogi. - rzekł cicho ktoś siedzący na werandzie baru. Nieznajomym okazał się Feliks Spirkin, który przywiązał swojego towarzysza do metalowego zaczepu, przymocowanego do budynku gospodarczego, znajdującego się przy lokalu. Spirkin popatrzył na ciekawskich, którzy natychmiastowo uciekli wzrokiem w dół. Mężczyzna powoli wszedł po drewnianych schodach do baru i natychmiast skierował się w stronę lady. Skinął ręką w stronę barmana, który po chwili zawahania podszedł do gościa. - Witajcie Towarzyszu w naszych skromnych progach, jest mi niezmiernie miło gościć pierwszego założyciela Baru od Osłem. Jak widać...wystrój nawiązuje do protoplasty i jest tak samo obskurny, jak przed lat. Czego się napijecie? Oczywiście na koszt firmy! - uśmiechnął się barman.
Feliks zdjął skórzany kapelusz i położył obok siebie na blacie. - Miło poznać, jestem zaskoczony, że ktoś kontynuuje najbardziej chwalebne bałdaraskie tradycje. - roześmiał się. - Sądząc po asortymencie za tobą, to zbyt wielkiego wyboru nie macie, to po co się głupio pytasz? Lej co masz.
- W takim razie zaproponuję szklankę trunku, o nazwie Andrzej Swarzewski, pędzimy go od niedawna, ale jego smak zadowoli kubki smakowe każdego! - powiedział z wyraźnym podnieceniem. Barman wyjął spod lady butelkę przezroczystego trunku, o delikatnie żółtawym zabarwieniu i nalał na oko sto mililitrów napoju, po czym podał go Spirkinowi.
Feliks bez chwili zastanowienia połknął całą zawartość, po czym szybko podał szklankę barmanowi, a on natychmiast nalał do niej drugą porcję, którą także w jednej chwili wypił do dna. - Na wszystkich świętych Zielonego Kościoła, co to za podła berbelucha? - z trudem zapytał.
- Pędzona na najlepszych jahołdzkich kartoflach! - śmiejąc się odpowiedział właściciel baru.
- W to akurat jestem w stanie uwierzyć. - roześmiał się, po czym poszedł się dosiąść do stolika przy którym kilku facetów grało w pokera.

[Obrazek: fine-night-debauchery-walkthrough.jpg]

- Ciof! No to jak Towarzysze? Może zagramy? 
/-/ Feliks Spirkin
- Prezes FK Partizan Bałdarasz 
- Członek Bialeńskiego Związku Sportowego 
[-] 3 użytkowników podziękowało za ten post:
  • Akrypa Ali Shariati, AndrzejSwarzewski, Irmin-Ward
#2
Czy trunek nazwany moim imieniem świadczy o tym, że teraz jestem pół człowiekiem, pół litrem? He he he.

Do Baru pod Osłem na wielbłądzie przyjechał zamaskowany mężczyzna, rzucił kilka bialenów na ladę i poprosił o przyniesienie jahołdzkiego bimbru do stojącego w rogu stolika.
- Ciof, towarzyszu Spirkin!
[-] 1 użytkownik podziękował za ten post:
  • Feliks Spirkin
#3
Na moment słońce zasłonił pół księżyc. Podmuch wiatru otworzył drzwi (ale nie naruszył kart), w progu stanął odziany w tradycyjną szatę liturgiczną sam ajatollah Ali. Rozejrzał się po klientach lecz zobaczył same prawilne  znajome twarze.
- Allah z wami wszystkimi ! - rzekł podchodząc do baru - poproszę dobre lokalne piwo. Ale ostrzegam nie będzie chrzczone... jestem z Zielonego Kościoła.
Ajatollah Ali ibn Abi Talib
[-] 1 użytkownik podziękował za ten post:
  • Feliks Spirkin
#4
Wchodząc do lokalu pogrążony w zadumie Irmin nawet nie zauważył kiedy ktoś od tyłu złapał go za ramię. Odwróciwszy głowę spostrzegł karczmarza, który zwrócił mu uwagę słowami: "Chwileczkę towarzyszu, pokażcie przepusteczkę". "A tak, tak" odpowiedział Irmin kierując dłoń do wewnętrznej kieszeni ubrania w celu odnalezienia rzeczonego dokumentu. Przedłużająca się czynność oraz nieśmiały uśmieszek Warda dodatkowo wzbudziły szmer po sali. Ktoś oburzony zawołał: "To przecież Ward, przepuście!". "Bez przepustki nie przepusze!!!"- ryknął zdenerwowany karczmarz. W tym momencie przybysz wyciąga nowiutki paszport mówiąc: "To jest moja akredytacja, jestem na liście zarejestrowanych obywateli Dżamahiriji Bialeńskiej ". "Wybaczcie drogi towarzyszu, że was zatrzymałem" - powiedział skruszony karczmarz. "Postąpiliście słusznie towarzyszu, my sami tworzymy prawa i musimy ich przestrzegać" - odpowiedział przyjacielsko Irmin.  
[-] 2 użytkowników podziękowało za ten post:
  • AndrzejSwarzewski, Feliks Spirkin
#5
Karciarze siedzący przy stole, w rogu Baru, popatrzyli na Spirkina z pogardą. Jeden z nich skwitował. - Masz tupet, tego nie można tobie odmówić. Olałeś Dżamahrijię, miałeś w dupie Jahołdę i Bałdarasz, a teraz myślisz, że jak gdyby nic, dosiądziesz się do nas? - warknął starszy Jahołd z wąsem, a reszta zgodnie przytaknęła. Wyraźnie poirytowany Feliks, odszczeknął się. - Masz prawo tak mnie oceniać, aczkolwiek jestem ciekaw, co ty osiągnąłeś, nie licząc wypitych litrów gorzały oraz przegranych Bialenów.
Spirkin odwrócił się na pięcie od stołu, a stary Jahołd zagryzając zęby ze złości, wszedł do gry za całe swoje oszczędności, jednak szczęście mu nie dopisało, po czym wstał i wściekły opuścił lokal.
Przybysz po chwili dostrzegł w tłumie znajome twarze Irmin-Warda, Andrzeja Swarzewskiego oraz Aliego ibn Abi Taliba. - Kogo to moje oczy widzą! Kto by pomyślał, że Prezydent Republiki Bialeńskiej spędza czas w takim miejscu. Widzę, że nawet nazwali na twoją cześć, tę nalewkę pędzoną nie wiadomo na czym. - roześmiał się i machnął ręką w stronę Aliego, który wyraźnie pod wpływem, cytował swoje fatwy barmanowi przy barze. Ajatollah ze szklanką wypełnioną po brzegi, znajomą już Feliksowi cieczą, podszedł do niego. - Jak jeszcze po Andrzeju mogłem się spodziewać, że po kryjomu zwiedza takie ekskluzywne miejsca, to po przywódcy Zielonego Kościoła już nigdy. Teraz już wiem, gdzie czerpiesz inspiracje do pisania fatw. - rozbawiony klepał Aliego po ramieniu. - Panowie skoro już jesteśmy tutaj w takim zacnym gronie, to proponuję znaleźć stolik blisko baru, aby kelner daleko nie musiał chodzić i rozsiąść się wygodnie. Skoczę tylko po Irmina, który widzę, że się awanturuję z barmanem i możemy powspominać dawne dzieje. W końcu cóż nam pozostało? Chyba tylko picie i wspominanie dawnych zwycięstw. - rzekł zdecydowanie już w mniej radosnym tonie.
/-/ Feliks Spirkin
- Prezes FK Partizan Bałdarasz 
- Członek Bialeńskiego Związku Sportowego 
[-] 1 użytkownik podziękował za ten post:
  • AndrzejSwarzewski
#6
Ali jak tylko usłyszał znajomy głos, zareagował niezwykle pozytywnie.
- Felek... cóż no... widzisz... pierwszymi wyznawcami Islamu wszak był niewolnik i kobieta więc picie w takim miejscu nie jest niczym złym. Przecież nie jestem ani niewolnikiem ani kobietą. 
Zaczął się śmiać. Dodał jednak.
- Andrzej ma niezwykle dobrą sytuację. Jako prezydent może przecież powiedzieć, że chce być wśród ludu. Jak to śpiewano w Kołobrzegu. "... ale lud równy jest rycerstwu." 
Widać było, że Ali był nieco podchmielony. Jednak nie przeszkadzało mu to głosić ciekawych rzeczy.
- Dla naszego prezydenta. Proszę zapodać zacny utwór.

Ajatollah Ali ibn Abi Talib
[-] 1 użytkownik podziękował za ten post:
  • Feliks Spirkin
#7
- Myślę, że za kilka lat teksty Nocnego Kochanka będą omawiane w bialeńskich szkołach. - odparł śmiejąc się do bólu Feliks. - Ich twórczość na cześć naszego prezydenta powinna zostać naprawdę wielce doceniona. Nasz przywódca pojawia się w wielu utworach tego zespołu, który przedstawia Andrzeja jako niepokonanego wojownika, co swoim wrogom uszy obcinał.
Po krótkiej chwili w tle ze starych głośników zaczęła się wydobywać pieśń.





Cytat:Kiedyś z Andrzejem już walczyłem
Siły dodawał mi las
Gdy w walce ucho swe straciłem
Potem odrosły mi dwa

Wielki wojownik -- ogień i stal
Wielki wojownik -- płomień i żar
Wielki wojownik -- stoi we krwi
Wojownik -- zabija smoki jak zły
/-/ Feliks Spirkin
- Prezes FK Partizan Bałdarasz 
- Członek Bialeńskiego Związku Sportowego 
[-] 1 użytkownik podziękował za ten post:
  • Ali ibn Abi Talib
#8
- Cóż Feliksie. Andrzej nie został prezydentem z przypadku. To wielki mąż stanu, wojownik, ballady o nim powstały. - powiedział i wziął łyk najlepszego lokalnego piwa.
Wszyscy jednak oczekują reakcji Andrzeja. Przecież nie codziennie publicznie w Bialenii jest puszczana muzyka poświęcona najwybitniejszemu prezydentowi Republiki. Ojcu jej, władcy lokalnemu, postrachowi kontrrewolucjonistów.
Ajatollah Ali ibn Abi Talib
[-] 1 użytkownik podziękował za ten post:
  • Feliks Spirkin
#9
Andrzej uśmiechnął się i z zaciekawieniem wysłuchał dedykowanych piosenek. Za ostatnie bialeny postawił Aliemu i Feliksowi kolejkę.
- Jednak nie tylko takie piosenki na moją cześć powstawały. W jednej z nich podmiotem lirycznym jest moja pierwsza żona, zaś przedstawiona sytuacja ma mieć miejsce po ślubie z Aleksandrą Izabellą. Wieść gminna głosi, że jest to hit bialeńskich studniówek... Oceńcie sami. 
#10
Ali wziął łyk i rzekł.
- Cóż ostatnio czytałem o sztuce ottońskiej z okresu Świętego Cesarstwa Rzymskiego. W Bialenii może powstać nurt w sztuce. Sztuka Andrzejowska - zaczął się śmiać. - Wiersze, pieśni a ba może i ktoś obdarzony przez Allaha talentem w kreacji obrazu, malowideł i memów poświęconych Ojcu Republiki.

Nagle Ali sobie o czymś przypomniał.
- A wiecie jaki sprytny jest nasz Feliks ?

Ajatollah Ali ibn Abi Talib
[-] 1 użytkownik podziękował za ten post:
  • AndrzejSwarzewski




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości