• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[DYSKUSJA] Czy mikroświat to literatura?
#1
Literatura jest luksusem, fikcja zaś koniecznością. - Gilbert Keith Chesterson

Podejść do mikroświata jest multum. Nie jest łatwo wytłumaczyć przybyszowi, gdzie się właściwie znalazł i o co chodzi. Trudność ta wynika też z tego, że nawet bardzo doświadczeni mikronauci nie są jednomyślni. Na rotryjskim forum spotkałem się z opinią, że najistotniejsze jest prawodawstwo i prawdziwa mikronacja powinna mieć rozbudowany system prawny. Często mikronacje przedstawia się jako grę polityczną. Jeszcze inni twierdzą, że najważniejsza jest kultura i kreowanie narracji.
Prawda jest taka, że mikroświat jest symulacją świata w warunkach for i list dyskusyjnych. I tak samo, jak do świata realnego można mieć różne podejścia, inne dziedziny życia uważać za priorytetowe, tak samo jest u nas.
A czy można uznać mikroświat za literaturę?
Według definicji prof. Stefanii Skwarczyńskiego literaturą są wszystkie sensowne twory słowne. Nietrudno zauważyć, że mikroświat opiera się na słowie pisanym. Forum pełni rolę papieru, strona główna rolę okładki, a wszystkie zdjęcia i obrazki są prawie zawsze ilustracjami do tekstu. Argumentem za uznaniem mikronacji za rodzaj literatury są dyskusje w środowiskach groznawców odnośnie takiej klasyfikacji gier komputerowych, w mniejszym przecież stopniu opartych na słowie.
Nie mam kompetencji w zakresie literaturoznawstwa, ale sklasyfikowałbym bym mikroświat jako epikę, a konkretnie specyficzny gatunek powieści. Ze względu na rodzaj narracji naszemu projektowi najbliżej do powieści personalnej, w której to właściwy narrator zostaje zastąpiony przez bezosobową instację narracyjną. Mikronacje pozbawione są narratora, choć każdy bohater może wcielić się w jego rolę przez pisanie artykułów i analiz.
Trudniejsza jest klasyfikacja ze względu na formę. Mikronacje mają wiele wspólnego z powieścią epistolarną, a więc pisaną w formie zbioru listów. Różnica jest taka, że wiele wątków na forach nie służy korespodencji, lecz opisywaniu rzeczywistości wirtualnej.
Trzeba jednak zaznaczyć, że definicja prof. Skwarczyńskiej jest mocno inkluzywna, a my sami uważamy literaturę za coś więcej niż "sensowny twór słowny", domagając się od niej walorów artystycznych. Uważam, że w sytuacji, gdy mikronacje nie mogą już dłużej być rzeczywistym symulatorem politycznym ze względu na niewielką liczbę uczestników, powinniśmy skupić się na tworzeniu jak najpiękniejszej i jak najbogatszej fabuły naszego świata przedstawionego. Postarajmy się nie być literaturą jarmarczną, a literaturą rzeczywiście piękną. 
Czy zgadzają się Państwo z postawioną przeze mnie tezą? Zapraszam do dyskusji.

prof. Swarzewski
#2
Z pewnością należą do zbioru szeroko pojętych tekstów, a nawet dzieł kultury, bo mikronacje to coś więcej niż tekst. Oczywiście to wszystko z wyjątkiem Sarmacji, bo Sarmacja to gra - w dodatku miałka.

Jeśli już byśmy chcieli natomiast doszukiwać się podobieństw do gatunków literackich, to nieco z przekąsem powiem, że mikronacje przypominają bardziej dramat, niż powieść epistolarną. A czasem operę mydlaną.
Persona non grata w Księstwie Sieny i quasi-persona non grata w Konsulacie Sclavinii, Mister Bialenii roku 2018

#3
Mikronacja to pasja, zainteresowanie.
Prezes Bialeńskiego Zarządu Cywilnej Przestrzeni Powietrznej, Przewodniczący Partii Bialenia i Wolność, Minister Spraw Wewnętrznych.

KAMIL VERIOPIN
#4
Cytat:Jeśli już byśmy chcieli natomiast doszukiwać się podobieństw do gatunków literackich, to nieco z przekąsem powiem, że mikronacje przypominają bardziej dramat, niż powieść epistolarną. A czasem operę mydlaną.
Pod względem braku podmiotu literackiego i pełne usamodzielnienie postaci - owszem. Akcja natomiast nie jest wyraźnie zarysowa, nie ma wątku przewodniego, a i póki co trudno sobie wyobrazić jakiś punkt kulminacyjny lub rozwiązanie*. Więcej z dramatem mają wspólnego sesje RPG, mikronacje natomiast są bardzo wielowątkowe. Opera mydlana to dosyć trafne porównanie. Myślę, że moglibyśmy nasz projekt porównać do Uniwersum Metro 2033 ze względu na ogromną liczbę autorów, mnogość miejsc i niepowiązanych ze sobą bohaterów, ale wszystko to przy zachowaniu ogólnej tematyki i kilku zasad. 

*Aczkolwiek ostatnio w rozmowie z Feliksem stwierdziłem, że gdybyśmy mieli kiedyś zamykać interes, to powinniśmy zrobić to z przytupem godnym naszej historii.
#5
Pod wpływem lektury Cassirera, chociaż całkowicie na marginesie podejmowanej przez niego tematyki, postanowiłem postawić jeszcze jedną hipotezę odnośnie natury mikroświata. Otóż, mikroświat można uznać za osobną formę symboliczną (tak jak naukę, religię, język, mity). Mikroświat, jak każda inna forma symboliczna, nie odwzorowuje tego, co dane (świata obiektywnego, nazywanego w naszym języku "realnym"), lecz najpierw to wytwarza. Nie można naszej rzeczywistości zmierzyć jakąkolwiek zewnętrzną miarą. Moglibyśmy też nasz świat sklasyfikować jako uniwersum dyskursu, ponieważ nasze ujęcie rzeczywistości jest tylko nam właściwe, całkowicie odmienne od czegokolwiek znanego ze świata "realnego".
Jeśli ktoś jest zainteresowany koncepcją, to mogę rozwinąć.




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości