• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Razem naprzód [program wyborczy Andrzeja Swarzewskiego]
#31
Ja tam nie wiem, tak w sumie, jak się zastanowić, wcale tak wiele tego czasu nie wkładałem. Oczywiście – jakby liczyć jak to się kumuluje, to byłaby przerażająca (czy może raczej po prostu robiąca wrażenie?) liczba, ale to działa tak samo jak SZOKUJĄCE statystyki ile czasu w ciągu życia spędzamy w ubikacji, wiążąc buty albo smarując chleb masłem. Gdybym się w mikronacje nie bawił, znalazłbym sobie inny pretekst do odwlekania wszelkich podstawowych obowiązków, a z drugiej strony nie poznałbym paru wartościowych ludzi. Więc byłoby na minus.
#32
> Ja tam nie wiem, tak w sumie, jak się zastanowić, wcale tak wiele tego czasu nie wkładałem.

Jak przystało na elektrona Leben City.

> a z drugiej strony nie poznałbym paru wartościowych ludzi

A z trzeciej strony, nie poznalibyście też bezwartościowych!
#33
Nie chcieliby Towarzysze trochę czasu zmarnować na jakieś inicjatywy w Bialenii lub w ramach katechonicznego sojuszu naszych ludowych ojczyzn? Nie żeby się fajnie nie rozmawiało o tym łez padole, ale jeszcze fajniej byłoby coś razem zrobić!
#34
> Nie chcieliby Towarzysze trochę czasu zmarnować na jakieś inicjatywy w Bialenii lub w ramach katechonicznego sojuszu naszych ludowych ojczyzn?

Szczerze – miałam ochotę pograć w Bialenię jako oderwanie się od wandejskiej nudy, ale jestem prezydentką i głupio mi opuścić swój lud ze względu na zachciankę.

Na razie musi wam wystarczyć to że nabijam wam statystyki aktywności moimi bezużytecznymi postami, lol.
#35
Jasne, rozumiem, nie namawiam do opuszczenia ludu, w żadnym wypadku. Nie znaczy to jednak, że nie możemy razem "robić rzeczy". Przyznam, że przeżywam chwilowo wewnętrzny marazm w kwestii mojej wirtualnej działalności. A towarzyszka chyba też nie realizuje żadnych projektów aktualnie. Wink
Ale nie wiem, tak tylko piszę, że moglibyśmy coś robić oprócz bycia lożą szyderców, hehs.
#36
> Przyznam, że przeżywam chwilowo wewnętrzny marazm

Cośtam cośtam, przekuć w orgazm, cośtam cośtam.

Ale przynajmniej tutaj macie z kim przekuwać, w Wandystanie zapewne byłaby to co najwyżej masturbacja.

> A towarzyszka chyba też nie realizuje żadnych projektów aktualnie.

W zasadzie to realizuję. Uzupełniam Wielką Księgę Imion w Wandystanie o imiona radzieckie z Wikipedii. Na nic zupełnie to się nie przyda, ale lubię taki gadakaczemalizm.
#37
Orgazmy nie są w mikronacjach pożądane. Raczej na podstawie moich doświadczeń z zarządzania państwem wynika, że po każdym takim orgazmie (czy to aktywnościowym w państwie, czy motywacyjnym w przypadku jednostki) przychodzi zniechęcenie. Podejście stoickie jest na dłuższą metę skuteczniejsze.
#38
>Jak przystało na elektrona Leben City.

No tak było...
;____;

>A z trzeciej strony, nie poznalibyście też bezwartościowych!

Eh, _bezwartościowy_ brzmi jak jakiś szkodliwy dzban. A to nie do końca tak:
Poznałem niemałą garstkę ludzi których bardzo cenię i zwyczajnie, także realnie, lubię – to ogromny plus.
Jest też sporo (większość) ludzi do których nie mam żadnego stosunku, są mi zwyczajnie obojętni – to ani na plus, ani na minus.
Jakaś garstka (mam wrażenie po pobieżnym przeglądzie, że teraz w KS więcej tego gatunku wypączkowało) trochę mnie irytuje i/lub wydaje mi się tępawa. Też w sumie nie ma minus, bo po prostu się z nimi nie zadaję.
Do jednej jedynej osoby z mikronacji mam uraz i żal (ciągle o tym powtarzam, więc i tak każdy wie) – ale to minus niewielki, a w sumie potencjał anegdotyczny (amówiłemwamjużjakiztihaśmieć? pupkaaaaprzestańsiępowtarzać!) być może nawet przechyla szalę na plus.

>Nie chcieliby Towarzysze trochę czasu zmarnować na jakieś inicjatywy w Bialenii lub w ramach katechonicznego sojuszu naszych ludowych ojczyzn?

Mam podobnie jak Towarzyszka Wrezydentka. Byłem mocno wypalony i ciężko mi było napisać jednego posta, teraz jakoś trochę żywiej, ale też bez wielkiej energii. Mam gdzieś karteczkę z listą paru rzeczy do zrobienia mikronacyjnie i jakoś mi się nie chce wziąć za odhaczanie ich. Aaaale, jeśli macie towarzyszu jakąś konkretną propozycję formy współdziałania, to nie mówię nie. Póki co napiszę o tym wątku w poście na LDMW, może (chociaż pewnie nie xD) ktoś jeszcze od nas tu zajrzy :>

>Uzupełniam Wielką Księgę Imion w Wandystanie o imiona radzieckie z Wikipedii. Na nic zupełnie to się nie przyda /.../

Słuszność. System stron i stworzone w nim inicjatywy to peak mikronacyjnej słuszności, od dawna to powtarzam.

>/.../ ale lubię taki gadakaczemalizm.

Cooooo?

>Orgazmy nie są w mikronacjach pożądane. /.../ Podejście stoickie jest na dłuższą metę skuteczniejsze.

Jak to mawiają liberalni PUNDYCI: w punkt.
#39
> Eh, _bezwartościowy_ brzmi jak jakiś szkodliwy dzban.

Szkodliwych dzbanów też poznaliście. Nie będę wskazywać palcem, ale jeden taki się rymuje z nazwą napoju alkoholowego zaprawianego chmielem i marką soków o nasyconych kolorach z dużymi nakrętkami na butelce.

> Też w sumie nie ma minus, bo po prostu się z nimi nie zadaję.

Uff, czyli jestem jedynie obojętna.

> Cooooo?

“Gotta catch 'em all”-izm.
#40
Cytat: Szkodliwych dzbanów też poznaliście. Nie będę wskazywać palcem, ale jeden taki się rymuje z nazwą napoju alkoholowego zaprawianego chmielem i marką soków o nasyconych kolorach z dużymi nakrętkami na butelce.
Co to za sok? Co to za szkodliwy dzban, to domyśliłem się z pierwszego rymu, ale na nazwę soku nie mogę wpaść.


Cytat:Do jednej jedynej osoby z mikronacji mam uraz i żal (ciągle o tym powtarzam, więc i tak każdy wie) – ale to minus niewielki, a w sumie potencjał anegdotyczny (amówiłemwamjużjakiztihaśmieć? pupkaaaaprzestańsiępowtarzać!) być może nawet przechyla szalę na plus.
Co on właściwie zrobił poza tym, że jest typowym konformistą-populistą bez kawałka kręgosłupa?




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości