• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czy rozpoczyna się epoka autorytaryzmów?
#1
W Suderlandzie powstał temat na temat stanu wyjątkowego w Sarmacji. Co ciekawe, Karl von Schwarzengrau ma spostrzeżenia podobne do moich. Czy to ten słynny sojusz ekstremów? Wink Zachęcam do zapoznania się z całym wątkiem, ale na potrzeby dyskusji, którą Państwu proponuję, pozwolę sobie wyciąć kilka cytatów:
Cytat:Nie ma to jak kryzys na całym świecie... Czyżbyśmy wkraczali w okres dwudziestolecia międzywojennego, kiedy to rozkwitł nagle autorytaryzm? Czyżby nadchodziła faszystowska wiosna?
Cytat:A tak bardziej poważnie, to nie "faszystowska wiosna", ale autorytarna jak najbardziej. Tak jak w dwudziestoleciu właśnie. W dwudziestoleciu międzywojennym, za faszystowskie kraje można uznać... tylko 2 (Włochy i Hiszpanię po wojnie domowej), do tego Niemcy (narodowy socjalizm). Nie wiem jak zaklasyfikować satelicką Słowację, ale skłaniałbym się ku faszyzmowi. Z kolei mieliśmy całą plejadę autorytaryzmów prawicowych.
Cytat:Fakt faktem, powoli chyba kończy się demokracja w mikronacjach. Tak poważnie, nie żartując. Nasza liczba ubywa, naród się kurczy. Toteż to już nie naród, a pojedyncze jednostki muszą kierować państwem. Czekając na lepsze czasy, kiedy będzie nas na tyle dużo, byśmy mogli w ogóle rozważać powrót do demokracji.
(no, wyszło na to, że pół wątku przekopiowałem)

Zacznijmy od tego, czy mikroświat rzeczywiście przechodzi tak potężny kryzys? Ja widzę to tak, że od lat Pollin jest na równi pochyłej o niewielkim nachyleniu. Nie widzę żadnego krachu w ostatnich miesiącach i nie spodziewam się go w następnych. A miejscowo nawet jest nieźle. Nordata przeżywa całkiem niezły okres, Bialenia i FN radzą sobie nieźle, Magnifikat się rozwija, co jakiś czas pojawiają się nowe lub powracające państwa, działa organizacja międzynarodowa. Jest lepiej niż było rok temu. 
Faktem jest natomiast, że ogólna liczba państw nie jest za duża. A w tych, które pozostały, widać kryzys idei mikronacyjnej. Wzięcie mają luźne dyskusje o realu i tzw. shitposting. Narracja jest domeną niewielkiej części społeczeństwa, a polityka prawie zanikła. I w atrofii polityki widzę szansę dla przeróżnych autorytaryzmów, zarówno tych ożywczych, jak i tych zwiastujących koniec historii. Czym różnią się między sobą? Autorytaryzm ożywczy realizuje idee władz państwowych i poprzez polaryzację własnego społeczeństwa, jak i sceny międzynarodowej ożywia politykę i sferę idei, prowadzi do aktywizacji. Autorytaryzm zwiastujący koniec historii, nazwijmy go fukuyamowskim, realizuje politykę technokratyczną, jest pozbawiony wyrazistych idei, ale jego rzeczywistą ideologią jest postmikronacjonalizm: przekonanie, że mikroświat się skończył i zostały tylko sieroty po nim. Tu nie ma już polityki, jest zarządzanie. Zarządzanie forum i stroną oraz pilnowanie, żeby wszyscy byli dla siebie mili i nikt nie używał brzydkich słów. Pilnowanie, żeby żadnemu trupowi nie wydawało się, że jeszcze żyje i nie próbował zachwiać cmentarnego status quo. 
Jako reprezentant największej republiki w mikroświecie nie uważam jednak, by ostatnia batalia rozegrała się pomiędzy autorytaryzmem ożywczym i autorytaryzmem fukuyamowskim. Demokracja ma przyszłość. Przyszłości nie ma natomiast demokracja liberalna. Liberalizm poprzez kolejne etapy "wyzwalania" człowieka dochodzi do wyzwolenia go od społeczności, a więc poczucia współodpowiedzialności za wspólnotę, następnie także od samego siebie. Jak realnie wygląda wyzwolenie od samego siebie, każdy może zobaczyć (a widowisko dopiero się zaczyna), natomiast jak może wyglądać w mikroświecie? Przykładem niech będzie brak szacunku dla kreowanej przez siebie postaci, ciągłe zmiany tożsamości, brak przywiązania do jakiegokolwiek światopoglądu. Bialeński republikanizm nie ceni tych wartości. Nasza historia nie dobiegła końca, nasz mikroświat trwa. Nie potrzebujemy autorytaryzmu, by umożliwić działanie osobom, które chcą pracować dla Państwa. Nie potrzebujemy autorytaryzmu, by zachować suwerenność. 
Nie potępiam suderlandzkiego autorytaryzmu, rewolucja faszystowska w Suderlandzie była potrzebna. Bialenia miała o tyle łatwiej, że u nas siły dekadencji same się wykończyły. Myślały, że doprowadziły Bialenię do końca historii, ale był to tylko ich koniec. A ostatnia (w tej epoce) batalia rozegra się pomiędzy wielobarwnymi (zielonymi, czarnymi, czerwonymi) siłami witalnego sojuszu przeciwko wampirycznej posthistorii. Mitem pierwszej dekady było doprowadzenie funkcjonowania państw wirtualnych do perfekcji. Mitem drugiej dekady było dorównanie i prześcignięcie starych mikronacji. Mitem trzeciej dekady będzie eksplozja idei i bogactwo różnorodności.
#2
Andrzej, weź to podziel na akapity, bo aż mnie oczy rozbolały.

Co do głownej tezy: nie ma żadnej epoki, czy tam nawet tygodnia autorytaryzmów w Lidlu. W Shoarmacji to zwykły chwyt prawno-marketingowy. Prawny, bo to realizacja koncepcji z tego artykułu (z jedną alteracją): https://www.sarmacja.org/artykul/pokaz/11807/11, a marketingowy, bo to ma być taki lekki kopas w dupas do działania (choćby przez podyskutowanie o tym "niespodziewanym zdarzeniu"). Innymi słowy - próbują wyjść z twarzą z pata, z którego wyjść z twarzą już nie mogą, chwilę sobie pogadają o niczym i wszystko wróci do normy, czytaj do marazmu, gdyż wprawdzie w Shoarmie aktywność jest, ale tak stetryczała i dekadencka, jak chyba nigdy.
Persona non grata w Księstwie Sieny i quasi-persona non grata w Konsulacie Sclavinii




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości