Broszura "O Konstytucji"
#1
Cytat:
O Konstytucji

czyli
krótkie rozważania o kilku artykułach ustawy zasadniczej
w duchu decyzjonizmu przeprowadzone
wstępną próbą implementacji jejże na grunt bialeński będace


[Obrazek: 150px-Krzy%C5%BC_lotary%C5%84ski.png]

Przedmowa
Celem niniejszej broszury będzie próba spojrzenia na konstytucję Republiki Bialeńskiej w duchu decyzjonizmu - nieistniejącego wszak - Carla Schmitta. Koncepcja ta, stojąca w opozycji do idei prawa pozytywnego, charakteryzuje się zgoła innym rozumieniem terminu "prawo" (zwłaszcza w kontekście elementów składowych normy prawnej) oraz odróżnieniem "prawa konstytucyjnego" od "konstytucji".

Czym jest prawo?
Tradycyjnie - podług koncepcji pozytywistycznej - prawo definiujemy (w najprostszy sposób), jako normę, posiadającą sankcję, zmuszającą do jej respektowania, ewentualnie karzącą tych, którzy nie stosują się do normy. Decyzjonizm zakłada jednak, że oprócz tych dwóch elementów można wyróżnić także wolę danego organu do zastosowania sankcji, wynikającej z normy. Wobec tego, za każdym postępowaniem sądowym, wydaniem wyroku kryje się ludzka decyzja. Czyż w istocie tak nie jest? Można przecież wyobrazić sobie quasi-państwo, opierające się na samych decyzjach suwerena. Nie jesteśmy jednak w stanie wyobrazić sobie państwa, gdzie istnieje świetnie napisane prawo, lecz brakuje elementu ludzkiego, mogącego podejmować decyzje o egzekwowaniu jego przepisów i wprowadzaniu ich w życie. Tak zatem decyzję – podejmowaną przez „element ludzki” - można zakwalifikować jako część składową prawa.

Konstytucja
Klasyczny decyzjonizm, o czym pisałem powyżej, odróżnia pojęcie konstytucji od prawa konstytucyjnego. Konstytucja jest przeto zbiorem podstawowych dla danej wspólnoty tradycji prawno-ustrojowych. W przypadku bialeńskim może to być umiłowanie porządku i ładu biurokratycznego czy swarzystwoska doktryna o katechonie, skądinąd znajdująca też wyraz w ideach - nieistniejącego - Schmitta albo umiłowanie mistycyzmu, jaki daje kult Zielonego Kościoła, wywodzącego się z tradycji bengazijskich, a nawet mimowolna hierarchizacja w warunkach - jeśli Bóg da, to przejściowo - republikańskich. Zaś prawo konstytucyjne jest technicznym zapisem pewnych norm prawnych, które mogą ulec zmianie, jeśli zapragnie sobie tego suweren - mocą swej decyzji, zmieniając je. Tak, jak ma to miejsce w przypadku konstytucji - w rozumieniu pozytywistycznym - bialeńskiej:
Cytat:Artykuł 32.
Zmiana w Konstytucji może zajść w przypadku uchwalenia jej przez Parlament Republiki Bialeńskiej większością dwóch trzecich głosów.

Kto jest suwerenem o charakterze katechonicznym?
To, kim jest katechon ("ten, którzy powstrzymuje") wyjaśnił podczas jednego ze swych wykładów prof. Swarzewski. Podczas wspomnianej prelekcji powiedział też: "(...) szczególnie w okresach kryzysowych, zwykło się wybierać głowę państwa i rząd, który ma powstrzymać negatywne skutki kryzysu i ochronić kraj, jak i jego społeczność." W realiach republikańskiego państwa, suwerenem jest naród (jako rzekomo samoistny byt). Lecz czy jest tak w istocie? Przyjmijmy tezę, że teoria sprawdza się w sytuacjach krytycznych. Co wówczas? Czy naród (przypomnijmy, jako samoistny byt) jest w stanie doprowadzić do wyjścia z kryzysu. Czy mnogość opinii, różnic światopoglądowych, niesnasek nie sprawi, że kryzys ów się tylko pogłębi? Może zatem, to sąd jest instytucją suwerenem, która za pomocą swoich wyroków, orzeczeń będzie w stanie rozwiązać kryzys? Czy sędzia, jako, bądź co bądź, człowiek, niemający realnych narzędzi, by wyrok ów wyegzekwować (ot! przypomina mi się sytuacja, gdy nie byłem w stanie wyegzekwować swego wyroku, nie cofnie się przed jego wydaniem. Co wreszcie w sytuacji, gdy sędzia będzie doskonale zdawał sobie sprawę z faktu, że jego wyrok (wydane na podstawie prawa normatywnego) będzie miał fatalne skutki dla dalszego funkcjonowania państwa? Kogo zatem możemy uznać za suwerena-katechona, powstrzymującego Bialenię przed rozpadem w sytuacjach kryzysowych. Schmitt, który nie istnieje, poszukuje go w egzekutywie. Ja - w warunkach bialeńskich - ośmielę się uznać za prawdziwego suwerena dwie instytucje: (1) Prezesa Policji Państwowej Macieja Kamińskiego oraz (2) Prezydenta Republiki Bialeńskiej a wraz z nim większość parlamentarną. Osoba Macieja Kamińskiego, ciesząca się niewyobrażalnie wręcz dużym autorytetem, zwłaszcza w dziedzinie dbania o ład i porządek w państwie, posiada dodatkowe "specjalne uprawnienia", przysługujące na podstawie Kodeksu Porządkowego. Lecz co się stanie, gdy - czego nie daj Bóg - zabraknie wśród nas Prezesa Policji Państwowej? Czy znajdzie się druga osoba, posiadająca tak duży autorytet w tej materii? Czy Policja może poradzić sobie z każdą sytuacją w myśl art.25 lit d) ustawy zasadniczej? Zresztą na instytucje nie możemy patrzeć w sposób indywidualny, przez pryzmat jednostki, która nią [daną instytucją] jest. Dlatego pozostaje nam, na gruncie rozważań teoretycznych, osoba prezydenta. Niestety, jego kompetencje - w myśl konstytucji - do sprawowania swej władzy suwerennej są mocno ograniczone przez większość parlamentarną. Na szczęście powstają projekty reform, przydzielające prezydentowi większe prerogatywy w przypadku zaistnienia sytuacji krytycznej.

O hierarchiźmie w prawie konstytucyjnym i obrońcy konstytucji
Naturalnie konstytucji w rozumieniu decyzjonistycznym. Swą interpretację postaram się oprzeć o rozważania na temat dwóch artykułów konstytucji bialeńskiej. Od razu zaznaczę, że nie będzie ona w pełni wpisywała się w schmittowski ideał "obrońcy konstytucji" (Hüter der Verfassung). Co o sytuacjach wyjątkowych mówi bialeńska ustawa zasadnicza?
Cytat:Artykuł 24.
Na wniosek Prezydenta Republiki Bialeńskiej, złożony na ręce Marszałka Parlamentu, Parlament może ogłosić stan wyjątkowy lub stan wojenny zwykłą większością głosów.
Oznacza to zatem, że do wprowadzenia stanu wyjątkowego czy stanu wojennego potrzeba woli (podkreślmy! woli) prezydenta oraz zgody większości parlamentu. To do prezydenta będzie należała decyzja, kiedy należy użyć art.24 i czy "istnieje obiektywne niebezpieczeństwo" lub kiedy "wewnątrz państwa wynika rewolucja kierowana z zewnątrz", "niezidentyfikowani agresorzy przekraczają nienaruszalne" albo wreszcie kiedy "wybucha powstanie, którego nie może opanować Policja Krajowa, a władze nie mogą porozumieć się z protestującymi". Co ciekawe elementem stycznym tych wszystkich sytuacji jest troska o bezpieczeństwo i porządek (Sicherheit und Ordnung). Innymi słowy dochodzi do konfliktu "my" - "oni", którego nie można zażegnać w normalny sposób, a zagraża egzystencji. Schmitt, który nie istnieje, definiuje w ten sposób "polityczność". Oczywiście poza wolą prezydenta potrzeba także zgody większość parlamentu, co stanowi znaczną rysę na "suwerenności prezydenta", lecz nie może być podstawą do odebrania mu tego atrybutu, zwłaszcza, że istnieją nowe projekty, który mogą tę rysę zlikwidować. W sytuacji krytycznej, jaką jest stan wyjątkowy, wolności obywatelskie zostają zawieszone, zaś w przypadku stanu wojennego właściwy organ, którego pracami kieruje prezydent, może ograniczyć niektóre wolności i prawa obywatelskie. Co więcej, może on doprowadzić do wprowadzenia stanu wyjątkowego, gdy zaistnieje "sytuacja krytyczna", znów ustawodawca nie zdefiniował czym miałaby ona się charakteryzować, więc jej ocena jej zaistnienia znów zależy od decyzji właściwego organu (WRON) z prezydentem na czele. Cóż to oznacza? Skoro dla ratowania "bezpieczeństwa i porządku" mogą zostać ograniczone wolności i prawa obywatelskie, to konstytucja stanowi, że Sicherheit und Ordnung są ważniejsze (stoją wyżej w hierarchii ważności) od w.w. praw obywatelskich. Możemy zatem przyjąć, że tekst konstytucji bialeńskiej dzieli się na Konstytucję (broniącą Sicherheit und Ordnung) oraz prawo konstytucyjne (prawa obywatelskie i inne wymysły liberałów).

Epilog
Naturalnie zdaję sobie sprawę z faktu, że wywód nie jest w pełni kompletny. Znaczną rysę na jego istocie stanowi fakt, że suwerenna decyzja prezydenta ws. wprowadzenia stanu wyjątkowego musi otrzymać aprobatę parlamentu. Jednakże wciąż mamy nadzieję, że w ślad za obecnymi projektami reform pójdą kolejne, które w jeszcze większym stopniu umocnią suwerenność decyzji prezydenta, doprowadzając do sytuacji, w której ucieleśniona zostanie idea państwa racji stanu, o której pisałem w jeden z broszur.
(—) Alberto Carlos de Médici y Zep

Medal Konkursowicza - Brązowy  Medal Zasłużony dla Polityki Zagranicznej - Złoty  Order Powstania Marcowego - Krzyż Srebrny  Medal Zasłużony dla Rozwoju Regionów - Brązowy  Medal Zasłużony dla Nauki i Kultury - Brązowy  Bialeński Krzyż Zasługi - Krzyż Złoty  Order Budowniczych Republiki - Krzyż Wielki z Wieńcem Laurowym  
#2
Zainteresowanych odsyłam do rozszerzonej wersji broszury — referatu pt. „Synteza kata i strażnika” wygłoszonego 28. sierpnia 2016 r. trakcie I seminarium teologiczno-politycznego Klubu Politycznego Świętego Augustyna.
(—) Alberto Carlos de Médici y Zep

Medal Konkursowicza - Brązowy  Medal Zasłużony dla Polityki Zagranicznej - Złoty  Order Powstania Marcowego - Krzyż Srebrny  Medal Zasłużony dla Rozwoju Regionów - Brązowy  Medal Zasłużony dla Nauki i Kultury - Brązowy  Bialeński Krzyż Zasługi - Krzyż Złoty  Order Budowniczych Republiki - Krzyż Wielki z Wieńcem Laurowym  





Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości