Salus rei publicae
#1
Cytat:Salus rei publicae

„Pomyślność Republiki (Ludu Rzymskiego) najwyższym nakazem”. Ta znana łacińska maksyma oryginalnie pojawiła się w traktacie Cycerona „O prawach” jako dyrektywa postępowania dla dwu najwyższych członków magistratu rzymskiego sprawujących urząd, będący emanacją elementu monarchicznego, czy raczej diarchicznego (obok pierwiastków arystokratycznego – Senatu i demokratycznego – zgromadzeń ludowych), w Republice, czyli konsulów. Jako osoby dysponujące imperium maius, a więc kompetencją do decydowaniu o najważniejszych sprawach z zakresu ius publicum, w tym wojskowych, religijnych, wyborczych, czy życiu i śmierci obywateli Rzymu, a więc o sprawach najżywotniejszych z punktu widzenia (ówczesnego) państwa, byli oni jednocześnie osobami, na których ciążyła największa odpowiedzialność. Wybrani przez Lud rządzili w jego imieniu i na jego rzecz, a zatem fakt powołania dobra tegoż Ludu (czyli Republiki) jako najwyższego nakazu w sposobie i, przede wszystkim, celu sprawowania kompetencji przez konsulów nie powinien na pozór nikogo dziwić.

A jednak wśród badaczy prawa rzymskiego publicznego nie ma całkowitej zgody odnośnie do takiego postawienia sprawy (vide felieton dr. (hab.) Maciej Jońcy „Suprema lex” w „Edukacja prawnicza”, nr 11 (119) listopad 2010 C.H. Beck). Autor artykułu przypisuje Cyceronowi w wygłoszonym poglądzie cynizm (w potocznym tego słowa znaczeniu) oraz populizm, mający na celu orędowanie za wzmacnianiem niedemokratycznych pierwiastków w Republice pod płaszczykiem ochrony ogółu, czy wręcz „usprawiedliwianie aktów pogwałcenia prawa dokonywanych w zamiarze zduszenia opozycji i zachowania władzy.” Wydaje się jednak, że tak radykalne postawienie sprawy jest zbyt daleko posunięte i zdecydowanie nie uwzględnia specyfiki ówczesnych ustrojów z elementami władzy ludu wykonywanej bezpośrednio. W owych państwach władza sprawowana w ten sposób przez ogół obywateli w formie wiecowej stwarzała znaczne ryzyko przerodzenia się w ochlokrację, czyli rządy tłumu, a nie proces demokratyczny, zwłaszcza we współczesnym jego wyobrażeniu. Nie istniały bowiem wówczas rozbudowane gwarancje proceduralne podejmowania decyzji i rację zazwyczaj miał ten, który głośniej krzyczał lub którego argument akurat w danej chwili wydawał się najbardziej przekonywujący, to jest najatrakcyjniejszy, a taki jak wiadomo przecież nie musi być akurat najlepszym. Zaś z punktu widzenia polityki i pomyślności państwa (salus rei publicae) w ogóle może być argumentem fatalnym. I choć prawdą jest, że chociażby system centurialny, a więc podział majątkowy obywateli na potrzeby wyboru najważniejszych urzędników i w celu podejmowania najbardziej ważkich decyzji (takich jak rozpoczęcie i zakończenie wojny, czy uchwalanie ustaw – leges), dawał znaczącą przewagę (niemal sto na niespełna dwieście centurii) obywatelom zamożnym (a więc przynajmniej nieco bardziej niezależnym ekonomicznie i być może mniej podatnym na populizm gospodarczy – choć niekoniecznie), nie było to jednak równoznaczne z podejmowaniem decyzji najmądrzejszych. Także inne przymioty potrzebne są w sprawowaniu władzy publicznej: w tym stosowne wykształcenie, ogłada oraz cnota rozumiana jako rozumienie spraw publicznych i stawianie ich zawsze na piedestale procesu decyzyjnego, a także odwaga i umiejętność podejmowania decyzji opartych na tejże cnocie. Śmiem wątpić czy takimi właśnie wartościami kierowali się obywatele rzymscy w trakcie wieców. Oczywiście nie było także żadnych gwarancji, że urzędnicy wybrani przez Lud rzymski będą kierowali się właśnie tymi dyrektywami. Nie jest jednak prawdą, że Cyceron agitował za wzmacnianiem elementów królewskich w Republice czy raczej głównie za nimi. Prędzej przypisać by mu można, biorąc pod uwagę szerszy kontekst jego poglądów, wspieranie arystokracji (choć oficjalnie popierał równowagę trzech pierwiastków), a biorąc pod uwagę jego osobistą pozycję i chcąc być na siłę krytycznym, doszukując się zarazem pod maską męża stanu, „prawdziwej” twarzy obłudnego polityka, tudzież patrycjusza-nuworysza, można by w ostateczności próbować sparować Marka Tulliusza z koncepcją oligarchii, którą on sam jednak uznawał za niesprawiedliwe wypaczenie arystokracji. Tak czy inaczej, nawet gdyby uznać, że sformułowanie dyrektywy dla sprawowania rządów w postaci dobra państwa jako najwyższego prawa i nakazu jest w istocie ukrytym optowaniem za wzmacnianiem rządów arystokracji, a nawet i monarchii (diarchii) w opozycji do elementu ludowego (demokratycznego), to wydaje się, że w państwie o takiej specyfice jak starożytny Rzym, jest to rozwiązaniem wyłącznie korzystnym. Zważywszy na to, że ta węższa, wyselekcjonowana grupa daje większą rękojmię prawidłowego sprawowania władzy, a także ze względu na niemożliwość (zwłaszcza w późniejszym okresie – Rzym przecież się rozrastał) sprawnego wykonywania władzy przez tak liczne zgromadzenie.

W tych rozważaniach należy zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt, także poruszony przez dr. hab. Jońcę. Otóż, sformułowanie tak ogólnej dyrektywy może stanowić pokusę do jej antylegalnej wykładni. Jeśli zatem, dobro ludu (państwa) jest dobrem najwyższym, a prawo (przedmiotowe) nie służy realizacji tego dobra, należy postąpić wbrew niemu. Taka interpretacja może być dobrym uzasadnieniem do postawienia tej mglistej, skądinąd, w swoim znaczeniu dyrektywy nad najwyższym prawem (przedmiotowym), czyli konstytucją. W Rzymie nie istniała spisana ustawa zasadnicza. A raczej na konstytucję (ale nie we współczesnym, znanym nam kształcie) składała się część spisanego prawa, ale także, a może raczej przede wszystkim, liczne zwyczaje wywodzące się z archaicznego okresu rzymskiej państwowości. Do tak ukształtowanego ustroju znacznie prościej wpasować wyżej wspomnianą dyrektywę, gdyż i dużo trudniej wskazać wówczas na potencjalne bezpośrednie wykroczenie przeciwko literze prawa. Zupełnie inaczej sprawa wygląda w przypadku państw współczesnych, gdzie prawo, w tym i ustawa zasadnicza, jest (a przynajmniej winno być) spisane, ogłoszone i jasne. Oczywiście pojawiają się głosy, że i to nie przeszkadza w realizacji tytułowej dyrektywy dobra państwa (ludu) jako najwyższego prawa. Wówczas, wobec zagrożenia tego dobra, w takim swoistym stanie nadzwyczajnym, powinna istnieć jednostka (to istotne, że pojedynczy podmiot, a nie zbiorowość właśnie), która władna będzie zawiesić prawa stanowione, w celu ochrony państwa i obywateli (słynny decyzjonizm Schmitta). Na marginesie, nie sposób nie poczynić tu znów odwołania do Rzymu i nie zwrócić przy okazji uwagi na instytucję dyktatora. Wracając jednak do samej dyrektywy „Salus rei publicae” i próby jej umieszczenia we współczesnym porządku prawno-politycznym, chciałbym jedynie krótko na sam koniec zauważyć, że nie musi ona wcale oznaczać wywracania prawa i ustroju do góry nogami w celu obrony interesu publicznego, bowiem (przy dość radykalnym w swym obrazie założeniu, że ustawa zasadnicza i reszta prawa nie jest skrajnie niesprawiedliwa i nie prowadzi nieuchronnie do rychłej katastrofy) równie dobrze zasada ta może zawierać się w ramach ustanowionego (przez obywateli i ich przedstawicieli w konstytucji i ustawach) porządku prawnego i stanowić właśnie swoistą dyrektywę przy stanowieniu i stosowaniu prawa, przy jednoczesnym poszanowaniu dotychczas istniejącego systemu, który, nawet jeśli zły, nie powinien być (prawie) nigdy zmieniany wbrew zasadom w nim panującym. Wszak bowiem hołdowanie bezhołowiu nigdy nie będzie stanowiło realizacji zasady, że salus rei publicae suprema lex esto.
Jego Operacyjność
(-) Linux
[Obrazek: 11668799_hhh.PNG]

-------

"Ten człowiek jest gorszy niż Pietrow i Prezerwatyw Tradycja Radziecki!"
~ Szymon Uchatsok, myląc Medycejskiego z Kucełem

"Kretyn i słoik, który pewnie się na warszawiaka stylizuje"
~ Mój adorator

-------

Miałem w sumie wypisać się z Bialenii
A jednak coś spowodowało, że zostałem
Raz za razem
Odpowiedź za odpowiedzią
Lubię was nawet czasem, wiecie?

Krążą jednak opowieści
Eminencja pewien mówią jest ich źródłem
Dzień sądu nadchodzi!
Yyy zapytacie 
Czego on znowu chce
Ech zostawcie dziwaka
Jednak zostałem
Stąd teraz siedzę
Kreśląc pierdolety 
I dopasowując je do liter mojego nazwiska

Medal Konkursowicza - Brązowy  Order Patrona Republiki Bialeńskiej - Odznaka Orderu  Medal św. Izydora - Order Brązowy  Order Budowniczych Republiki - Krzyż Wielki  Medal Zasłużony dla Rozwoju Regionów - Brązowy  Bialeński Krzyż Zasługi - Krzyż Srebrny  Order Niepodległości - Krzyż Wielki  





Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości